Z danych Izby Zbożowo-Paszowej wynika, że marcowy eksport zbóż przekroczy 350 tys. ton, zaś w kwietniu nie powinien być mniejszy niż 250 tys. ton.

- Powodem jest większy popyt w obawie o negatywne skutki pandemii koronawirusa oraz narastający protekcjonizm. Silne zmiany w światowym popycie wywierają presję na polski eksport pszenicy, powodując wzrosty cen. Czynnikiem wspierającym zakupy z Polski jest również osłabiający się PLN do EUR i USD – czytamy w Agro Nawigatorze.

Tymczasem według amerykańskiego ministerstwa rolnictwa (USDA), globalna prognoza dla pszenicy w sezonie 2019/2020 mówi o nieco niższej produkcji oraz zmniejszonym handlu i wykorzystaniu.

- Trudno przewidywać wpływ pandemii na rynek zbóż w Polsce. Nie wiadomo dokładnie ile potrwa i jaki będzie to miało wpływ na firmy z branży oraz na produkcję i przede wszystkim konsumpcję. O ile wpływ na produkcję zbóż, jak można się spodziewać, będzie niewielki to inaczej się sprawy mają z przetwórstwem i konsumpcją – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl dr Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej PIB.

Jak zaznacza, w Polce podobnie jak w innych krajach popyt na produkty zbożowe w perspektywie krótkoterminowej rośnie.

- Produkty zbożowe w większości są tanie, łatwo się przechowują i dlatego w obliczu zagrożenia cieszą się dużym zainteresowaniem. Krótkoterminowym efektem może być wzrost zużycia zbóż do produkcji etanolu do preparatów aseptycznych. Jednak w dłuższej perspektywie, słabnąca kondycja gospodarstwo domowych i podmiotów gospodarczych może się przełożyć na spadek popytu na zboża, szczególnie w przypadku zużycia przemysłowego do produkcji etanolu w sektorze biopaliw zużycia zbóż do produkcji skrobi. Trudno jednak określić dokładne zmiany – dodaje dr Łopaciuk.

W jego opinii, jeżeli chodzi o produkcję, to duże obawy rodzi bardzo sucha wiosna. Już teraz na dużym obszarze kraju widoczny jest deficyt wilgoci glebowej.