Plon kukurydzy kształtowany jest nie tylko przez warunki pogodowe, lecz także przez szereg innych czynników (wykr.). Pomimo iż wiedza agrotechniczna na temat kukurydzy jest już szeroko rozpowszechniona w naszym kraju, to błędy popełniane w uprawie tego zboża nadal nie należą do rzadkości. Za każdy płacimy spadkiem plonu, a im więcej ich popełnimy, tym na większą zniżkę musimy się przygotować. Skala spadku plonu maleje w te lata, w których pogoda sprzyja wegetacji.

Spróbujmy wypunktować najczęstsze błędy tego sezonu. Część z nich jest popełniana co roku, niektóre wynikły ze specyficznych warunków, jakie panowały w czasie wegetacji.

SIEW BEZ FALSTARTU

Ostatnimi laty przybyło zwolenników wczesnych siewów kukurydzy. Ten sezon jednak pokazał, że nie data w kalendarzu, a warunki polowe (dokładniej temperatura gleby) powinny decydować o terminie siewu. Minionej wiosny pierwsze plantacje kukurydziane zakładane były na początku kwietnia, w warunkach nagłego wzrostu temperatury powietrza. Jednak gleba była jeszcze nieogrzana wystarczająco, a dalsza część miesiąca okazała się wyjątkowo chłodna i z przymrozkami. Pęczniejące i kiełkujące nasiona narażone były na działanie niskich temperatur, co skutkowało rzadkimi i bardzo nierównomiernymi wschodami. Znaczny odsetek wczesnych zasiewów wymagał przez to przesiewów. Generalnie chłodny i mokry kwiecień zmusiły do przeniesienia siewów na I, a nawet II dekadę maja. To znacznie skróciło okres wegetacji roślin, a ucierpiały na tym głównie odmiany o wyższej liczbie FAO.

Wniosek, jaki powinniśmy wyciągnąć? Monitorowanie temperatury gleby przed siewem powinno stać się obowiązkiem. Ziarno kukurydzy potrzebuje do kiełkowania temperatury mierzonej na głębokości 5 cm, o wartości co najmniej 8-10°C.

UŻYWANIE NASION Z WŁASNEGO ROZMNOŻENIA

Wszystkie będące w obrocie nasiennym odmiany kukurydzy są mieszańcami. Tworzy się je w wyniku krzyżowania odpowiednio dobranych komponentów matecznych i ojcowskich. Dzięki temu w pokoleniu F1 uzyskuje się efekt heterozji (bujności). W kolejnym tracimy go, bo następuje rozszczepienie cech, a w efekcie znaczny spadek potencjału plonowania roślin. Stąd aby wykorzystać zjawisko heterozji, trzeba co roku kupować nowe nasiona mieszańców.

Niestety, wysokie koszty ogólne uprawy kukurydzy oraz często jeszcze nieświadomość rolników sprawiają, że część z nich do siewu używa nasion pochodzących z własnego rozmnożenia. Zazwyczaj plantacja zasiana pokoleniem F2 jest bardzo niewyrównana. Obok roślin wysokich są niskie, niejednokrotnie różniące się także innymi cechami morfologicznymi. Szacuje się, że w Polsce udział pól obsianych ziarnem pokolenia F2 stanowi nadal co najmniej 20 proc. powierzchni uprawy kukurydzy. Naukowcy wskazują, że siejąc pokolenie F2, można się spodziewać obniżki plonowania ziarna sięgającej nawet 20- 40 proc. (najwięcej badań mówi o ok. 20-proc. spadku). Zatem straty z tytułu spadku plonu ziarna przekraczają koszt zakupu materiału siewnego. Co więcej, należy także dodać, że siew takiego ziarna jest nielegalny.

ZA PŁYTKO LUB ZA GŁĘBOKO

Często popełnianym błędem jest źle dopasowana do warunków glebowych głębokość siewu. Powinna ona być uzależniona od zwięzłości gleby i stanu jej uwilgotnienia.

Na ciężkich glebach powinna wynosić 3-4 cm, natomiast na lżejszych 5-6 cm. Głębsze siewy zapewniają lepsze uwilgotnienie, ale temperatura gleby wokół ziarniaka jest niższa, co negatywnie oddziałuje na proces kiełkowania. Wschody opóźniają się i słabnie tempo wzrostu początkowego roślin. Z kolei płytki siew na glebach podatnych na przesuszenie obarczony jest ryzykiem niepełnych wschodów z tytułu niedoboru wody.

NIEDOŻYWIONE ROŚLINY

Przyjmuje się, że roślina ta na każdą tonę wyprodukowania ziarna potrzebuje: 20-30 kg azotu, 10-15 kg fosforu oraz 25-30 kg potasu. W przypadku azotu standardowo zaleca się stosowanie dawek dzielonych, tj. 50-70 proc. dawki przedsiewnie (im gleba lżejsza, tym mniej) i pozostałą część pogłównie, najpóźniej do fazy 4.-6. liścia. Dawki dzieli się głównie po to, by w okolicach stadium 8. liścia nie doszło do niedoboru azotu. Prowadzi on bowiem między innymi do nieodwracalnej redukcji zawiązków ziarniaków w kolbie (nawet o 30 proc.).

