Czy złoto Majów znowu zdominuje nasze pola i zdobędzie kolejne hektary? Nie jest to takie oczywiste. Dlaczego? Wystarczy przeanalizować kilka faktów. Po pierwsze mamy rekordową powierzchnię zasiewów, która wynosi około 1,86 mln ha. Oczywiście część to kukurydza na kiszonkę, ale większość to jednak uprawy na ziarno. Wielu ekspertów jest zdania, że jeśli chodzi o strukturę zasiewów to są to już to graniczne możliwości.  Ten areał to jest już jak balon, prawie napełniony do pełna. Choć niektórzy są zdania, że  powierzchnia może dojść w przyszłości nawet do 2 mln ha. I to jest możliwe. Musiałaby jednak kukurydzy sprzyjać dalej dobra koniunktura, a ta trochę osłabła, zwłaszcza w regionach gdzie z powodu suszy nie zbierze się dobrych plonów. Wiele wskazuje na to, że część rolników nieco się zniechęci do uprawy tego gatunku. 

Pogoda nie wszędzie sprzyjała kukurydzy

Zacznijmy od podsumowania sezonu wegetacyjnego. Nie był on łaskawy dla tej uprawy. Stan kukurydzy jest bardzo zróżnicowany. Niestety, duże różnice w ilości i rozkładzie opadów podzieliły nasz kraj na strefy. Tam, gdzie notowano największy deficyt wody, szczególnie w okresie wiechowania kukurydzy, zbiory będą bardzo niskie (woj. lubuskie, część woj. wielkopolskiego, część woj. zachodniopomorskiego czy dolnośląskiego). Niestety, są i takie plantacje, z których zbierze się zaledwie kilka ton ziarna. Efektem suszy jest też fakt, że w tym roku często pojawiały się ogłoszenia sprzedaży całych plantacji kukurydzy, początkowo przeznaczonych na ziarno, ale ostatecznie sprzedawane one były z przeznaczeniem na kiszonkę. Kupowali ją głównie hodowcy bydła, którzy w obliczu suszy nie mogli zabezpieczyć swojej bazy paszowej. W pozostałej części kraju, gdzie opady wystąpiły w newralgicznych momentach dla rozwoju kukurydzy, spodziewać się należy plonów przekraczających 10 t/ha. Z takich plantacji wynik finansowy rolnika może być dla niego nadal satysfakcjonujący. Na ostateczne podsumowanie sezonu musimy jednak jeszcze poczekać.

Silne wahania cen w czasie sezonu

Myśląc o opłacalności kukurydzy, nie możemy nie zwrócić uwagi na ceny za ziarno. To przecież te wartości najbardziej wpływają na zachowania rolników. W zeszłym roku w czasie żniw kukurydza sucha wyceniana była na blisko 1000 zł/t, a mokra na 600 zł/t netto, co przy powiedzmy „normalnych” cenach za środki produkcji, było bardzo dobrym wynikiem. Dodajmy, że plony były wysokie, w wielu gospodarstwach nawet rekordowe.

W cieniu wojny i jej początkowego wpływu na rynki suche ziarno podskoczyło do rekordowych wartości 1500 zł/t netto (marzec 2022). Tym, którzy przechowywali ziarno, dało to okazję do wypracowania bardzo dobrego dochodu z tej uprawy.

Niestety, sytuacja szybko stała się niestabilna. Rynek załamał się głównie po tym, gdy ruszył przez nasz kraj tranzyt ukraińskiego ziarna drogą lądową. Tańszy surowiec rozlał się w mig po krajowych silosach firm skupujących i tym samym obniżył ceny zbóż, a także chwilami uniemożliwił sprzedaż ziarna naszym rodzimym rolnikom. Ceny zanotowały duże wahania, a rynek stał się coraz bardziej nieprzewidywalny. Nakłady na uprawę natomiast rosły z miesiąca na miesiąc.

Cena za ziarno kontra nakłady

Pierwsze cenniki pod nowe zbiory nadal się kształtuję. Suche ziarno wyceniane jest obecnie na kwotę ok. 1350 zł/t netto, mokre na 750-800 zł/t. Są to jednak ceny na przednówku, więc najważniejsze będzie to, co się wydarzy, gdy ruszą właściwe żniwa i ile ziarna z Ukrainy trafi na nasz rynek. Na październikową ceną mogą mieć też wpływ w pewnym zakresie sami rolnicy, zwłaszcza jeśli będą chcieli sprzedać w krótkim czasie dużą ilość mokrego ziarna. Ogromny jednak wpływ na ostateczną zapłatę i opłacalność uprawy dla rolników odegrają także koszty suszenia, zbioru i transportu usługowego, a te niestety są wysokie.

W dalszej perspektywie oczywiście kluczową rolę odegra sytuacja na rynkach globalnych. Wrześniowy raport USDA przyniósł cięcia światowych zbiorów kukurydzy o 7,03 mln t, co oznacza spadek o 47,18 mln t w stosunku do poprzedniego sezonu. Co ciekawe, zbiory w UE zostały obniżone o 1,2 mln t do 58,8 mln t, co wydaje się i tak wielkością znacząco zawyżoną. Dlaczego? Z powodu ogromnej suszy, jaka nawiedziła w tym sezonie Stary Kontynent i dotknęła w dużym stopniu właśnie uprawy kukurydzy. Szczególnie niskich zbiorów spodziewamy się we Francji czy w południowych Niemczech. Co ważne, susza wpłynęła też na produkcję nasienną kukurydzy. Głównie dotyczy to francuskich plantacji, gdzie zaczyna się mówić o najmniejszych od 20 lat plonach ziarna nasiennego. Oznaczać to może zawirowania w zakresie dostępności materiału siewnego, zwłaszcza w przypadku wybranych odmian reprodukowanych w Europie. Zaskoczeniem zatem nie powinno być, że materiał nasienny będzie zatem droższy.

To wszystko może wpływać na nastroje rolników, w oczach których kukurydza może tracić ich zainteresowanie. Jednak w porównaniu opłacalności z pozostałymi gatunkami uprawnymi (np. burakiem cukrowym), kukurydza i tak blado jeszcze nie wychodzi.