Gospodarstwo Marka Sakowskiego jest położone w powiecie bielskim, w woj. podlaskim. Rolnik gospodaruje na 100 ha. Gleby w gospodarstwie należą do klasy bonitacyjnej od III do VI, większość gleb to gleby klasy IV. Jeśli chodzi o płodozmian, to w gospodarstwie rolnik uprawia oprócz pszenicy ozimej, która zajmuje rokrocznie ok. 50 ha, także rzepak ozimy, groch oraz słonecznik. Na najlepszych polach w gospodarstwie udaje się zebrać nawet 10 t pszenicy z ha, jednak średnia jest z reguły o wiele niższa i wynosi w zależności od roku od 6 do 7 t/ha. Rolnik od zawsze uprawiał w swoim gospodarstwie tylko pszenicę konsumpcyjną. Jak podkreśla, tylko kilka razy zdarzyło się, że dana partia nie przeszła i trzeba ją było sprzedać jako zboże paszowe.

Orkowo i bezorkowo

Jeśli chodzi o system wysiewu, to rolnik w swoim gospodarstwie stosuje system mieszany i jeżeli bardziej pasuje mu orka, to stosuje pług, jeśli natomiast lepsze efekty przyniesie uprawa bezorkowa, to stosuje gruber lub talerzówkę. W obu przypadkach zwraca uwagę na równo pocięte i rozrzucone resztki przedplonu podczas ich zbioru, gdyż to ułatwia późniejszą uprawę. Ściernisko przy miedzach jest zrywane kultywatorem ścierniskowym, po to by bardziej niszczyć problematyczne chwasty. Reszta powierzchni pola jest uprawiana broną talerzową. Przed siewem pszenicy rolnik stosuje głębszą uprawę gruberem, jednak zdarza się, że po rzepaku stosuje tylko uprawę przedsiewną broną talerzową, szczególnie na polach, gdzie przedplonem był rzepak ozimy. Sakowski podkreśla, że zawsze stara się wysiać pszenicę w optymalnym terminie, wtedy rośliny wchodzą w okres zimowy odpowiednio rozkrzewione. Ma to duże znaczenie, ponieważ wiosną, jak pokazuje przykład ostatnich lat, często nie ma dobrej pogody na wiosenne rozkrzewianie, no i nie trzeba dokrzewiać pszenicy dużymi dawkami azotu.

Dobra odmiana to podstawa

Jeśli chodzi o dobór odmian, to rolnik nie kieruje się przy nim zaleceniami COBORU. Z reguły wysiewa co roku cztery odmiany, z czego jedna z nich jest nowością wysiewaną dla obserwacji na małym areale. Jeśli się sprawdzi, to wysiewa ją w kolejnym roku na większej powierzchni. Odmiana, która w danym roku wypadła najsłabiej, przestaje być uprawiana w gospodarstwie. Od wielu lat rolnik wybiera odmiany pochodzące z hodowli zagranicznych, zawsze są to odmiany w typie A lub Elita. Jak podkreśla Sakowski, w gospodarstwie produkuje pszenicę jakościową i nie może sobie pozwolić na utratę parametrów ziarna, tymczasem w polskich odmianach często wystarczą dwa opady deszczu podczas żniw, by ziarna w kłosach zaczęły porastać, a same nasiona straciły gęstość. Materiał siewny stara się wymieniać co 2-3 lata. Jeśli chodzi o koszty materiału siewnego, to w sezonie 2020/21 wynosiły one w gospodarstwie rolnika ok. 350 zł przy normie wysiewu wynoszącej ok. 180 kg/ha. Sakowski podkreśla, że nasiona na sezon 2021/22 były niewiele droższe, bowiem wzrost cen materiału siewnego w ubiegłym roku wyniósł ok. 10 proc.