Azot jednak musi być dobrze zbilansowany fosforem (P) i potasem (K). Składniki te uzupełniamy w zmianowaniu i tak nimi zarządzamy, by w chwili siewu kukurydzy gleba odznaczała się przynajmniej średnią zasobnością w te pierwiastki. Przy takich wartościach możemy skupić się na potrzebach pokarmowych rośliny. Wyliczone dawki nawozów w całości podaje się przedsiewnie. Należy tu jednak zaznaczyć, że kukurydza w niższych temperaturach (poniżej 12°C) ma poważne problemy z pobieraniem fosforu (często w czasie chłodów przybiera fioletowy odcień świadczący o niedoborze tego składnika). Wskazane jest zatem, aby stosowany fosfor był w formach dobrze rozpuszczalnych i najlepiej również podany w czasie siewu kukurydzy, stosując tzw. nawożenie zlokalizowane. Szczególnie ma to znaczenie w takie sezony, jak ten, czyli w sytuacji zimnej wiosny, kiedy to kukurydza ma problem z pobieraniem składników pokarmowych.

Opracowując nawożenie kukurydzy, nie można zapominać również o magnezie i siarce. Efektywne nawożenie azotem, tj. pobranie azotu z gleby i przetworzenie w plon ziarna, jest możliwe tylko przy dobrym odżywieniu kukurydzy tymi składnikami. Na wyprodukowanie tony ziarna rośliny potrzebują 4-5 kg magnezu oraz tyle samo siarki. Kolejnym błędem jest nieuwzględnienie w nawożeniu ważnych dla tej uprawy mikroelementów (głównie cynku i boru). W tym przypadku na każdą tonę ziarna kukurydzy rośliny potrzebują ok. 40 g cynku i 20 g boru. Rośliny dobrze odżywione cynkiem lepiej wykorzystują azot. Z kolei nawet niewielkie niedobory tego mikroelementu mogą doprowadzić do utraty od 10 do 15 proc. plonu ziarna. Deficyt boru natomiast jest szczególnie groźny w czasie kwitnienia. Skutkuje występowaniem kolb mniejszych i gorzej wypełnionych ziarnem. Objawia się także tzw. guzikowatością kolb.

HERBICYDOWE POPARZENIA

W kukurydzy, która charakteryzuje się wolnym zakrywaniem międzyrzędzi, ochrona przed zachwaszczeniem powinna się rozpoczynać jeszcze przed jej wschodami. Niestety, wiosny często bywają suche, przez co działanie herbicydów doglebowych jest silnie ograniczone. Z tego też powodu wielu plantatorów decyduje się jedynie na odchwaszczanie nalistne, które z kolei silnie uzależnione jest od warunków pogodowych. Niejednokrotnie ze względu na opady czy przymrozki dochodzi do znacznego opóźnienia wykonania oprysku. Bywa, że chwasty przerastają już wówczas kukurydzę, totalnie ją zagłuszając.

Tegoroczne warunki sprzyjały wykonaniu zabiegu przedwschodowego (dobre uwilgotnienie gleby), natomiast przeszkadzały w terminowym odchwaszczaniu powschodowym. Zaistniała sytuacja doskonale uzasadniała zalecenie dotyczące traktowania przedwschodowego zwalczania chwastów jako zabiegu podstawowego, a oprysk nalistny stanowi jedynie uzupełnienie skierowane głównie przeciwko ciepłolubnym, późno wschodzącym, chwastom prosowatym. Taka strategia, choć droższa, likwiduje konkurencję chwastów już od wschodów kukurydzy i jednocześnie w znacznym stopniu uniezależnia od warunków pogodowych, a te trudno przewidzieć.

BŁĘDY PODCZAS ZBIORU

W przeciętne lata kukurydzę na ziarno zaczyna się zbierać pod koniec września, a zbiory na całego trwają przez cały październik. Miniony mokry sezon, niestety, stał się przyczyną dużych (sięgających ok. 3 tygodni) opóźnień w zbiorach. Wszystko wskazuje na to, że sporo plantacji będzie koszonych jeszcze w listopadzie. Tak późny zbiór ma swoje konsekwencje. Po pierwsze na spadek wilgotności ziarna nie mamy już co liczyć, a po drugie dochodzi do znacznych strat. Im dłużej kukurydza jest na polu, tym mocniej narażona jest na wyleganie roślin (omacnica prosowianka, dziki). Pogarsza się także jakość ziarna (rozwój grzybów z rodzaju Fusarium).

Ziarno zbierane w tym sezonie odznacza się wysoką wilgotnością, w wielu przypadkach przekraczającą 40 proc. zawartością wody. W tej sytuacji łatwiej podczas młócenia o uszkodzenie nasion (szacowane jest na ok. 10 proc.). Mokre nasiona to wysoki koszt ich suszenia. Wysuszenie tony ziarna kukurydzy z wilgotności 30 proc. do 14 proc. kosztuje ok. 120 zł. Za "zbicie" każdego dodatkowego procenta musimy doliczyć przynajmniej kolejne 10 zł.

Artykuł ukazał się w listopadowym wydaniu miesięcznika "Farmer"