Sięgając do historii uprawy kukurydzy, warto wspomnieć, że w latach 70.-90. zdarzały się sezony wegetacyjne, w których ploniarka zbożówka uszkadzała ponad 70 proc. roślin. Po dłuższej przerwie lokalnie ponownie szkodnik ten nabiera na znaczeniu i są regiony gdzie praktycznie co roku ploniarka wymaga zwalczania. Lubi wiosny chłodne, wówczas dokonuje w kukurydzy największych strat. Nabiera także na znaczeniu w uprawach zbóż kłosowych, dokonując coraz większych uszkodzeń na plantacjach w okresie jesieni. 

W kukurydzy objawy jej żerowania są bardzo charakterystycznie i z pewnością każdy producent kukurydzy napotkał na ślady jej bytowania. 

Więcej na temat tego szkodnika przeczytacie:


Na temat zaistniałej możliwości rozmawiamy z prof. Pawłem Beresiem z IOR-PIB w Poznaniu, TSD Rzeszów.

FARMER: Jak wygląda obecna sytuacja w zakresie ochrony kukurydzy przez ploniarką zbożówką?

prof. Paweł Bereś: Obecnie nie ma żadnej możliwości chemicznej walki z tym szkodnikiem. Stało się to wyjątkowo szybko, gdyż od 2020 roku zakazano stosowania zaprawy nasiennej zawierającej metiokarb, która służyła do odstraszania ptaków, ale i ograniczała pojaw ploniarki, natomiast z początkiem 2021 kończy się żywot tiachloprydu, który w mieszaninie z deltametryną stosowany był do nalistnych zabiegów przeciwko larwom żerującym w młodych roślinach kukurydzy.

Czy lukę tą da się czymś zastąpić?

Ploniarka zbożówka, jeżeli nic się nie zmieni, będzie przykładem tego, do czego prowadzi wycofywanie kolejnych substancji czynnych, przy jednoczesnym wzroście znaczenia gospodarczego gatunku szkodliwego, a zarazem, gdy nie ma żadnej alternatywnej metody biologicznej do bezpośredniego zwalczania. W niektórych bowiem kręgach panuje pogląd, że każdą substancję chemiczną można zastąpić odpowiednikiem biologicznym - ploniarka pokazuje, że nic takiego się nie wydarzyło. Z informacji jakie posiada IOR-PIB nie ma nigdzie mowy o stworzeniu biopreparatu do zwalczania larw tej muchówki obecnych wewnątrz roślin kukurydzy. Może będzie kiedyś taki biopestycyd opracowany, ale na ten moment go nie ma.

Czy producenci kukurydzy mogą liczyć, że wkrótce pojawi się jakaś rejestracja insektycydu (rozszerzenie rejestracyjne) w tym zakresie?

Liczmy, że po wycofaniu tiachloprydu pojawi się jakakolwiek nowa rejestracja w kukurydzy do zwalczania ploniarki zbożówki oparta na innej substancji czynnej. Jeżeli są firmy fitofarmaceutyczne zainteresowane takimi badaniami, to serdecznie zapraszamy do Instytutu, w którym prowadzimy badania rejestracyjne ś.o.r.

W jaki sposób można walczyć z tym szkodnikiem?

Na ten moment jednak trzeba będzie sobie radzić innymi sposobami. Po pierwsze zwrócić uwagę na dobór odmian do siewu o szybkim wzroście początkowym, na dbanie metodami agrotechnicznymi o szybki wzrost roślin (samice preferują do składania jaj rośliny wschodzące i rozwijające do 3 liści właściwych) np. przez odpowiedni termin siewu, dobór odpowiednio stanowiska czy też na nawożenie startowe. Im szybciej rośliny przekroczą fazę 3 liści, tym mniejsze ryzyko ich silniejszego uszkodzenia. 

Jest też takie prawdopodobieństwo, że użycie do zwalczania drutowców czy też larw stonki kukurydzianej środków w postaci zaprawy nasiennej lub mikrogranulatu doglebowego opartych na teflutrynie (zarejestrowane od 2020 roku) w jakiś tam sposób pośredni zredukuje także liczebności ploniarki, gdyż jest to substancja nieselektywna w swym działaniu. Nie można jednak programów ochrony roślin opierać na tym czy coś działa bezpośrednio czy pośrednio, dlatego w dobie rosnącej szkodliwości ploniarki zbożówki należy mieć nadzieję, że pojawi się na rynku preparat zarejestrowany na kukurydzy do jej zwalczania. To leży w interesie producentów kukurydzy, ale i różnych firm, gdyż widać wyraźnie, że w ostatnich latach ploniarka zbożówka wróciła do gry i zaczyna przysparzać problemów. Tuż za nią podąża zagrożenie ze strony głowni guzowatej.

Dziękujemy za rozmowę.