Europejskie ceny zbóż są znacznie wyższe niż rejonie Morza Czarnego. Mimo to Chiny kupują pszenicę i jęczmień z Francji.

W tej chwili prawie nie ma innych kupujących ze względu na stosunkowo wysokie ceny w Europie i bardzo silną aprecjację euro. Europejczycy są po prostu za drodzy przy cenach w Rosji i na Ukrainie - a prawdopodobnie także w Kanadzie i Australii.

Niemniej jednak ceny zbóż na europejskim rynku wewnętrznym rosną. Ponieważ małe zbiory zapewniają krótką podaż - ponadto spodziewany jest niedobór dostaw z USA. Tam gwałtowna burza w centralnym regionie zniszczyła duże obszary uprawy kukurydzy i soi w najważniejszym stanie Iowa.

Pomimo wysokich prognoz plonów i zbiorów w większości innych stanów, starty w stanie o największej produkcji kukurydzy w USA prawdopodobnie doprowadzą do znacznych korekt w bilansach zbiorów. To też było przyczyną niedawnego wzrostu cen zbóż.

W połowie sierpnia rosyjskie ceny eksportowe w portach czarnomorskich kształtowały się na poziomie 201 dolarów amerykańskich za tonę, a więc o 16 dolarów niższe od cen eksportowych w najważniejszym francuskim porcie eksportowym Rouen, na poziomie 217 dolarów za tonę.

W tym sezonie utrzymuje się silny chiński popyt na francuską pszenicę i jęczmień. Jednym z powodów jest konflikt handlowy między Chińczykami a dotychczas najważniejszym chińskim dostawcą zboża, Australią. Chińczycy na przykład, nałożyli bardzo wysokie cła importowe na jęczmień australijski.

W przypadku eksportu pszenicy z Francji około tuzina statków Panamax zostało zarezerwowanych do wysyłki do Chin w pierwszej połowie sezonu 2020/2021, który rozpoczął się w lipcu. Według handlowców odpowiada to ilości pszenicy wynoszącej około 700 tys. ton. Inne szacunki są jeszcze wyższe.

Jak dotąd jak pokazują dane francuskiego portu tylko około 200 tys. ton francuskiej pszenicy zostało wysłanych lub ma zostać załadowanych, Ze statystyk eksportu Komisji Europejskiej wynika, że ​​w ciągu pierwszych 6 tygodni nowego sezonu gospodarczego z Francji wywieziono zaledwie około 100 tys. ton pszenicy - czyli tyle, ile niemieccy eksporterzy sprzedali do krajów trzecich, a jednocześnie znacznie mniej niż z 480 tys. ton z rejonu z Morza Czarnego.