Już wcześniej publikowaliśmy odpowiedź resortu rolnictwa dla Krajowej Rady Izb Rolniczych TUTAJ, gdzie informowano, że Polska nie może zakazywać importu danych produktów rolnych. Wszelakie tego typu próby działań spotkałyby się z negatywnym odzewem Komisji Europejskiej i Światowej Organizacji Handlu.

Mimo to PZPRZ wystąpiło do Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministra rolnictwa, o natychmiastowy zakaz importu zbóż na nasz rynek spoza Unii Europejskiej. W uzasadnieniu wniosku m.in. napisano, że obecny, mijający już rok, jest rokiem krytycznym dla producentów zbóż. Jak podaje PZPRZ, w pierwszej połowie 2019 r. sprowadzonych zostało do Polski 1,2 mln t zbóż i produktów zbożowych. To wynik o ponad 11 proc. wyższy niż przed rokiem, import kukurydzy wzrósł o 130 proc., a import pierwotnego przetwórstwa o 12 proc.

- To dane oficjalne importu z kierunku wschodniego. Dodatkowym importem do Polski jest import wschodniego ziarna przez Czechy, Słowację czy Litwę. Ostatnio z przerażeniem dowiedzieliśmy się, że na terenie Polski rejestrują się w KRS podmioty zagraniczne a właścicielami tych firm są obywatele np. Ukrainy – podaje w uzasadnieniu Związek.

Jak podnoszą rolnicy, wielokrotnie słyszeli już od ministra, że nie jest to możliwe, ale mimo wszystko przytaczają dwa najważniejsze argumenty.

1. Na terenie krajów wschodnich, które eksportują na nasz rynek, zboża chronione są środkami ochrony roślin, które u nas zostały dawno wycofane.
2. ASF.

- Stale rosnące koszty i nakłady produkcji, spadające radykalnie ceny, niekontrolowany import, to wszystko powoduje spadek dochodów rolniczych i negatywne skutki dla rolnictwa i rolników – informuje Tadeusz Szymańczak, rzecznik prasowy PZPRZ.