Trudno jest przewidzieć przebieg pogody i jej wpływ na rozwój ozimin. W sytuacji ciepłej i długiej jesieni nawet te późno zasiane zboża i rzepak mogą wejść w okres zimowy w pełni do niego przygotowane. Dlatego zapytaliśmy o stan plantacji zbóż ozimych i rzepaku w poszczególnych województwach osoby odpowiedzialne za uprawy w Ośrodkach Doradztwa Rolniczego. Przedstawiamy ocenę stanu plantacji z I dekady listopada br.

POMORSKIE

- Na większości plantacji rzepak ozimy był w fazie 5-6 liści, o średnicy szyjki korzeniowej 6-7 mm - informował Mariusz Anioł z Pomorskiego ODR. Wschody rzepaku na wielu plantacjach były nierównomierne. Obsadę na metrze kwadratowym należy uznać za średnią, ale powyżej granicy opłacalności, czyli 20 roślin/m2. Zdrowotność plantacji rzepaku była zadowalająca pomimo objawów infekcji suchej zgnilizny kapustnych, szarej pleśni i mączniaka rzekomego. - Mimo niewielkiego zagrożenia chorobami grzybowymi zostały wykonane zabiegi fungicydowe, ponieważ substancje czynne w nich zawarte wykazują również działanie skracające pęd główny - dodał Anioł. Wystąpiła natomiast duża presja ze strony szkodników. Pojawiły się niemal wszystkie gatunki. Przekroczenie progu szkodliwości stwierdzono w stosunku do: mszycy kapuścianej, miniarki kapuścianej, śmietki kapuścianej i pchełki rzepakowej.

Zboża wysiane w optymalnym terminie miały w I dekadzie listopada 4-5 liści. Takich plantacji było jednak niewiele. Przeważały te, na których oziminy były w fazie 2-3 liści. Zdrowotność zbóż była dobra. Lokalnie pojawiły się niegroźne infekcje mączniakiem prawdziwym, które wystąpiły w pszenicy ozimej i jęczmieniu. Na pszenicy ozimej zaobserwowano nieliczne występowanie mszyc.

KUJAWSKO-POMORSKIE

Rzepak był w dobrej kondycji na plantacjach, które zostały zasiane w terminie agrotechnicznym. - Plantacje z późnych siewów (przełom sierpnia i września) lokalnie uległy zniszczeniu. Powodem były nawalne deszcze, które na terenach pagórkowatych wywołały spływanie gruntu i zamulenie zasiewów - poinformował nas Adam Piszczek z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Szereg gospodarstw dokonał przesiewów w II dekadzie września. Na początku listopada rośliny rzepaku miały co prawda dopiero 5-6 liści, ale warunki pogodowe sprzyjały dalszej wegetacji.

Stan pszenicy ozimej - niezależnie od systemu uprawy gleby - był zbliżony. - Zarówno na polach po orce, jak i tam, gdzie stosowana jest uproszczona uprawa gleby, rośliny weszły w fazę krzewienia w I dekadzie listopada. Różne jednak było jej zaawansowanie. Przy siewie w ściernisko był to początek krzewienia, na plantacji z pełną uprawą widoczne było już trzecie rozkrzewienie - powiedziała Natalia Narewska z Kujawsko-Pomorskiego ODR. Nie obserwowano porażenia pszenicy chorobami grzybowymi w stopniu zagrażającym plantacji. Owszem, pojawiły się problemy z mączniakiem prawdziwym, ale nie na istotną skalę. Szkodniki, z wyjątkiem mszyc, również nie stanowiły zagrożenia. Minimalne zachwaszczenie upraw świadczy o powszechnej świadomości potrzeby odchwaszczania ozimin już jesienią.

ŁÓDZKIE

Stan plantacji zbóż ozimych i rzepaku ozimego na terenie województwa łódzkiego był bardzo zróżnicowany. - Po suszy wiosną i latem nastąpiła sucha jesień. Rzepak i zboża ozime jednak dały sobie radę. Wystąpiło zjawisko selekcji naturalnej, czyli silniejsze ziarniaki wzeszły i całkiem ładnie się rozkrzewiły. Te słabsze wypadły, robiąc miejsce silniejszym - zauważyła Katarzyna Bryk z Łódzkiego ODR w Bratoszewicach. Z powodu suszy, ale nie tylko, rolnicy ograniczyli zarówno nawożenie, jak i zakres ochrony chemicznej roślin. Sucha jesień była sprzymierzeńcem - obniżyła presję chorób grzybowych. Sporadycznie pojawiły się przypadki, np. w rzepaku występowania suchej zgnilizny kapust nych, miało to jednak charakter lokalny. - Dały natomiast znać o sobie szkodniki: ploniarka zbożowa, rolnice i drutowce - zauważyła Bryk. W I dekadzie listopada na pszenicy ozimej pojawiły się pierwsze symptomy niedoboru składników mineralnych. Zauważalny był brak magnezu, siarki i potasu.

