W wielu gospodarstwach problemem stał się wysoki udział zbóż w strukturze zasiewów. Najczęściej obecnie wykorzystywanym rozwiązaniem jest 4-letnie uproszczone zmianowanie w układzie - rzepak ozimy i przez 3 kolejne sezony zboża, w tym kukurydza. Choć kukurydza ma inne wymagania i technologie uprawy od zbóż kłosowych, to jednak należy pamiętać, że jest to roślina zbożowa i wprowadzając ją do zmianowania, nie zmieniamy tym samym grupy upraw. Prowadzi to do sytuacji, w której zboża dominują na polach, zajmując 75 proc. ich powierzchni. Tymczasem zarówno względy agrotechniczne, jak i ekonomiczne zalecają, aby ich udział w zasiewach nie przekraczał 60 proc.

PIENIĄDZ RZĄDZI NA POLACH

Rozpowszechniona w kraju „monokultura” zbożowa ma swoje ekonomiczne uzasadnienie. Uprawa zbóż jest relatywnie niskonakładowa. Łatwa do prowadzenia ze względu na możliwość zmechanizowania poszczególnych etapów produkcji, a więc i niewymagająca wysokiej pracochłonności. Technologia przechowywania zebranego ziarna jest już dzisiaj także w zasadzie bezproblemowa. Długotrwała uprawa zbóż po sobie niesie jednak określone konsekwencje. Plony spadają, a wielkość tego spadku zależy jedynie od warunków siedliskowych, poziomu agrotechniki i doboru gatunków uprawianych zbóż.

W pogoni za wynikiem ekonomicznym wielu producentów nie chce pamiętać o przyrodniczym znaczeniu płodozmianu. Częsta uprawa zbóż po sobie powoduje naruszenie równowagi ekologicznej środowiska, co objawia się znacznym wzrostem zachwaszczenia plantacji i kompensacją gatunków, które mają podobne tempo wzrostu i długość okresu wegetacji jak rośliny kłosowe. Zwiększony udział zbóż powoduje np. występowanie w większym nasileniu miotły zbożowej, przytulii czepnej, gatunków rumianowatych, gwiazdnicy pospolitej, bratka polnego, owsa głuchego. Uproszczone zmianowanie sprzyja także większemu zaperzeniu pól.

Uprawa w płodozmianach uproszczonych lub monokulturze zawsze prowadzi do namnażania się agrofagów, czego konsekwencją są rosnące nakłady na środki ochrony roślin i spadek plonów. Choroby grzybowe zaczynają występować regularnie i w coraz większym nasileniu. Presję chorób dodatkowo zwiększa przyorywanie rozdrobnionej słomy, będącej znakomitym środowiskiem do ich rozwoju. Głównie są to choroby podsuszkowe: zgorzel podstawy źdźbła, łamliwość źdźbła, fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła i korzeni. Uszkadzają one system korzeniowy i źdźbła. Wskutek porażenia następuje przerzedzenie łanu, wcześniejsze dojrzewanie (podsychanie) roślin, gorsze wypełnienie ziarna i większy udział pośladu. Rośliny częściej wylegają. Rośnie także presja chorób liści, których źródłem infekcji są zakażone resztki roślinne. Strata plonu ziarna może sięgać nawet 50 proc.

JAK OGRANICZYĆ STRATY

Zdrowy płodozmian to przynajmniej 3 różne gatunki roślin uprawne na glebach lekkich bądź 4 na ciężkich. Dobrze jeśli wśród nich znajdzie się któraś z roślin bobowatych. Tyle teoria, w praktyce ze względów ekonomicznych nieliczne gospodarstwa decydują się na uprawę w plonie głównym gatunków nisko dochodowych. Jak zatem rozwiązać konflikt ekonomii z wymogami agronomicznymi?

Zacząć wypada od znajomości wrażliwości poszczególnych gatunków zbóż na następstwo po sobie. Najsilniej reaguje pszenica, dalej jęczmień, pszenżyto, żyto i owies. Zatem gospodarstwa niezdecydowane na włączenie do uprawy kolejnej rośliny powinny skorygować skład uprawianych gatunków zbóż. Zaleca się - nawet na glebach lepszych - uprawę tych o mniejszych wymaganiach przedplonowych: pszenżyto, jęczmień, mieszanki zbożowe, owies. Taki dobór gatunków jest uzasadniony w wypadku uprawy zbóż na paszę na własne potrzeby.

Przy uprawie zbóż na sprzedaż można wyjątkowo zdecydować się na uprawę pszenicy po sobie lub jęczmieniu, zakładając uzyskanie gorszych efektów ekonomicznych, tzn. niższych plonów, i konieczność zwiększenia kosztów produkcji. Decyzja taka musi być poprzedzona rachunkiem ekonomicznym. Trzeba rozważyć, czy ponieść wyższe koszty na produkcję ziarna o wyższej wartości rynkowej, czy pozostać przy produkcji ziarna paszowego o mniejszej wartości rynkowej, ale i mniejszych nakładach na jego uprawę. Dobrą rośliną w płodozmianie zbożowym jest owies, który daje dobre stanowisko dla pozostałych zbóż (w tym także dla pszenicy). Pomimo dużej wartości pokarmowej i energetycznej, ziarno owsa ma, niestety, ograniczone zastosowanie w żywieniu, co znajduje odzwierciedlenie w cenach skupu.

RATUNKIEM SĄ MIĘDZYPLONY

Skutecznym, a przy tym niezaburzającym 4-letniego systemu uproszczonego zmianowania sposobem jego „uzdrowienia” jest uprawa międzyplonu. Wprowadzenie go sprawia, że na przestrzeni 4 lat na tym samym polu uprawianych jest 5 gatunków, w tym 2 niezbożowe. Tym samym udział zbóż w uprawie spada do tak pożądanej wielkości 60 proc.

