Jak już informowaliśmy na farmer.pl ostatni tydzień przyniósł znaczne obniżki cen zbóż i rzepaku. Pszenica kosztuje średnio 1200 zł/t, a rzepak – 2350 zł. To dużo mniej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Spadki sięgają kilkaset złoty na tonie. Podobnie jest na giełdach.

Jaki import zbóż i rzepaku z Ukrainy?

- Notowania pszenicy na giełdach CBOT oraz MATIF znalazły się na najniższych poziomach od wybuchu wojny w Ukrainie. Notowania rzepaku na giełdzie MATIF znajdują się na najniższych poziomach od sierpnia 2021. W Polsce dodatkową presję wywiera rekordowy import z Ukrainy, który wywołuje liczne protesty rolników – pisze w swoim raporcie Mirosław Marciniak, analityk z InfoGrain.

Był on jednym z prelegentów naszych konferencji regionalnych „Kierunek Innowacja”, gdzie wprost mówił o cenach i bilansach surowców rolnych. A informacje z punktu widzenia rolników, nie są dobre. To widać też na naszych ulicach, bo farmerzy w ostatnim tygodniu, z powodu nadmiernego importu z Ukrainy, licznie protestowali.

- Twarde dane potwierdzają rekordowy import zbóż oraz rzepaku z Ukrainy – tylko od początku bieżącego sezonu, a więc od początku lipca KE raportuje import do Polski 1,25 mln ton kukurydzy, 750 tys. ton rzepaku i 650 tys. ton pszenicy. Dane z Ukrainy wskazują na jeszcze wyższy import pszenicy i rzepaku – wylicza Marciniak w raporcie.

W ten sposób zwiększyły się znacznie zapasy. - W przypadku rynku krajowego zasadniczym problemem są rekordowe zapasy zbóż i rzepaku z jakimi wchodzimy w drugą część sezonu. A do ich upłynnienia potrzebny jest ogromny program eksportowy – podaje Mirosław Marciniak.

Rolnicy protestują

Ale eksport jest dużo niższy niż poprzednio i to jest nasz ogromny problem. - W mojej ocenie import zbóż i rzepaku w pierwszej połowie bieżącego roku, a więc do żniw, ulegnie znaczącemu ograniczeniu. I nie dlatego, że domagają się tego rolnicy, lecz dlatego, że ukraińskie zboża wyraźnie straciły na atrakcyjności. W przypadku rzepaku sprawa jest jeszcze prostsza – Ukraina wyeksportowała już całość ubiegłorocznych zbiorów – wylicza analityk.

Postulaty rolników i organizacji rolniczych odnośnie jakoby przywrócenia ceł miałoby naprawić sytuację, Marciniak uważa za niezasadne.

- Związkowcy oraz Izby Rolnicze domagają się przywrócenia ceł importowych. Nikt z nich nie zadał sobie jednak trudu, aby sprawdzić, że w UE (a także w Polsce) nie ma ceł ani kontyngentów na rzepak. Cła na import kukurydzy do UE wynoszą (i wynosiły przed wojną) zero. Bezcłowe kontyngenty oraz cła utrzymywane były jedynie na pszenicę konsumpcyjną – podkreśla Marciniak.