LUBELSKIE

Stan plantacji rzepaku ozimego na terenie woj. lubelskiego był bardzo zróżnicowany, na ogół średni lub słaby. Główną przyczyną takiej sytuacji była oczywiście susza. W większości gospodarstw siewy rozpoczęły się dopiero po 25 sierpnia i przeciągnęły do I dekady września. - Zasobność gleby w wodę była w tym okresie bardzo zła. Z reguły siew przeprowadzany był w bardzo przesuszoną i nieosiadłą glebę. Nasiona długo zalegały w glebie i kiełkowały dopiero po upływie 2-3 tygodni. Dodatkowo częste październikowe przymrozki nie wpłynęły korzystnie na stan roślin. Plantacje, na których rośliny były dopiero w stadium siewek, ulegały uszkodzeniom. Niektórzy rolnicy decydowali się nawet na likwidację plantacji - podkreślał Krzysztof Kurus z Lubelskiego ODR w Końskowoli. W I dekadzie listopada rośliny były opóźnione i zróżnicowane w rozwoju. W większości wypadków były w fazie od 4 do 8 liści (grubość szyjki korzeniowej znacznie poniżej 10 mm). Widoczne też były na nich przebarwienia świadczące o problemach z pobieraniem składników pokarmowych. Przebieg pogody skomplikował również ochronę rzepaku, szczególnie przed chwastami. Często występującymi szkodnikami były śmietka kapuściana oraz rolnice. Choroby, takie jak sucha zgnilizna kapustnych, występowały w umiarkowanym nasileniu. - Obserwuję również w tym roku dużo plantacji tzw. niskonakładowych, jak np. rzepak po rzepaku z samosiewu czy pozostawione plantacje bez ochrony. Istnieje duża i uzasadniona obawa, że część z nich nie przetrwa zimy - zauważył Kuras.

Stan plantacji pszenicy ozimej był na ogół lepszy niż w przypadku rzepaku. Stan zaawansowania wegetacji silniej zależał od terminu siewu niż niedoboru wody. - Pod koniec września na naszym terenie przechodziły obfite ulewy (Końskowola - 70 mm opadu w ciągu 48 godz.). Gleba, wcześniej bardzo przesuszona, miała w tych warunkach tendencję do zaskorupiania się. Towarzyszącym zjawiskiem była erozja wodna prowadząca do "rozmywania" pól. Mimo to większość plantacji sianych w optymalnym terminie osiągnęła w I dekadzie listopada początek fazy krzewienia. Nasilenie występowania mszyc było w tym roku znacznie mniejsze niż w ubiegłym. Za to notowano pojaw skoczków i rolnic.

WIELKOPOLSKA

- Siewy rzepaku w woj. wielkopolskim ze względu na panującą suszę nie zawsze wykonane zostały w optymalnym terminie agrotechnicznym przypadającym dla naszego regionu na 22-27 sierpnia. Rzepaki wysiane w optymalnym terminie były w dobrej kondycji i miały 10-12 liści - poinformował nas Zbigniew Idaszak z Wielkopolskiego ODR. Inaczej wyglądały rośliny wysiane po tym wyżej podanym terminie. - Te, których dosięgły wrześniowe opady deszczu, były zadowalające. Używając ocen szkolnych - dobre. Natomiast tam, gdzie deszcze nie spadły, listopadowy stan rzepaku należy ocenić jako bardzo zły. Prawdopodobnie na wiosnę szereg plantacji zostanie zaoranych - rokował Idaszak.

Na roślinach, zwłaszcza tych później zasianych, a co za tym idzie - słabszych, zauważyć można było niedobór składników mineralnych takich jak magnez, siarka, potas. Spowodowane mogło to być tym, że przy słabszych roślinach korzenie nie osiągnęły prawidłowej długości i mimo zastosowania tych składników w nawozach rzepak nie potrafił z nich skorzystać. - Generalnie można ocenić, że ogółem w Wielkopolsce stan plantacji rzepaku był dobry z minusem, ale jak będzie wiosną, okaże się, kiedy rośliny przezimują i, stanie się jasne, czy te słabsze da się jeszcze uratować - podsumował Zbigniew Idaszak.

OPOLSKIE

W I dekadzie listopada rzepak ozimy był bardzo zróżnicowany w rozwoju. Na jednym polu można było znaleźć rośliny mające od 2 do 8-9 liści. Siew wykonywany był w suchą pylistą glebę, przeważnie w terminie od 25 sierpnia do 3 września. - Niewielu rolników zdecydowało się zlikwidować plantacje rzepaku jeszcze jesienią. Czekają na wiosnę, bo liczą, że zima będzie łagodna i nie zaszkodzi roślinom - podkreślała dr Agnieszka Krawczyk z Opolskiego ODR w Łosiowie.

Pszenica na Opolszczyźnie w listopadzie była również w różnej fazie rozwojowej - od fazy szpilkowania do 2 liści. Zdarzają się jednak plantacje, np. w rejonie Raciborza, gdzie jest praktycznie gotowa do zimy. Na początku listopada gorzej prezentowały się pozostałe gatunki zbóż. Wcześniej siane, we wrześniu, trafiły na suszę, co zadecydowało zarówno o obsadzie, jak i stanie zaawansowania wegetacji tych roślin, które mimo wszystko powschodziły. Październikowe opady nieco poprawiły ich sytuację - zauważyła dr Krawczyk.

 

Artykuł pochodzi z numeru 12/2015 magazynu Farmer

Zamów prenumeratę