Seria podpaleń w gminie zaczęła się tuż po rozpoczęciu zwożenia słomy po żniwach przez okolicznych rolników, w drugiej połowie sierpnia. Okazuje się jednak, że ktoś nie tylko podpala słomę, ale zdarzają się też zniszczenia pryzm i przecinanie sznurków w belach.  Tegoroczne podpalenia notowane są w obrębie 15-20 kilometrów i zazwyczaj przeprowadzane są po zmroku.

-Pryzma, która spłonęła w czwartek nad ranem została podpalona tuż po północy.  Straciłem mniej więcej 500 ton słomy. Dzień później miałem ją oddać do firmy, która wykorzystuje słomę jako podkład do grzybów. Niestety teraz mogę tylko liczyć straty - powiedział rolnik z Pordenowa, właściciel podpalonej słomy.

Rozmawialiśmy ze strażakami z OSP Pordenowo, którzy pilnowali dogaszającej się pryzmy. Strażacy zauważyli, że z całego 500 t stogu, po wypaleniu powinno zostać ok 15 t popiołu, który może być wywieziony na pola. 

- Musimy dopilnować, żeby stóg wypalił się do końca i żeby wiatr nie spowodował, że pożar znowu wybuchnie.  Dziś pali się w Pordenowie, a wcześniej płonęła słoma w Ostaszewie i w Nowej Cerkwi. Zazwyczaj słoma podpalana jest po zmroku. Ale w Ostaszewie rolnicy ustawili stóg w dzień, pojechali na kolejne pole i okazało się, że w międzyczasie ktoś go podpalił.  - powiedział nam strażak z OSP Pordenowo. 

Jako pierwszy pożar zauważył sąsiad poszkodowanego rolnika, który akurat wracał z pola. 

- Byłam pod pryzmą w 5 minut. Przyjechałem z ładowarką, żeby odgarnąć bele, ale płonął już cały stóg. Słoma paliła się po całej długości stosu. To nie było przypadkowe podpalenie, ktoś musiał coś rozlać po całej szerokości pryzmy, skoro tak szybko się wszystko zajęło - powiedział rolnik. 

Według sąsiada poszkodowanego rolnika, który jako pierwszy był na polu, stóg został
Według sąsiada poszkodowanego rolnika, który jako pierwszy był na polu, stóg został