• Bardzo wczesne i wczesne odmiany ziemniaka, już całkowicie zamarły.
  • Odmiany średnio wczesne mają jeszcze powierzchnię asymilacyjną i kumulują plon.
  • Odnośnie kształtowania plonu, w tym roku będzie on bardzo zróżnicowany.

W różnych rejonach, widoczna jest duża mozaika – gdzie uprawy są nawadniane, plon będzie w miarę stabilny, jednak na przeważającej części plantacji efektem suszy, a tym bardziej wysokich temperatur, przewidywane są mniejsze zbiory. Co jest najbardziej istotne, powierzchnia uprawy ziemniaka w kraju kurczy się i z tym problem jest największy.

Warunki mało sprzyjające wegetacji ziemniaków

Opady deszczu jakie pojawiały się końcem sierpnia, sprzyjały rozwojowi zarazy ziemniaka. O występowaniu choroby, sygnały padały z województwa łódzkiego. Jednak w tym terminie, gdzie większość odmian zakończyła już rozwój, jest to raczej mało groźny komunikat. Głównie odmiany skrobiowe, które jeszcze budują plon, mogą być narażone na porażenie chorobą, aczkolwiek zwykle mają one podwyższoną odporność na Phytophthora infestans, wywołujący zarazę ziemniaka.

W tej chwili zaraza wpływa głównie na desykację łętów. Jeśli plantacja jest jeszcze w zaawansowanym stanie wegetacji, to oczywiście warto zastosować zwalczanie chemiczne w ochronie przed zarazą i alternarią. Tym bardziej, że w tej chwili powinniśmy dbać o to, by zarodniki nie spływały do bulw i nie porażały ich w trakcie przechowania.

Zapytaliśmy dr Wojciecha Nowackiego z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin o pozostałe czynniki mające wpływ na tegoroczny rozwój ziemniaka. Jak wyjaśniał, – Na plantacjach widoczne jest sporo objawów ryzoktonii, co jest pokłosiem chłodnego maja, ale również widocznych jest wiele zmian fizjologicznych. Powszechne deformacje i spękania, są wynikiem zmiennych warunków pogodowych. Występujące na przemian opady i upały sprawiały, że zmiany widoczne są na bulwach mających tendencje do deformacji. W tym roku jakość i generalnie plon może być nieco niższy, niż w ubiegłym. Spora część województw jak lubuskie, wielkopolskie, część kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, a także warmińsko-mazurskie i lubelskie narzekało na niedobór opadów. Nieco lepiej wyglądało południe Polski, które miało liczniejsze opady. W związku z tym, tam nie będzie takiego spadku plonów – podsumował dr Nowacki.

W kwestii przyszłych zbiorów, o komentarz poprosiliśmy również producentów ziemniaka. Krzysztof Grzyb (woj. lubelskie), który wspólnie z rodziną zajmuje się (m.in.) tą uprawą, przyznawał, że istotne znaczenie w przypadku ziemniaka miały niedostateczne opady.

– Uprawiamy odmiany średnio późne, na gorszych stanowiskach praktycznie osiągnęły one dojrzałość. W tamtym roku, który był dość deszczowy, plony były wysokie, a w tym sezonie ziemniaki nie miały z czego nabrać masy, co odbije się na plonie końcowym - być może złapiemy się na średniej wieloletniej. Co miało dodatkowy wpływ na budowanie plonu, to również zachwaszczenie plantacji, a także choroby, którym sprzyjały suche warunki pogodowe. Niedobór opadów ułatwiał rozwój parcha, a także utrudniał przyswajanie herbicydów doglebowych. W późniejszym etapie rozwoju, jeśli warunki były dobre do wykonania oprysków, to z kolei z powodu zwarcia rzędów, zabiegi nie były możliwe do wykonania. Podobnie było z zabiegami fungicydowymi. Ze względu na wysokie temperatury dzienne i dobowe, ciężko było je wykonać – wyjaśniał gospodarz.

Rozwojowi niektórych chorób w tym roku, sprzyjały suche warunki pogodowe. Niedobór opadów wpływał na rozwój parcha, fot. M.Tyszka
Rozwojowi niektórych chorób w tym roku, sprzyjały suche warunki pogodowe. Niedobór opadów wpływał na rozwój parcha, fot. M.Tyszka

Prognozowane są mniejsze zbiory ziemniaka w tym sezonie

Mimo poniesionych inwestycji w nawadnianie, przewidywany jest mniejszy zbiór ziemniaków „z hektara”. Ten rok jest dość specyficzny. Gdyby spojrzeć na miesięczny bilans opadów, w wielu miejscach nie wygląda to tak źle, jednak wysokie temperatury spowodowały przestoje w kumulacji plonu. – Przy ponad 30 stopniowych upałach, roślina ratuje się żeby przeżyć i nie myśli o tym, żeby kumulować bulwy. Takie warunki (wysoka temperatura i susza) również sprzyjały rozwojowi alternarii, chociaż ona w mniejszym stopniu, niż zaraza ogranicza plonowanie. Przewidujemy, ze tegoroczny plon będzie mieścił się w okolicach 300 kwintali z hektara – mówił dr Nowacki.

Jednak najistotniejszym problemem, o którym mówił dr Nowacki, jest malejąca powierzchnia uprawy ziemniaka. -Rolnicy na przyszły rok zapowiadają, że odchodzą od ziemniaka, gdyż inne gatunki przynoszą im większe dochody. Koszty uprawy przykładowo ziemniaka bagatela, wzrosły dwukrotnie. Jak dotychczas było to do 10-11 tys. zł do hektara, tak obecnie jest to na poziomie ponad 20 tys. zł, bądź więcej wraz z nawadnianiem. Najgorzej jest na rynku ziemniaka skrobiowego, gdzie rolnicy często za wyższą cenę lokują go jako odmiany jadalne, gdzie ta cena jest na poziomie 700-800 zł, a czasem i więcej – tłumaczył.

I dodawał - Przemysł przetwórczy wygląda nieco inaczej, bo jest to globalny rynek. Przetwórstwo ma się nieco lepiej, jednak biorąc pod uwagę wzrost wszystkich kosztów, nastąpiło zaburzenie dotychczasowych reguł gry na rynku. Teraz producent musi gdzieś się ulokować i znaleźć dla siebie ścieżkę rozwoju i inwestycji.

Jakie ceny na rynku ziemniaka?

Ceny na rynku hurtowym od dłuższego czasu pozostają na podobnym poziomie. Aktualnie na rynku hurtowym Bronisze, prezentują się następująco:

Odmiany Irga, Sifra, Catania: 12-15 zł za worek (15 kg)

Odmiana Irys: 20-25 zł za worek

Obecna równowaga cenowa zostanie na nowo ukształtowana po nadchodzących zbiorach, gdy do obrotu trafią ziemniaki pochodzące z dużych farm produkcyjnych. Większość ziemniaków krajowych sprzedawana jest przez rolników do grudnia, ze względu na różne możliwości przechowalnicze, co później również wpływa na cenę.