Dane nie są optymistyczne. Wojna u naszego wschodniego sąsiada i dalsza niepewność, może przyczynić się do wzrostu cen surowców rolnych, ale nie tylko.

Jak informuje Reuters powołując się na doradcę szefa sztabu prezydenta Ukrainy, ukraińskie wojsko zawiesiło żeglugę handlową w swoich portach po inwazji sił rosyjskich, podsycając strach przed zakłóceniami dostaw ze strony czołowych eksporterów zbóż i nasion oleistych.

Jak wojna na Ukrainie może wpłynąć na ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku?

- Rosyjska agresja na Ukrainę oznacza wzrost cen podstawowych surowców. Ukraina to jeden z największych eksporterów kukurydzy i pszenicy na świecie. Ponadto odpowiada za zdecydowaną część światowego handlu olejem słonecznikowym (który ma duży udział w globalnej produkcji olejów roślinnych), śrutą słonecznikową oraz rzepakiem – mówi farmer.pl dr Mariusz Dziwulski, ekspert z Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO Bank Polski.

O zależnościach naszego rynku z Ukrainą pisaliśmy w tekście poniżej.

Problem mogą stanowić właśnie ewentualne i jak się okazało w ostatniej chwili z danych Reuters, blokady portów na Morzu Czarnym. Może to oznaczać znaczące ograniczenia podażowe na rynku tych towarów.

- Dostępne informacje wskazują na zawieszenie ruchu statków handlowych na Morzu Azowskim. Ponadto wysokie jest ryzyko ewentualnych ograniczeń administracyjnych eksportu ze strony Rosji. Przypomnijmy, że Rosja jest największym eksporterem pszenicy na świecie (łącznie te 2 kraje odpowiadają blisko 30% światowego eksportu), stąd każda decyzja o wstrzymaniu wysyłek wiązać się będzie z dalszymi wzrostami cen – wyjaśnił dla nas jeszcze przed godziną dr Dziwulski.

Giełdy zareagowały wzrostami cen

Odzwierciedleniem obaw o podaż zbóż i oleistych są znaczące wzrosty notowań kontraktów terminowych.

- Ceny pszenicy na Euronext (MATIF) 24 lutego wzrosły o ponad 10%. Czynnikiem oddziałującym na podwyżki będą także wyższe surowców energetycznych. Rosnące ceny ropy znajdą z pewnością odzwierciedlenie w cenach olejów roślinnych, z kolei ceny gazu pogorszyć mogą sytuację na rynku nawozów (tu też prawdopodobne są sankcje), co stwarza zagrożenie dla podaży zbóż w dalszej perspektywie – podsumowuje dla nad dr Mariusz Dziwulski.