Kukurydza pochodzi z siedlisk nizinnych klimatu subtropikalnego, stąd jest zbożem o dużych wymaganiach cieplnych. Co prawda dzięki staraniom hodowców kiełkuje w glebie już przy temp. 6 st. C, ale równomierne wschody uzyskuje się dopiero w temp. 9-10 st. C. Swój wzrost i rozwój zdecydowanie przyspiesza dopiero przy temp. powietrza powyżej 16 st. C. W okresie kwitnienia a następnie nalewania ziarna najlepiej się czuje, gdy mieści się ona w zakresie 25-30 st. C. Wynika to z jej cechy fizjologicznej, polegającej na zmianie typu fotosyntezy z C3, na dużo bardziej wydajny C4. Do jego uruchomienia potrzebuje jednak temp. otoczenia powyżej 25 st. C.

Tak więc kukurydza chłodu nie lubi. Obniżka temp. w okresie po wschodach poniżej 11-12 st. C wyraźnie spowalnia jej wzrost i rozwój. Zewnętrznym objawem - poza spadkiem wigoru wzrostu początkowego, jest zmiana zabarwienia liści na fioletowy, co jest wynikiem niedoboru fosforu. Krótkotrwały przymrozek do - 3 st. C, nie stanowi zagrożenia, dla roślin które nie przekroczyły fazy 5. liścia. Dochodzi co prawda do częściowego, lub nawet całkowitego zniszczenia liści, ale same rośliny pozostają żywe i są w stanie odbudować części nadziemne. Do tego bowiem momentu stożek wzrostu ukryty jest jeszcze pod powierzchnią gleby. Wraz z ukazaniem się 6. liścia zostaje on wyniesiony ponad powierzchnię i wystawiony na niszczące działanie niskiej temperatury. Efektem są ubytki w obsadzie, wzrost zagrożenia ze strony chwastów, utrudniony zbiór i oczywiście niższy plon.

Fala przymrozków jaka nawiedziła niektóre rejony naszego kraju powinna minąć tej, bądź najdalej następnej nocy. Otwartym pozostaje pytanie - jak postępować z roślinami dotkniętymi silnym stresem termicznym? Przekropna pogoda w I i II dekadzie maja spowodowała ożywione wschody chwastów, a tak niewielkie spadki temperatury znakomicie znoszą, bez większego uszczerbku dla tempa wzrostu i rozwoju. Czy możliwe jest ich zwalczanie natychmiast po przyjściu ocieplenia?

Kukurydza poddana silnemu stresowi środowiskowemu jakim są dla niej przymrozki, bądź nawet tylko przeciągające się ochłodzenie, w pierwszej kolejności potrzebuje czasu na regenerację. Polega ona w głównej mierze na przywróceniu przebiegu zachodzących w roślinach procesów fizjologicznych i ich tempa. Należałoby w tym miejscu wrócić do wspomnianego wcześniej niedostatecznego zaopatrzenia roślin w fosfor. Przypominam, że jest to bardzo ważny pierwiastek w nośnikach (ale jednocześnie magazynach) energii jakimi są kwasy adenozyno fosforowe – znany system kaskady ATP-ADP-AMP. Wszystkie żywe komórki łatwo dostępną energię gromadzą w postaci kwasu adenozyno trójfosforowego (ATP), z którego mogą ją szybko odzyskać. Jest to więc obiegowa energia komórki, która jest wykorzystywana na bieżąco. Jeśli w komórce powstanie więcej energii to dopiero wówczas powstaje możliwość ulokowana jej w wiązaniach chemicznych tłuszczy czy skrobi gromadzonych w nasionach.
Niedobór fosforu oznacza, że roślina jest wycieńczona, bez zapasów energetycznych niezbędnych do prowadzenia szeregu procesów fizjologicznych. Wraz z ociepleniem i wzrostem temp. gleby rośnie dostępność i wielkość pobierania tego pierwiastka przez korzenie roślin. Możliwe tym samym się staje odtworzenie zapasów energetycznych, co stanowi klucz do ustabilizowania przebiegu procesów fizjologicznych. Wymaga to jednak czasu. Zatem bezpośrednio po ociepleniu niewskazane jest chemiczne odchwaszczanie. Nie stosując się do tego zalecenia, potęgujemy skalę stresu w roślinach. Do skutków stresu termicznego dokładamy im kolejny negatywny bodziec, jakim jest stres fizjologiczny (konieczność natychmiastowej dezaktywacji związków chemicznych pobranych z zastosowanego przez nas herbicydu). Efektem jest przedłużenie okresu kryzysowego objawiającego się najczęściej zatrzymaniem wzrostu na okres co najmniej 7-10 dni.

Po ustaniu przymrozku dobrze jest by przynajmniej przez kilka dni a najlepiej tydzień odczekać z wykonaniem odchwaszczania. Przy tylko ochłodzeniu (bez przymrozków) można zachować 4-5 dniową zwłokę z wykonaniem oprysku. Gdy lustracja pozwala stwierdzić wystąpienie niewielkich uszkodzeń odstęp czasowy wzrasta do 7-8 dni. Przy stwierdzeniu silniejszych uszkodzeń, dajmy roślinom 10 do nawet 14 dni na powrót do normalności.

Pytaniem, które aż ciśnie się na usta jest – czy łączyć odchwaszczanie z dokarmianiem nalistnym rośliny uprawnej? To już jednak temat na inne rozważania agrotechniczne.