• Pogoda silnie wpływa na regularność nalotów omacnicy prosowianki na plantacje kukurydzy.
  • W tym sezonie optymalny termin na wykonanie zabiegu chemicznego dla wielu lokalizacji przypadnie na III dekadę lipca.  

Dla rejonu Podkarpacia wyznaczono termin pierwszego zwalczania licznie wylęgających się gąsienic omacnicy prosowianki. Termin ustalono w oparciu o monitoring z wykorzystaniem pułapki świetlnej, w której sprawdzano liczebność nalatujących samic, a także w oparciu o analizę złóż jaj na roślinach - informuje prof. Bereś. 

Są już złoża jaj, więc w niektórych regionach potrzebny jest zabieg chemiczny. W warunkach wysokich temperatur od momentu złożenia jaja do wylęgu szkodnika upływa zaledwie 4-5 dni, w standardowych warunkach jest to 5-7 dni, ale gdy jest zimno, to czas wylęgu owada przedłuża się do 10, a czasem 12 dni. Notowane są duże różnice w nalotach nawet pomiędzy nieodległymi lokalizacjami. Głównie to zasługa specyficznego mikroklimatu i zmiennych warunków pogodowych.

Czy to już czas na zabieg?

Jeśli planowana jest sekwencja dwuzabiegowa, należy już rozważyć wykonanie pierwszego zabiegu.  Drugi przeprowadza się w szczycie masowego wylęgu larw, zwykle przypada 7-10 dni później po pierwszym. 

- Kto jednak wykonuje tylko jeden zabieg ochronny, to jeszcze powinien czekać, gdyż nie ma jeszcze masowego nalotu motyli i składania jaj, zatem na masowe wylęgi szkodnika jeszcze trzeba poczekać. Przypuszczalnie termin podstawowego zwalczania szkodnika przypadnie na początek III dekady lipca, ale upały mogą to przyśpieszyć, bądź silne burze - opóźnić. Trzymajmy zatem rękę na pulsie i monitorujmy kukurydzę- radzi naukowiec.