Konkretny tytuł wystąpienia Mirosława Marciniaka, brzmiał: Rynek zbożowy: 10 faktów.

Ekspert mówił o zagrożeniach dla produkcji roślinnej w Polsce, które z jednej strony są zewnętrzne (rosnąca konkurencja z regionu Morza Czarnego, zagrożenie tańszym importem), a z drugiej strony cały czas pozostają wyzwania wewnętrzne stojące przed naszymi farmerami, czyli zagrożenie suszą rolniczą, rosnące koszty produkcji i dostosowanie się do przyszłych założeń Zielonego Ładu.

Mirosław Marciniak z InfoGrain zauważył na wstępie, że zarówno światowa produkcja, jak i konsumpcja, na przestrzeni ostatnich blisko czterdziestu lat, wzrasta. Ale popyt jest mniejszy i na świecie mamy nadprodukcję.

Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain
Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain

- Charakterystyczne jest to, że trzy regiony świata, czyli Unia Europejska (139,5 mln t), Chiny (136 mln t) i Indie (107,2 mln t) to praktycznie połowa światowej produkcji pszenicy. Natomiast, co ciekawe Chiny i Indie mają niewielki wpływ na kształtowanie cen pszenicy na świecie, bo są one samowystarczalne.

Mirosław Marciniak z InfoGrain
Mirosław Marciniak z InfoGrain

Z kolei Rosja to kraj, który w ostatnim czasie zrobił największe postępy jeśli chodzi o wzrost produkcji i wynosi ona obecnie 76,5 mln t. Ukraina również zwiększa swoją produkcję pszenicy (26,5 mln t), ale ona jest bardziej skoncentrowana na kukurydzy. Stany Zjednoczone Ameryki, które dzięki rozwojowi produkcji w Rosji bardzo mocno tracą na znaczeniu i rokrocznie zmniejszają zasiewy pszenicy. Wolą inwestować w kukurydzę, w soję niż pszenicę – mówił Marciniak.

Jak popatrzymy na tych samych producentów, ale w ujęciu historycznym to widać, że Unia Europejska, Chiny i Indie na przestrzenie ostatnich trzydziestu lat nie zmieniły wolumenów produkcji. Za to można zaobserwować znaczący wzrost produkcji w Rosji (z 30 mln t w 1995 r. do i ponad 73 mln t w 2019 r.) i na Ukrainie (z 16,27 mln t w 1995 r. do 29 mln t w 2019 r.).

Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain
Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain

- W tym samym czasie zasiewy pszenicy w USA są najniższe od bodajże 110 lat – dodał.

Ciekawie wygląda też eksport. - Patrząc na lata 80. okazuje się, że to Stany Zjednoczone karmiły świat. Eksportowały pszenicę, wówczas do Związku Radzieckiego. Natomiast w ciągu ostatnich lat Rosja z importera stała się największym eksporterem pszenicy na świecie. To samo Ukraina, która wcześniej nie istniała na mapie światowego eksportu. W sumie Rosja i Ukraina to 40 proc. światowego eksportu pszenicy – zauważył Mirosław Marciniak. I dodał, że tak dynamiczny rozwój tego rynku ma ogromne znaczenia dla nas, bo Rosja konkuruje z Europą na tych samych rynkach i odbiera w ten sposób większość rynków zbytu.

- Wcześniej było tak, że Europa zdominowała rynki w Afryce Północnej, była głównym dostawcą np. pszenicy do Egiptu. Dzisiaj Rosja przejęła 80 proc. pszenicy eksportowanej do Egiptu, który jest drugim importerem pszenicy na świecie – uzupełnił Mirosław Marciniak. I jak podkreślił, są dwa kraje, których Rosja jeszcze „nie opanowała”, ale nad którymi bardzo „mocno pracuje”, czyli Arabia Saudyjska i Algieria.

- Arabia Saudyjska jest ważna z naszego punktu widzenia, bo to jest główny odbiorca pszenicy z Polski – to co wychodzi z portów – mówił.

Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain
Slajd z konferencji. Źródło: InfoGrain

- Rosja w długofalowym planie, w sezonie 2035/2036 chce osiągnąć poziom produkcji, sięgający 100 mln t. Dzisiaj jest to ok. 70 mln t – zaznaczył.
Czy jest to możliwe? Rosja ma w dalszym ciągu niezagospodarowane ilości areału produkcji i mówi się, że w ciągu pięciu najbliższych lat planuje zwiększyć areał zasiewów o 4 mln ha i nadal trzeba też pamiętać, że nie wykorzystuje ona do końca potencjału plonowania.

- Dalszy rozwój produkcji w Rosji i na Ukrainie czy w Ameryce Południowej, oznacza, że takie kraje jak USA i Unia Europejska, będą miały problem, żeby z tymi krajami z basenu Morza Czarnego konkurować – uważa Marciniak.
Kraje Unii Europejskiej bowiem mają wciąż nadwyżki produkcji pszenicy. Podobnie, jak i Polska.

Mirosław Marciniak z InfoGrain uważa, że import zbóż z Rosji i Ukrainy, nie stanowi dla polskiej produkcji zbóż zagrożenia.

Problemem może być za to rosnąca konkurencja w eksporcie, niższe koszty produkcji, większy potencjał do wzrostu produkcji zbóż, a także niższe koszty frachtu morskiego do kluczowych odbiorców.

Z drugiej strony kraje UE cały czas wprowadzają sobie nowe obostrzenia. Problemem jest m.in. polityka unijna i rosnące koszty produkcji, wprowadzenie zasad Zielonego ładu, który może doprowadzić do tego, że kraje Wspólnoty, w tym Polska, mogą stać się importerem żywności.