Za nami rok urodzaju, nie dotyczy to jednak kukurydzy. Występujące w wielu rejonach kraju upały i brak opadów w okresie jej wiechowania negatywnie odbiły się na plonie ziarna. Nie obyło się też bez błędów popełnionych w prowadzeniu tej uprawy. Pierwszym był zbyt wczesny siew, często w niedostatecznie nagrzaną glebę. Zimna, ubiegłoroczna wiosna spowodowała, że po wschodach rośliny rozwijały się powoli. Cierpiały na niedobór wielu składników pokarmowych, których nie mogły w takich warunkach pobrać. Nie mogła tego już nadrobić później, gdy przyszły wreszcie wysokie temperatury, ze względu między innymi na to, że jednocześnie w dużej części kraju nastał okres posuszny. W wielu przypadkach kukurydza nie wykształciła obfitej masy wegetatywnej. Na słabszych glebach rośliny przybrały kolor szarozielony, a liście zwijały się nawet do średnicy ołówka. Następnie kukurydza w reakcji obronnej na suszę przestała dostarczać składniki pokarmowe do ziarniaków znajdujących się na szczycie kolby. W trakcie upałów zaburzony był także proces zapylania oraz rośliny nie mogły pobrać boru. W konsekwencji obserwowano w tych rejonach mniejszą biomasę roślin i znacznie słabsze zaziarnienie kolb.

Największe niedobory wody notowano w woj. kujawsko-pomorskim, północnej części woj. wielkopolskiego oraz łódzkiego, a także w części woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Plony kukurydzy z tych regionów nie były rekordowe. O ostatecznym poziomie plonu decydowały często detale.

Jednym z rolników, któremu przyszło się zmierzyć z prowadzeniem swoich upraw w obliczu znacznego deficytu wody, był Michał Kostrzewa - rolnik ze wsi Stanisławów (powiat kutnowski, woj. łódzkie).

Wspólnie z ojcem gospodaruje on na 116 ha. Kukurydza na ziarno zajmuje 25 ha. W gospodarstwie uprawiana jest także pszenica ozima - 50 ha, jęczmień browarny - 10 ha, rzepak ozimy - 7 ha, buraki cukrowe - 12 ha, facelia - 5 ha oraz porzeczka czarna - 7 ha. Poza produkcją roślinną gospodarstwo nastawione jest na chów drobiu z odstawą ok. 300 tys. brojlerów rocznie.

Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych dla kukurydzy, plon ziarna nie był katastrofalnie niski i w zależności od pola wynosił 9 do 11 t ziarna mokrego z ha, przy wilgotności wahającej się w szerokich granicach od 34 proc. do nawet 21 proc.

Farmer: Jak długo zajmuję się Pan uprawą kukurydzy na ziarno?

Michał Kostrzewa: - Kukurydzę na ziarno uprawiam od 3 lat, więc stosunkowo krótko. Wcześniej powierzchnię przeznaczoną pod kukurydzę zajmował rzepak. Po pamiętnej zimie 2011/2012 cały areał ozimin mi wypadł. W takiej sytuacji jak większość rolników zdecydowałem się na kukurydzę. Uzyskałem dobre plony, a i cena była na satysfakcjonującym poziomie. Zdecydowałem wówczas, że roślina ta na stałe zostanie wprowadzona do mojego płodozmianu.

Farmer: Czym kieruje się Pan, wybierając odmiany?

- Wszystkie dotychczas siane w moim gospodarstwie odmiany należały do grupy średnio wczesnych, czyli nie przekraczały FAO 250. Większość gleb, jakimi dysponuję w gospodarstwie, mieści się w przedziale od IIIa do IVb i utrzymana jest w dobrej kulturze. Dobór odmian pod kątem stanowiska jest więc bardzo szeroki. Wybór odmian o średniej wczesności uważam za najbardziej bezpieczny i zarazem optymalny. Choć korci mnie, by w przyszłym sezonie trochę poeksperymentować i zasiać jakąś odmianę o wyższym FAO.

W minionym sezonie zasiałem: Konsulixx o FAO 230, LG 3216 o FAO 250, DKC 3415 o FAO 250 oraz SY Multitop o FAO 240. Wszystkie te odmiany to mieszańce pojedyncze, posiadające cechę stay green, tworzące kolby typu fix (kolby w pełni zaziarnione). Wytwarzają ziarno pośrednie, lecz trzy ostatnie bardziej zbliżone do typu flint (okrągłe, wypukłe i szkliste ziarniaki). W przyszłym roku planuję zasiać jakąś odmianę o ziarnie zbliżonym do dent (koński ząb), gdyż słyszałem, że te odmiany odznaczają się wyższym potencjałem plonowania przy uprawie na suche ziarno, a dodatkowo w przeciętnych warunkach lepiej oddają wodę.

Farmer: Jak wygląda przygotowanie stanowiska pod kukurydzę?

