Żniwa trwają jeszcze w północnych częściach kraju, w centrum i na wschodzie – „dokaszane” są ostatnie plantacje zbóż. Dopytując rolników o ich podsumowanie słyszę, że plony były korzystne, jakość uzależniona od stanowiska i gatunku, ale ceny niskie.

I to od nich zacznę swoje wstępne podsumowanie, bo nie można jeszcze całościowo mówić o wynikach, kiedy nie wszędzie ziarno trafiło do magazynów.

Żniwa zaczęły się w tym roku co najmniej o dwa, a nawet 3 tygodnie później niż w roku ubiegłym. Ich zaawansowanie w lipcu również było zdecydowanie inne od tych z dwóch poprzednich sezonów (w roku ubiegłym koniec lipca to był praktycznie koniec żniw, a w tym tak naprawdę dopiero początek). Powód – przekropna pogoda, która uniemożliwiła zbiory.

Na początku lipca cena jęczmienia (gatunku, który najwcześniej był zbierany) wynosiła ok. 550 zł/t netto i była ona porównywalna do tej z 2019 r. Z biegiem żniw cena ta raczej się nie zmieniała i w zależności od firmy wynosiła pod koniec lipca od 500 do 600 zł/t, ale już w sierpniu za tonę tego ziarna można otrzymać maksymalnie 570 zł/t.

Co z pszenicą? Była ona nieco droższa niż w roku 2019. W trzecim kwartale lipca kosztowała ona często ponad 700 zł/t netto, ale już 19 sierpnia, jak wynika z naszej sondy, za tonę pszenicy można dostać średnio 640 zł (pszenica konsumpcyjna od 640 do 700 zł/t netto, pszenica paszowa od 550 do 660).

Pszenżyto w roku ubiegłym (na początku lipca) kosztowało 530-580 zł/t, a w sierpniu 570-600 zł/t. Jakie w tym roku notowano ceny za pszenżyto? W połowie lipca 2020 r. kosztowało ono od 540 do 570 zł/t, a w połowie sierpnia, wraz z zawansowaniem zbiorów, cena spadła (od 480 do 570 zł/t).
Cena owsa wynosi obecnie od 400 do 500 zł/t, kiedy w roku ubiegłym w sierpniu można było otrzymać za ten gatunek od 500 do nawet 610 zł/t.

Zastanawiają też bardzo niskie ceny żyta. Obecnie za tonę tego zboża otrzymamy od 396 do 530 zł, kiedy w sierpniu 2019 ziarno to kosztowało 510-580 zł. Nie dość, że cena jest bardzo niska to dodatkowo, jak informują nas rolnicy, w wielu firmach w ogóle tego ziarna nie skupują – podobnie jak pszenżyta. Jaka jest tego przyczyna? Bynajmniej nie fakt pełnych magazynów w żniwa, ale brak kupujących – z powodu problemów z ASF nie ma popytu na to ziarno i jak informują farmerzy „nie ma też ceny”.

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że sam skup żyta może się „ruszyć” wówczas, kiedy okaże się, że plony kukurydzy będą niższe, a ten scenariusz jest bardzo możliwy z powodu widocznej suszy w tej uprawie. Na wyższą cenę jednak podobno nie ma co liczyć.

Co z rzepakiem? Jego ceny są wyższe niż przed rokiem i choć na początku zbiorów w lipcu często przekraczały 1700 zł/t, a z czasem obniżyły się i obecnie kosztuje od 1550 do 1650 to są one wyższe niż w roku ubiegłym (w połowie sierpnia 2019 r. średnia cena to 1520 zł/t).

Co z plonami? Te były oczywiście wyższe od tych z suchego roku ubiegłego. Wysoko plonował jęczmień, którego wydajność oceniana jest średnio na 6-7 t/ha (jakość również była zadowalająca). Dobrze plonowało też żyto, bo średnio jak dowiadujemy się od rolników 3,5-4 t/ha, a odmiany hybrydowe 5-6 t/ha (chociaż i zdarzały się przypadki, gdzie ten plon wynosił 7,5 t/ha) – szkoda tylko, że rolnicy na nim nie zarobią. Owies i ogólnie zboża jare również dały satysfakcjonujący plon (owies ok. 4 t/ha).

Farmerzy nie są za to zadowoleni z plonów pszenżyta, które w powodu czerwcowych opadów deszczu mimo iż względnie ładnie się prezentowało nie uzyskało wysokich wydajności - problemy z pośladem i plon oceniany na słabych stanowiskach tylko na ok. 3 t, na dobrych na ok – 5,5 t/ha. Podobnie pszenica. W wielu regionach kraju, właśnie ze względu na przebieg pogody, nie plonowała tak jakby sobie tego życzyli rolnicy. O ile w Wielkopolsce plony sięgały 7,5 t/ha, to np. na Zamojszczyźnie (na bardzo dobrych glebach) plony wyniosły jedynie ok. 6 t/ha.

Ocena plonu rzepak jest całkiem dobra i wynosi w zależności od stanowiska od 2,5 do 4 t/ha. Problem był z dość niskim zaolejeniem, który często nie przekraczał 40 proc.

Co z samym przebiegiem żniw? Lipiec był przekropny i burzowy, co sprawiało, że te żniwa były trochę „szarpane”, ale sierpień pozwolił te opóźnienia zniwelować. Poza tym niektóre regiony kraju np. północna część województwa lubelskiego, borykała się z problemem wykonania samego zabiegu (było bardzo grząsko i wielokrotnie kombajny „zakopywały się”, tym samym na polach można było zaobserwować niedokończone zbiory).

A Wy jak podsumujecie tegoroczne żniwa?