O tym, że część skupów z powodu COVID-19 jest zamknięta informowaliśmy już o tym na portalu farmer.pl.

Podawaliśmy też informacje, że cena ziarna konsumpcyjnego w skupach spadła, a zwiększył się za to znacznie popyt na mąkę.

A co z ziarnem paszowym? Czy w sytuacji utrudnionego transportu wielu produktów nie zabraknie tego surowca na paszę dla zwierząt?

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela Izby Zbożowo-Paszowej.

- Trzeba zauważyć, że na rynku paszowym widać obecnie zwiększone zapotrzebowanie na pasze, a tym samym na surowce do produkcji pasz. Obserwowany zwiększony popyt na mąkę pozostaje jednak bez wpływu na dostępność zbóż do produkcji pasz – ocenia Wojciech Zarzycki, dyrektor zakładu AdiFeed, wiceprezydent Izby Zbożowo-Paszowej.

Jak zaznacza, po pierwsze, większość młynów i hurtowni posiadało zapasy już wyprodukowanej mąki, które zostały wykorzystane w pierwszej kolejności do pokrycia zwiększonego zapotrzebowania przez sieci handlowe i sklepy. Po drugie, przemysł paszowy nie jest konkurentem dla przemysłu spożywczego.

Dodatkowo eksperci Izby podkreślają, że duża część zbóż, która jest dostarczana do wytwórni pasz jest w taka zwanym standardzie "paszowym". Oznacza to, że nie spełniają one wymogów zboża konsumpcyjnego.

- Sama dostępność zboża jest wystarczającą do pokrycia zapotrzebowania przemysłu paszowego, choć podaż ziarna zależna jest w dużej mierze od trendów cenowych. Obecnie z uwagi między innymi na ryzyko walutowe, cena np. pszenicy konsumpcyjnej w portach jest wyższa. Każdy trend wzrostu cen powoduje mniejszą chęć rolników do pozbywania się własnych zapasów – podsumował Wojciech Zarzycki.