Gigantyczne podwyżki kosztów nawożenia

Tu warto podkreślić, że Sakowskiemu udało się kupić część nawozów na obecny sezon po starych cenach, stąd takie, a nie inne wartości w tabeli pokazującej koszty produkcji. Całe nawożenie PK jest wykonywane jesienią, rolnik wysiewa ok. 300 kg nawozów PK na hektar. W sezonie 2020/21 kosztowały one 1250 zł/t, ubiegłej jesieni rolnik wysiał taką samą dawkę tego samego nawozu, która była już o 600 zł/t droższa, a teraz ceny nawozów PK znów wzrosły. Azot w gospodarstwie rolnika jest aplikowany w postaci RSM-u lub saletry w zależności od tego, co uda się kupić. Nawożenie azotowe wynosi średnio 600 kg w masie nawozu. RSM i saletra amonowa mają podobną zawartość azotu. W pierwszej dawce na pola rolnik wysiewa ok. 250 kg nawozu azotowego, w drugiej – kolejne 250 kg i w trzeciej, tej na kłos, jest to 100 kg nawozu azotowego. Ceny nawozów azotowych wzrosły w ciągu roku prawie czterokrotnie, bowiem azot stosowany w roku 2020/21 kosztował 770 zł/t, natomiast ten stosowany już w tym roku rolnikowi udało się kupić za średnio 2900 zł/t, a teraz ceny znów wzrosły. Jeśli chodzi o odchwaszczanie, to rolnik wykonuje je zawsze jesienią, ostatnio stosował herbicyd ExpertMet, natomiast poprawki wiosenne, jeśli były konieczne, wykonywał Mustangiem Forte.

Ochrona roślin także droższa

Nie można uprawiać pszenicy jakościowej bez odpowiedniej ochrony roślin – tu, jak podkreśla Sakowski, wszystko zależy od sezonu, bowiem rolnik własnoręcznie układa program ochrony roślin przed chorobami i szkodnikami. Bazuje przy tym na swoim kilkudziesięcioletnim doświadczeniu oraz zapiskach, które skrupulatnie wykonuje w swoim zeszycie obserwacyjnym. Zwykle komponuje mieszaniny składające się z morfolin, triazoli i strobiluryn. Tak samo postępuje przy skracaniu, które wykonuje, dwukrotnie stosując w zależności od potrzeb środki powszechnie dostępne na rynku. W swojej uprawie niemal nie stosuje mikroelementów, a jeśli już, to śladowe ich ilości mieszczące się w kwocie 50 zł/ha.

Plon pszenicy zależy od pogody

W sezonie 2020/2021, jak podkreśla rolnik, zboża w maju wyglądały na 10 t/ha, jednak na początku czerwca przyszły upały i przez kolejne 11 dni temperatury powietrza wynosiły 34°C. Taki przebieg pogody spowodował, iż średni plon areału pszenicy wyniósł 6,5 t/ha. W tym roku w momencie pisania artykułu rolnik szacuje plon na ok. 6 t/ha i taka wartość została przyjęta do kalkulacji. Sakowski podkreśla, że w tym roku pierwsza dawka azotu została wysiana już 1 marca, a w roku ubiegłym 6 marca. Druga dawka azotu została wysiana już 17 marca, a w ubiegłym roku dopiero 28 marca. Dodatkowo w tym roku niemal cały czas jest sucho i zimno, co nie pomaga w wegetacji roślin. Cena za nasiona z poprzedniego roku wyniosła średnio 1100 zł/t, natomiast, co podkreśla rolnik, cena za ten sezon przyjęta do kalkulacji wynosi 1300 zł/t (za tyle rolnik podpisał kontrakty na część nasion). Jaka będzie w żniwa i po żniwach, tego nie wie nikt – w każdym razie dochód z uprawy pszenicy będzie niższy niż w tym roku. Zdaniem rolnika przy tych cenach środków produkcji uczciwa cena pszenicy to ok. 2500 t/ha.

Pozostałe koszty produkcji pszenicy

Bohater naszego artykułu podkreśla, że znacznie wzrosła cena paliwa, bowiem w ubiegłym roku wynosiła ok. 3,6 zł/l, natomiast w tym u lokalnego sprzedawcy cena oleju napędowego wynosiła 8,2 zł/l średnio na każdy hektar. W gospodarstwie rolnik zużywa około 100 l oleju napędowego na hektar, czyli za każdy litr trzeba zapłacić więcej aż o 4,6 zł. Do kosztów uprawy rolnik wlicza oprócz ubezpieczenia także koszt obsługi kredytów, koszt inwestycji w maszyny, które średnio wylicza na ok. 1000 zł/ha, oraz koszt utrzymania budynków gospodarskich, który wylicza na ok. 500 zł/ha. Podkreśla także, że powinno się do kosztów prowadzenia plantacji wliczyć koszt pracy samego rolnika, chociaż o tym mało już kto pamięta, jednak prawdopodobnie po jego uwzględnieniu każda kalkulacja uprawy zamknęłaby się na minusie. Dodatkowo wraz ze wzrostem cen środków produkcji rośnie ryzyko porażki finansowej, bowiem wystarczy drobna korekta cen pszenicy na światowych rynkach i do jej produkcji trzeba będzie dołożyć.