Dyskusja była bardzo interesująca i nie sposób opisać wszystkich przekazanych danych. Poprzedziła ją prezentacja rynku zbóż na nowy sezon 2022/2023 i opis problemów związanych z trudami tranzytu przez Polskę, ukraińskiego zboża, które z powodu wojny, nie może dotrzeć drogą morską do krajów, które to ziarno zwykło importować. Na farmer.pl na bieżąco podajemy kolejne dane z tego wydarzenia.

To właśnie ten ważny temat zdominował debatę i nie ma się czemu dziwić. Jej moderatorem była Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej, która poprosiła swoich gości o kilka słów jak oni, ze swojej perspektywy też wieloletniego doświadczenia pracy w tej branży, widzą przyszłość krajowego i globalnego rynku zbóż.

Ważna rola Polski w tranzycie zboża

Jako pierwszy głos zabrał Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa, który zaznaczył, że trudno patrzeć z perspektywy bieżącej sytuacji geopolitycznej i nie traktować poważnie tego co się dzieje w Ukrainie w kontekście rynku zbóż i bezpieczeństwa żywnościowego. Przypomniał, że zablokowane są porty Morza Czarnego i Azowskiego, a ze strony Rosji nie widać raczej chęci odblokowania tej sytuacji. Oni liczą się może z takimi krajami jak Chiny czy Indie, ale tylko ze względu na swoje cele i transfer swoich produktów.

- Nikt się nie spodziewał możliwości kiedykolwiek wybuchu konfliktu zbrojnego. Nikt nie był przygotowany na to, tym bardziej że Rosja będzie traktowała dobro jakim jest zboże, jako jeden ze swoich elementów oręża do walki. Może nie zbrojnej, ale budzącej kolejne konkretne konflikty w różnych częściach świata – mówił Romanowski. Polska ze względu na swoje położenie geograficzne pełni tutaj kluczową rolę. Jak podkreślał wiceminister, ostatnia wizyta premiera w Kijowie i prezydenta w Egipcie, pokazuje, że Polska może być wiarygodnym partnerem, ale też ambasadorem spraw Ukrainy nie tylko na arenie europejskiej, ale również międzynarodowej.

Mowa jest przecież o tranzycie ogromnych ilości zboża tuż przed żniwami, ale i po nich. - Odgrywamy olbrzymią rolę, z którą się zamierzamy zmierzyć, ale przede wszystkim jesteśmy wiarygodnym partnerem. Wszystkie podmioty gospodarcze, agenda rządowa, muszą wyraźnie pokazać, że biznes można robić i można nawet zarabiać na wojnie, ale biznes musi być prowadzony w sposób bardzo etyczny – podkreślał podczas debaty Rafał Romanowski.

Jak globalne koncerny widzą przyszłość, bo przerwane są łańcuchy dostaw żywności?

Takie pytanie zadała Piątkowska przedstawicielowi tzw. wielki czwórki rolnej, z firmy Louis Dreyfus Company – Michałowi Jaskowskiemu. Ten odniósł się do prezentacji Mirosława Marciniaka, który podczas swojego wykładu, powiedział o malejących zapasach końcowych zbóż na świecie. I wskazał, gdzie one są formalnie zlokalizowane. - Te zapasy mieszczą się przede wszystkim w Chinach. Jeśli nie weźmiemy ich pod uwagę, to zapasy końcowe w krajach innych niż Chiny, na świecie będą dużo niższe – zaznaczył.

Na kwestię związaną z Ukrainą patrzy on w kilku okresach czasowych. - Jest tu i teraz, gdzie naszym zadaniem, głównie Polski, jest to, żeby to zboże jak najszybciej, w jakikolwiek sposób wywieźć. Jest drugi etap. To są nowe zbiory, pytanie co Ukraina zrobi z tymi zbiorami, w jaki sposób będzie mogła je zebrać. Czy będzie je mogła w jakiś sposób zmagazynować? Czy będzie mogła je eksportować za granicę, czy otworzą się porty? Trzeci etap - jeśli wojna będzie trwała dłużej i jeżeli nie będzie można eksportować, to jak sobie świat da radę z tą sytuacją – pytał Jaskowski.