Doskonały efekt osiąga się, wprowadzając międzyplon ścierniskowy po zbiorze gatunku zboża ozimego, ale przed zbożem jarym. Może on zostać albo przyorany jesienią, albo poczekać do wiosny i następnie zostać „zagospodarowanym” agregatem uprawowym. W międzyplonach ścierniskowych najczęściej wykorzystywana jest gorczyca, z racji krótkiego okresu wegetacji i dużej biomasy. Poza tym koszt nasion jest niewielki. Przyorany poplon poprawia stan sanitarny gleby, zwiększa jej aktywność biologiczną, poprawia bilans substancji organicznej, wpływa także na przyrost plonu roślin uprawianych w następnych latach.

Z racji obecności w zmianowaniu rzepaku ozimego, gorczyca nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Obie rośliny należą do tej samej rodziny kapustowatych. Stąd rozwijają się na niej te same choroby i żerują te same szkodniki. Stanowi więc naturalny pomost do pozostawania na danym polu. Znacznie lepiej jest sięgnąć po równie tanią facelię błękitną, która jako roślina obca florze europejskiej i należąca do rodziny wrotyczowatych, pozbawiona jest tych wad.

W międzyplonie siać można także rośliny w siewie czystym:

siew wczesny do 25 lipca: łubin żółty, łubin wąskolistny, bobik, groch siewny pastewny, wyka jara, seradela; strączkowe na zielonkę, słonecznik, kapusta pastewna;

siew średnio późny do 5 sierpnia: rzepak ozimy lub jary, rzepik, rzodkiew oleista, gorczyca biała;

siew późny do 15 sierpnia: rzodkiew oleista, gorczyca b iała, facelia.

UPRAWA MIESZANEK ZBOŻOWO-STRĄCZKOWYCH

Nie najgorszym rozwiązaniem uzdrawiającym płodozmian jest wprowadzanie mieszanek zbożowo-strączkowych. Oddziałują one korzystnie poprzez pozostawienie lepszego stanowiska dla następczych upraw zbożowych, a prawidłowo skomponowane wierniej plonują, obniżają koszty uprawy i pozwalają na mniejsze zużycie środków ochrony roślin. Plon mieszanek uzależniony jest w dużym stopniu od warunków pogodowych, na które szczególnie reagują rośliny strączkowe. Zasiewy mieszane podnoszą ich opłacalność, ponieważ komponent zbożowy pomimo silnej konkurencji zapewnia większą stabilność plonowania. Jeśli nawet w danym roku warunki pogodowe są niekorzystne dla jednego gatunku, to najczęściej są lepsze dla drugiego i ten stabilizuje plon.

Komponenty uprawiane w mieszankach powinny mieć podobne wymagania siedliskowe, zbliżony termin dojrzewania oraz małą konkurencyjność względem siebie. W mieszance nie może być mniej niż 50 proc. roślin strączkowych. W przypadku mieszanek grochowo-zbożowych udział grochu powinien wynosić 40-50 proc. normy wysiewu i odpowiednio 60-50 proc. zbóż. Najlepsze efekty z udziałem łubinu uzyskuje się, gdy stanowi 65-75 proc. normy wysiewu, a reszta to jare pszenżyto lub jęczmień.

Na dobrych glebach największe znaczenie mają mieszanki jęczmienia jarego, pszenżyta jarego lub owsa z bobikiem, następnie jęczmienia z grochem siewnych lub łubinem wąskolistnym albo owsa z grochem. Na glebach żytnich można wysiewać pszenżyto jare lub owies z łubinem żółtym.

ROZWIĄZANIEM TAKŻE WSIEWKI POPLONOWE

Innym dobrym wariantem jest wprowadzenie w zasiewy zbożowe wsiewki poplonowej. Roślinę stanowiącą później poplon sieje się razem z rośliną uprawianą jako plon główny (czyli razem z wybranym gatunkiem zbożowym). Po zbiorze plonu głównego (ziarna) roślina wysiana jako wsiewka zaczyna się dynamicznie rozwijać. Polon może być wykorzystywany jako zielonka w gospodarstwach z inwentarzem żywym lub później przeorany na zielony nawóz. Na glebach lekkich wsiewa się zazwyczaj seradelę. Przy uprawie jako wsiewki najczęściej rośliną ochronną staje się żyto ozime, ponieważ ma podobne wymagania glebowe. Wówczas seradelę wsiewa się w oziminę wczesną wiosną. Innymi gatunkami wykorzystywanymi jako wsiewki są: koniczyna czerwona, lucerna chmielowa, różne gatunki traw. Od seradeli wymagają jednak dużo lepszych stanowisk.

NAJLEPIEJ PRZERWIJ MONOKULTURĘ

Najlepszym jednak wyjściem jest wprowadzenie do zmianowania jak największej liczby upraw dwuliściennych, a bezapelacyjnie na pierwszym miejscu zbyt zbożowy płodozmian uzdrowią rośliny bobowate (np. groch, łubiny, soja).

Uprawa roślin strączkowych prowadzi do zwiększenia zawartości próchnicy i wzbogacenia gleby w składniki pokarmowe. Swoim systemem korzeniowym głęboko penetrują glebę, uruchamiają z niej składniki niedostępne dla zbóż, działają fitosanitarnie, pozwalają na ograniczenie stosowania nawożenia azotowego. Stanowisko np. po grochu (roślina o krótszym okresie wegetacji) na glebach zwięzłych może być wykorzystane pod pszenicę ozimą, a na lżejszych pod jęczmień ozimy.

Artykuł ukazał się w listopadowym wydaniu miesięcznika "Farmer"