Sytuacja jest niezwykle poważna, bo z informacji DIR wynika, że na Dolnym Śląsku jest wiele rejonów, gdzie deszczu nie było nawet od dwóch miesięcy, zaś wg. szacunków rolników zagrożona suszą już teraz jest nawet 1/3 areału rolniczych upraw ozimych i jarych. - Jare wysychają, a ozime zasychają – informuje Grala. Według niego brak opadów deszczu może wkrótce zagrozić także plonom kukurydzy, która będzie niedługo wiechowała, nawet ziemniaków.

Sytuację pogarsza jeszcze niezwykle zmienna aura, która niszczy plony w bardzo złośliwy sposób.
- Fale deszczowo – gradowo – burzowe przechodzą małymi falami i obejmują części gmin, a system monitoringu obejmuje tylko jeden na trzy powiaty w naszym regionie. To utrudnia szacowanie strat – dodaje Grala.

Piotr Juszczak, gospodarujący z rodziną we wsi Lisowice (50 ha, gmina Ruja) jeszcze gorzej widzi obecną sytuację.

- Zboża ozime i rzepak na gruntach czwartej i piątej klasy wyschły już w około trzydziestu procentach, a jare nawet w pięćdziesięciu procentach nawet nie wzeszły, zaś to co wzeszło słabo się wykształciło, więc plony zapowiadają się bardzo kiepsko – opowiada Jusczak. Dodaje, że sytuacja jest poważna, bo wysychają nawet przydomowe studnie, a w głębinowych woda opadła o kilka metrów.

Z danych zebranych przez DIR wynika, że na 169 gmin w regionie w 138 zagrożone są uprawy jarych (33% powierzchni), w 129 ozimych (29% powierzchni), truskawek w 123 gminach (27 % powierzchni), krzewów owocowych w 123 gminach (27 % powierzchni), drzew owocowych w 70 gminach (6 % powierzchni).

Artur Mackiewicz, zastępca dyrektora Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolniczego we Wrocławiu już zapowiada pomoc dla rolników, których dotknęła klęska suszy i złożą odpowiednie wnioski o pomoc.

- Na pewno będziemy wspierać rolników. Będziemy rozkładać na raty albo umarzać płatności dla dzierżawców i kupujących grunty – zapowiada Mackiewicz.
Na szczęście susza nie zagraża jeszcze wszystkim roślinom uprawnym - rzepakowi, rzepikowi i burakom cukrowym.