• Z suszą lepiej poradził sobie rzepak ozimy niż zboża.
  • Wyniki plonowania są znacznie zróżnicowane w zależności od stanowiska.

Rzepaki poradziły sobie najlepiej

Wiosenna susza spowodowała, że wszystkie rośliny zredukowały swój potencjalny plon. I choć w wielu miejscach wyniki plonowania były dobre, to z pewnością przy lepszym rozkładzie opadów i ogólnie większej dostępności wody finalne rezultaty mogłyby być jeszcze lepsze.

Nadspodziewanie dobrze - biorąc pod uwagę dotkliwą suszę - poradził sobie rzepak. Opady, które przyszły w regionie w ostatniej chwili, zdołały pomóc w nalewaniu nasion. Niższe plony były na plantacjach silnie porażonych przez chowacze łodygowe ale także i chowacza podobnika. 

Rośliny z silnie uszkodzonymi łodygami zaschły szybciej, a plon na takich plantacjach oscylował w granicach 2 - 2,5 t/ha. Trzeba jednak przyznać, że problemy z chowaczem były w tym sezonie dostrzegalne na większości plantacji. Jest to zapewne pokłosie jednostronnego stosowania substancji aktywnych (coraz mniejszy wachlarz preparatów do zwalczania szkodników) ale też rozciągniętego w czasie ataku szkodników.

Niemniej w większości plony rzepaku były w miarę zadowalające i przekraczały 3 t/ha na średnich i dobrych stanowiskach, a na ziemiach bardzo dobrych dobijały nawet 4 t/ha i nieco ponad. Niestety za wynikami plonowania nie nadążały ceny. Te w czasie żniwa rzepaczane oscylowały na początku w granicach 3100 - 3180 zł/t, by w końcówce czarnych żniw spaść poniżej 3 tys. zł ( 2850 - 2950 zł/t).

Zboża słabiej niż rzepak

Zboża na słabszych stanowiskach ewidentnie na suszy straciły najbardziej. Brak opadów w połączeniu z wysokimi temperaturami dosłownie "spalił" rośliny wysiane na mniej zasobnych glebach. Wystarczy powiedzieć, że wiele pszenic i pszenżyt na słabszych ziemiach nie osiągało 4 ton z hektara, a same kłosy były bardzo nisko osadzone, co dodatkowo utrudniało zbiór. Na górkach niejednokrotnie pojawiały się rośliny, które nie zdołały nawet wykształcić kłosów.

Na lepszych kawałkach plony pszenic prowadzonych w intensywnych technologiach zdołały się obronić. Wyniki plantacji na dobrych ziemiach, wysiewnych w terminie optymalnym, przekraczały niejednokrotnie 7 ton, a niektóre odmiany pozwalały na osiągnięcie rezultatów powyżej 8t/ha.

Ciekawym aspektem jest w tym sezonie wysoki udział ziarna konsumpcyjnego odwożonego do punktów skupowych. Wiele pszenic, nawet bardzo dotkniętych suszą, pomimo niewielkich kłosów wykształciło dość dobre ziarno o gęstości przekraczającej 80 kg/hl i z białkiem na poziomie nawet ponad 15%. To pozwoliło z kolei na choć nieco wyższa cenę w skupie.

W stosunku do ubiegłego roku wydaje się, że więcej gospodarstw zmagazynowało ziarno. Aktualne ceny, mimo obaw, że będą jeszcze niższe, przynajmniej w przypadku konsumpcji oscylowały na poziomie 1350 - 1500 zł/t. Jednak w obliczu wysokich kosztów odnowienia produkcji nie są one już tak atrakcyjne. Pszenica paszowa przyjmowana była z reguły w cenach pomiędzy 1200 a 1350 zł/t.