Mąki i cukru w Polsce nie zabraknie?

Portalspozywczy.pl: Minister rolnictwa uspokaja: "Mąki nam nie zabraknie; mamy zapasy cukru". Czy państwa zdaniem Polska jest bezpieczna żywnościowo i nie grozi nam brak podstawowych produktów spożywczych oraz surowców?

Paweł Kowalski, ekspert sektora rolno-spożywczego w Departamencie Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao S.A.: Na chwilę obecną podtrzymujemy opinię, że wystąpienie niedoborów podstawowych surowców rolnych w Polsce jest w tym roku mało prawdopodobne. Opublikowany pod koniec lipca przez GUS wstępny szacunek głównych ziemiopłodów rolnych okazał się bardziej optymistyczny niż oczekiwania sprzed rozpoczęcia sezonu żniw. W szczególności zakłada on wyraźny (o około 7% r/r) wzrost zbiorów pszenicy, choć towarzyszyć mają temu spadki zbiorów żyta i jęczmienia o około 5-7% r/r. Nieco wyższe (o około 1-2%) niż przed rokiem mają być także zbiory pszenżyta. Obrazu tego nie zaburzają głębokie spadki mieszanek zbożowych, które mają ograniczony wpływ na ogólny bilans. Łącznie spodziewany jest spadek zbiorów wszystkich zbóż podstawowych o 1% r/r, odnosi się on jednak do względnie wysokiej jak na ostatnie lata bazy z ubiegłego sezonu.

Jakie będą zbiory zbóż w Polsce w 2022?

Łącznie zbiory zbóż podstawowych mają wynieść 26,6 mln ton, co oznaczałoby poziom o ponad 1% wyższy od średniej z ostatnich pięciu lat. Brakuje co prawda w tych szacunkach kukurydzy, której zbiory przypadną dopiero jesienią, jednak obraz wyłaniający się z już dostępnych danych w zestawieniu ze stanem zapasów wskazuje, że tegoroczna podaż zbóż będzie znacząco przekraczać krajowe potrzeby. Nawet silny popyt zagraniczny i wysokie ceny międzynarodowe nie powinny zatem wiązać się z ryzykiem niedoborów.

Podobnie ma się rzecz z innymi podstawowymi produktami roślinnymi. W przypadku rzepaku oczekiwany jest silny wzrost zbiorów (12% r/r), a niewiele mniej okazałe zwyżki mają wystąpić w przypadku owoców z krzewów (+9%) i drzew (+5%). Również w przypadku cukru podtrzymujemy naszą wcześniejszą opinię, że jego braki w sklepach obserwowane na przełomie lipca i sierpnia były raczej skutkiem kombinacji kilku czynników przejściowych (wzmożony popyt w warunkach szybkiego wzrostu cen, wybuchu paniki wśród konsumentów po pierwszych informacjach medialnych o niedoborach, ograniczenia logistyczne, dostosowywanie cenników producentów do bieżących warunków rynkowych, a w pewnym stopniu być może także czynniki spekulacyjne) niż strukturalnego braku surowca.

Z czego wynikają kolejne podwyżki cen żywności?

Polakom coraz mocniej doskwiera drożyzna. Z czego wynikają kolejne podwyżki cen żywności?

Najważniejsze przyczyny wzrostu cen żywności od dłuższego czasu pozostają te same – są to wyższe koszty produkcji i ogólnej działalności, w pierwszym rzędzie na poziomie rolnictwa, a w dalszej kolejności przetwórstwa. Nakładały się one w ostatnich miesiącach na fazę silnego ożywienia w cyklu koniunkturalnym (odreagowanie gospodarki po skutkach pandemii COVID-19), przekładającego się na mocny popyt konsumpcyjny. Stwarzało to dobre warunki do przerzucania wzrostu kosztów na finalnego odbiorcę.

Z punktu widzenia konsumentów proces ten nie jest skokowy, lecz ciągły, tzn. podwyżki cen nie są jednorazowe, tylko postępują po sobie w kolejnych miesiącach. Wynika to z opóźnień w łańcuchu produkcyjno-logistycznym. Wzrost kosztów działalności rolniczej (jak również wzrost kosztów życia rolników, związany z wysoką inflacją) oznacza, że rolnicy będą oczekiwali wyższych cen za swoje produkty. Jednak przetwórcy działają najczęściej w oparciu o umowy długoterminowe, które podlegają okresowej renegocjacji, a nie dostosowaniom na bieżąco. Do tego posiadają oni określone stany zapasów zakupionych po niższych cenach.

Więcej na portalspozywczy.pl