- O odpowiednim przygotowaniu pola myślę już jesienią. Dla kukurydzy najczęściej przedplonem jest zboże. Na ściernisko rozwożę pomiot ptasi w dawce 10 t/ha. To dobry nawóz zawierający w swym składzie dużo więcej azotu niż przeciętny obornik bydlęcy. Należy go jednak rozważnie stosować, gdyż jako nawóz o wysokiej koncentracji składników pokarmowych przy błędnym stosowaniu może niekorzystnie wpływać na rozwój roślin. Pomiot ptasi od kurczaków zawiera przeciętnie w 1 t: 16 kg N; 15 kg P2O5; 8 kg K2O; 24 kg CaO i 7 kg MgO. Co ważne, azot w nim zawarty występuje w przeważającej części w formie kwasu moczowego, który szybko rozkłada się do amoniaku, a ten w określonych warunkach szybko ulatnia się do atmosfery, co prowadzić może do znacznych strat tego cennego składnika. W związku z tym po rozwiezieniu jak najszybciej należy nawóz wymieszać z glebą. W tym też celu całość gruberuję na głębokość ok. 20 cm, a następnie sieję w poplonie facelię, zużywając ok. 12-13 kg/ha. Poplon zostawiam do wiosny. Wiosną - najpóźniej 3 tygodnie przed siewem - wykonuję orkę wiosenną i w zależności od warunków przygotowuję pole pod siew. W tym roku pomimo wczesnego terminu rozpoczęcia wegetacji nie śpieszyłem się z siewem kukurydzy - rozpocząłem go dopiero 24 kwietnia. Dzięki temu wschody były szybkie i wyrównane.

Farmer: Jaka jest strategia nawożenia?

- Na wszystkich polach stosuję raczej jednolite nawożenie przedsiewne. Zazwyczaj jest to 300 kg/ha 60 proc. soli potasowej oraz 150 kg/ha fosforanu amonu. Z nawozami tymi do gleby wprowadzam 36 kg azotu, 96 kg fosforu oraz 180 kg potasu. Pogłównie to już reaguję elastycznie. Zdarza się, że na lepszych stanowiskach rezygnowałem z pogłównego nawożenia azotem. Gdy wzrost roślin jest intensywny, nie widać objawów niedoborów, to uważam, że to, co wniosłem wraz z pomiotem ptasim i poplonem facelii, wystarczy roślinom. Warto tu zaznaczyć, że większość składników pokarmowych z pomiotu ptasiego rośliny mają do dyspozycji już w pierwszym roku po zastosowaniu, a kukurydza naprawdę dobrze te składniki wykorzystuje.

Na słabszych stanowiskach podaję pogłównie mocznik w dawce ok. 200 kg/ha, czyli dodatkowo wprowadzam 92 kg N/ha. Jeśli się na ten zabieg decyduję, staram się, aby go wykonać mniej więcej w fazie 5 liścia. Jest to ważne, gdyż intensywne pobieranie składników pokarmowych przez kukurydzę rozpoczyna się od fazy 6.-8. liścia i trwa do końca kwitnienia.

Oczywiście dokarmiam jeszcze kukurydzę dolistnie. W tych zabiegach koncentruję się na tym, by podać roślinom niezbędne mikroelementy, w tym przede wszystkim cynk oraz bor. Cynk bierze czynny udział w różnych procesach enzymatycznych i syntezie białek. Zwiększa się przez to znacznie efektywność nawożenia azotem. Bor z kolei jest odpowiedzialny za niezakłócony transport cukrów oraz za syntezę skrobi. Wspiera również zawiązywanie kolb i ziaren.

W tym roku w fazie 7.-8. liścia podałem Adobe Zn w dawce 2 kg/ha oraz Rosasol 15-30-15 (+7,9 proc. SO3) + mikroskładniki: miedź, żelazo, bor, mangan, cynk w dawce 5 kg/ha. Kilka dni później podałem Bormax (150 g B w 1 l nawozu). Trzeci zabieg dolistny wykonałem w II dekadzie czerwca, w fazie ok. 12 liści i był to ponownie Adobe Zn w dawce 2 kg/ha oraz Rosasol 15-30-15 (+7,9 proc. SO3) + mikroskładniki w dawce 5 kg/ha.

Farmer: Jak wygląda u Pana odchwaszczanie plantacji?

- Nie mam większego problemu z nadmiernym zachwaszczeniem. Stosuję dość urozmaicony płodozmian, praktykuję również oprysk glifosatem na zachwaszczone ściernisko po zbożach. Zazwyczaj decyduję się na powschodowe odchwaszczanie. W tym roku zastosowałem mieszaninę dwóch preparatów: Narval 040 OD w dawce 1 l/ha oraz Cornmax 340 SE w dawce 1,2 l/ha. Poradziły sobie całkiem nieźle z chwastami i obyło się bez poprawek.

