Oczywiście, najlepiej jest wysiewać zboża w optymalnym terminie. Zmieszczenie się w nim, przypadającym różnie w poszczególnych regionach kraju, daje wręcz gwarancję dobrego rozwoju roślin przed zimą i rokuje oczekiwany plon. Owszem, jest wiele czynników, które mogą ten rozwój utrudnić, ale siew w tzw. terminach agrotechnicznych powinien być priorytetem. Prawidłowo wykonany, w dobrze uprawioną glebę, pozwala uzyskać zarówno szybkie, jak i wyrównane wschody. Pozwala też przygotować się pszenicy do spoczynku zimowego poprzez osiągnięcie fazy co najmniej 4-5 liści, a także dobrze się ukorzenić. Co jednak w sytuacji, kiedy z różnych powodów musimy wysiać pszenicę później? Czy nie ma szans na powodzenie uprawy? Wiele zależy od wybranej odmiany, jej indywidualnych cech, w tym stopnia zimotrwałości, a także ponownie od pogody. W sprzyjających warunkach takie plantacje potrafią plonować nawet na poziomie tych z siewu optymalnego, ale trzeba zaznaczyć, że i tak późny siew traktowany jest jako błąd agrotechniczny.

FIZJOLOGIA OD A DO Z

Aby zrozumieć, dlaczego pszenica ozima nadaje się do siewów w terminach opóźnionych, najpierw należy poznać mechanizmy, które „rządzą” kolejnymi etapami jej rozwoju. Z taką wiedzą można przesunąć termin siewu bez dużego wpływu na efekt końcowy, czyli plon.

Należy wiedzieć, że tempo rozwoju wegetatywnego pszenicy ozimej warunkuje temperatura. Do wytworzenia pierwszego liścia właściwego musi otrzymać w sumie ok. 100 st. C, co jest mierzone od średniej wartości progowej (czyli 4°). Natomiast do wymaganych przed zimą 4 liści (równoznaczne z początkiem fazy krzewienia) – ok. 210°C. Na taki „luksus” pszenica ozima wysiana w opóźnionych terminach ma małe szanse. Stąd plantacje późno wysiane są niedojrzałe fizjologicznie do przetrzymania zimy. Nawet jeśli przetrwają, to zazwyczaj zasiewy są przerzedzone, a przeniesienie rozwoju generatywnego na okres wiosny odbija się ujemnie na dwóch parametrach struktury plonu, tj. ilości źdźbeł kłosonośnych na jednostce powierzchni i wielkości kłosów. Pszenica ozima jest rośliną dnia długiego, dlatego wiosenne krzewienie i dokłaszanie trwa krótko. W momencie, gdy dzień jest dłuższy od nocy (krytyczna długość dnia to 12 godzin), przechodzi w fazę strzelania w źdźbło i dalsze etapy rozwoju generatywnego.

Roślina powinna też przed okresem spoczynku zimowego przejść proces hartowania, czyli przygotowania na działanie niskich temperatur. Powolne spadki temperatury w okolice, a następnie poniżej 0ᵒ st. C, są sygnałem środowiskowym wywołującym silną reakcję fizjologiczną. W roślinach wzrasta stężenie kwasu abscysynowego i spada zawartość giberelin. W komórkach tworzących węzły krzewienia gromadzone są substancje zapasowe, głównie skrobia i lipidy. Maleje też ich potencjał wodny. Redukcji ulega objętość wakuol poprzez usunięcie wody do przestrzeni międzykomórkowych. W II etapie procesu hartowania następuje przebudowa błon cytoplazmatycznych. Kwasy tłuszczowe nasycone wymieniane są na kwasy tłuszczowe nienasycone. W komórkach wytwarzane są białka indukowane chłodem oraz aktywowane enzymy antyoksydacyjne.

Przy późnym siewie proces hartowania roślin natrafia na poważne ograniczenia związane z morfologią roślin – brak węzłów krzewienia, jak i środowiskowe – temperatury niższe od wymaganych do zaistnienia I i II etapu hartowania. Wschodzące rośliny natrafiają bezpośrednio na spadki temperatur poniżej -5 st. C i są wobec nich bezradne.

NIE MOŻNA ZAPOMNIEĆ

Decydując się na późny siew, trzeba wprowadzić kilka elementów rekompensujących świadomie popełniany błąd agrotechniczny. Należy zwiększyć normę wysiewu, pamiętając o zasadzie, że im później wykonany jest zabieg, tym ilość ziarna jest większa. Zwykle zwiększa się ją o 10-20 proc. Należy też pamiętać, że materiał siewny z własnego rozmnożenia z roku 2018 często odznacza się niską masą tysiąca nasion na skutek suszy. Fakt ten także powinien skłaniać do podniesienia normy wysiewu.

Niejednokrotnie pszenica zimuje w fazie 1-2 liści, stąd tak ważna jest większa obsada. Ma ona za zadanie zrekompensować brak jesiennego krzewienia charakterystycznego dla optymalnych siewów, ale również i ewentualne kłopoty nawet wiosną. Nie można jednak w tym wypadku przekroczyć pewnych granic, bo wyższa norma wysiewu nie zastąpi procesu krzewienia. Należy też zaznaczyć, że we wrześniowym numerze magazynu „Farmer” ukazał się artykuł, który szczegółowo wyjaśnił „dlaczego termin siewu jest istotny? (zresztą o takim właśnie tytule).

Kolejny element to dobór odmian o słabszej reakcji na opóźniony siew. W ramce znajduje się krótki opis odmian polecanych przez firmy hodowlano-nasienne właśnie do siewu opóźnionego.
Wiosną warto też szybko, o ile warunki pogodowe pozwolą, wykonać nawożenie wysoką dawką azotu. Najlepiej wówczas wybrać formę azotanowa, co sprawi, że rośliny będą się krzewić, a wejście w fazę strzelania w źdźbło zostanie chociaż trochę odsunięte. Trzeba jednak pamiętać, że w ramach obowiązującego tzw. programu azotanowego rozsiewu tychże nawozów nie można wykonać przed 1 marca. W okresie wiosennym można też pobudzić takie plantacje do silniejszego krzewienia za pomocą środków ochrony roślin, aplikując np. trineksapak etylu czy chlorek chloromekwatu.

 

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika "Farmer"