Podkreślał, że obecnie problemem jest głownie logistyka, a ziarno jest tam, gdzie nie może być ono wyeksportowane. Problemem są też rosnące koszty transportu. - Fracht jest drogi ze względu na duży koszt ropy naftowej. Koszt energii ma też duże znaczenie. To powoduje, że dla krajów importujących, które są często krajami biednymi, koszt żywności staje się trudny. A pszenica w takich krajach jak Egipt jest głównym źródłem pożywienia – powiedział.

Surowiec będzie, ale problem z ceną

Tak jego wypowiedzieć podsumowała moderatorka. A jak na tę trudną sytuację zapatruje się przedstawiciel, kolejnej firmy z tej wielkiej czwórki: Radosław Stasiuk z Bunge Polska.

- Najtańsze źródło zaopatrzenia żywności zbóż to jest Morze Czarne. W tej chwili trzeba znaleźć nowe kanały. Ja mam swoje zdanie na temat roli Polski i krajów innych, typu Rumunia, w jaki sposób faktycznie ta żywność może trafić do krajów, gdzie ona jest potrzebna – powiedział.

W jego opinii, jak popatrzymy na kanały dystrybucji, dokąd to zboże ukraińskie trafia, to oczywiście ten południowy szlak jest najbardziej logiczny.
- Wydaje się, że Rumunia będzie miała znaczącą swoją rolę, tym bardziej że jest tam kanał wodny Dunaju i tamtędy ta dystrybucja pójdzie. Nasze starania powinny się kierunkować na to żebyśmy jako kraj próbowali towar z Ukrainy absorbować i dystrybuować dalej przez nasze porty – powiedział Radosław Stasiuk.

- Wszystkie logiczne wskazówki pokazują, że powinniśmy ufać temu iż znaczna część nadwyżki ukraińskiej, pojedzie przez porty rumuńskie – dodał Stasiuk.

Z tym nie zgodził się, wiceminister Romanowski, który stwierdził, że sytuacja geopolityczna i odblokowanie portów na Morzu Czarnym nie jest takie oczywiste, bo działania Rosji są nieprzewidywalne.

- Mimo wszystko ja cały czas będę upatrywał, że możliwy cywilizowany kanał, który jest dostępny dla krajów trzecich poza Unię Europejską, to będą porty nad Morzem Bałtyckim i Północnym. Musimy na to patrzeć z zupełnie innej perspektywy – mówił. W jego opinii, Rosja może ewentualnie odblokować porty na Morzu Azowskim, ale chyba tylko po to, aby sprzedać kradzione zboże z Ukrainy.

Problem z logistyką zboża

Wojciech Krzywosądzki z Thegra Poland widzi problemy logistyczne, np. fakt, że polski rynek nigdy nie handlował zbożem w tzw. big-bagach, czy transportowanych na paletach w tzw. firankach. Bardziej znany jest handel ok. 25 t ciężarówką typu wanna. Zauważa jednak, że polskie firmy starają się dostosowywać do obecnej sytuacji i nawet z niewielkimi ilościami transportować towar.

- To jest znaczna rola firm handlowych. Sytuację, którą spotkaliśmy i problemy logistyczne to jest naturalna kolej rzeczy w którym kierunku rozwijała się Ukraina przed wojną. Wiadomo, że ich fracht był najtańszym, inwestowali w porty na Morzu Czarnym – podkreślał. Zaznaczał, że nikt nie był gotowy na taki obrót sprawy, bo nie było uzasadnienia ekonomicznego.

- To spotkanie pokazuje, jak ważna jest rola naszego środowiska, aby identyfikować te problemy – podsumowała wypowiedź Monika Piątkowska.

O rynku mówił też Piotr Zawistowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Podkreślał, że biznes powinien być bardziej etyczny tym bardziej w czasie wojny, a giełda właśnie oferuje rynek bardzo transparentny i bardzo przejrzysty. Transakcje na niej są zawierane w oparciu o sprawdzone mechanizmy.