Farmer: Jak wyglądały plantacje kukurydzy na wiosnę?

- Niestety nie najlepiej. Problem ten dotyczył praktycznie wszystkich plantacji. Kukurydza na skutek zimnej wiosny rozwijała się powoli, rosła nierównomiernie, można powiedzieć, że wręcz męczyła się. Po chłodnym okresie przyszły szybko upały, a wraz z nimi deficyt wody - kolejny stres dla roślin. Na szczęście kilka deszczowych burz uratowało sytuację i w związku z tym nie było takiej tragedii, jaką mieli rolnicy chociażby z Kujaw. Niemniej jednak ilość opadów była zdecydowanie za mała.

Farmer: Jak wygląda walka z omacnicą prosowianką?

- Nie posiadam opryskiwacza szczudłowego, więc ochrona chemiczna nie wchodzi w grę. Słyszałem o introdukcji na plantacji kruszynka, nie jestem jednak przekonany co do skuteczności tej metody.

Walkę z tym szkodnikiem prowadzę jedynie w sposób mechaniczny, po zbiorze kukurydzy na ziarno. Ogromną uwagę zwracam na bardzo dokładne rozdrobnienie resztek pożniwnych. Z tej między innymi przyczyny zakupiłem ostatnio mulczer. Idealnie nadaje się do niszczenia resztek pozostawionych po kukurydzy. Na to rozsiewam niewielką ilość azotu dla szybszej mineralizacji biomasy, a następnie obowiązkowo idzie orka zimowa. Jak dotąd większego problemu z omacnicą prosowianką nie zanotowałem.

Farmer: Jaką wilgotność miała kukurydza przy zbiorze?

- Zbiór rozpocząłem w połowie października. Jak się okazało, trochę za wcześnie. Pierwsze partie ziarna miały wilgotność na poziomie 34 proc. i odznaczały się dość dużymi stratami na skutek kruszenia się ziarna. Zrobiłem więc tygodniową przerwę w żniwach. Po tym okresie zawartość wody spadła do 27 proc. Zdarzało się, że ostatnie partie koszone pod koniec października miały nawet 21 proc. wilgotności. W zależności od pola osiągnąłem plon na poziomie 9 do 11 t/ha mokrego ziarna. Wszystko dosuszałem we własnym zakresie. W tym roku zainwestowałem w budowę własnej suszarni do ziarna. Jest to suszarnia porcjowa o pojemności zasypowej 16 t. Piec jest na słomę. Z własnych obliczeń wynika, że na dosuszanie kukurydzy do poziomu 14 proc. z tej najbardziej mokrej, czyli 34 proc., potrzebowałem ok. 1,5 balotu słomy o średnicy 120 cm.

Farmer: Który czynnik w obliczu niesprzyjających warunków wegetacji według Pana uratował plon kukurydzy?

- Dbam o każdy szczegół agrotechniki. Gleby mam utrzymane w wysokiej kulturze, często wapnowane, w zmianowaniu. Ponadto w tym roku wysiałem odmiany o ziarnie zbliżonym do flint, które lepiej sprawdzają się w warunkach chłodnej wiosny.

Myślę, że wszystkie te elementy splotły się i zadecydowały o tym, że pomimo niekorzystnych warunków plon był przyzwoity. Kukurydza jest rośliną, której uprawy ciągle się uczę. Z obserwacji własnych wynika, że dobrze wykorzystuje składniki z pomiotu ptasiego. Jest też rośliną bardzo dobrze reagującą na dokarmianie dolistne, w tym przede wszystkim na aplikację cynkiem i borem.

Te 9-11 t/ha to bardzo dobry wynik, zważywszy że przeciętne plony okolicznych rolników rzadko przekraczały 6 t/ha. Lepsze wydajności uzyskiwali jedynie ci, którzy odpowiednio zbilansowali nawożenie i zadbali o każdy szczegół agrotechniki. Dzięki dostarczeniu roślinom wszystkich niezbędnych składników w określonych proporcjach miały one większe szanse zmierzyć się z warunkami stresowymi.

Farmer: Jaką strategię przyjął Pan przy sprzedaży ziarna?

- Jak dotąd nie sprzedałem nawet kilograma. Martwi mnie zbyt niska cena. W pierwszej dekadzie grudnia zaproponowano mi 570 zł/t. Cena ta nie rekompensuję poniesionych na uprawę nakładów. Czekam, aż wzrośnie do 700 zł/t, choć obserwując nastroje na rynku, podejrzewam, że to jednak jedynie moje pobożne życzenia. Na razie mam gdzie trzymać ziarno, więc czekam w nadziei, że przyjdą lepsze czasy. Pomimo niskiej ceny nie zrażam się, planuję w tym sezonie obsiać kukurydzą podobny areał, jak w roku ubiegłym.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.

Artykuł ukazał się w styczniowym wydaniu Farmera ----> prenumerata.