- W rejonach silnie dotkniętych przez suszę, w okresie od czerwca do połowy lipca, omacnica niechętnie zasiedlała rośliny, które wykazywały niedobory wody w tkankach. Z tego powodu obecnie szkodliwość gatunku na takich plantacjach jest niższa niż choćby klika lat temu. Z taką sytuacją najczęściej spotykano się w Polsce środkowej, choć trzeba zaznaczyć, że zdarzało się, że lokalny charakter opadów, ale także i kwestie odmianowe miały tu bardzo duży wpływ na presję szkodnika. Zdarzało się, że pola dwóch rolników sąsiadujące tylko miedzą niekiedy znacząco się różniły pod kątem zasiedlenia roślin przez omacnicę – ocenia naukowiec sytuację polową.

Jaką szkodliwość omacnicy notuje się w tym roku w kukurydzy?

Prof. P. Bereś: Tam, gdzie susza silnie rośliny uszkodziła, tam zwykle omacnica opanowywała do 10-15% roślin. Jeżeli tylko rośliny w okresie lotu motyli miały jeszcze dobrą kondycję to szkodnik je chętniej zasiedlał i dziś obserwuje się uszkodzenie na poziomie 30-50% roślin. Nie da się jednak wykazać jednoznacznie, że omacnicy było globalnie mniej, gdyż w jednych regionach był z nią względny spokój, ale nadrabiała choćby w innych np. na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie, Śląsku czy Dolnym Śląsku. Tam gdzie stres suszy był mniejszy, a odmiana podatniejsza to szkodnik uszkodził w 2019 roku nawet powyżej 80% roślin, co zwykle spotykało południową część Polski. 

Z obserwacji wykonywanych w różnych regionach kraju za pomocą pułapek świetnych można wywnioskować, że motyli było więcej niż w 2018 roku, ale nie tak dużo jak choćby 3-4 lata temu. Zauważono jednak, że od kilku lat dominują zwykle w odłowach samice, a te jak wiadomo składają średnio nawet 400-600 jaj.

Reasumując można powiedzieć - omacnica w 2019 roku była (i jest nadal) najważniejszym szkodnikiem kukurydzy. Jej większa szkodliwość cechowała się dużą lokalnością co zależało zwykle od warunków pogodowych - tam gdzie susza nie uszkodziła poważnie roślin.