Kukurydza jako gatunek pochodzący z Ameryki charakteryzuje się nieco innymi chorobami niż rodzime rośliny. Zjawiska, które zwracają uwagę swoim niespotykanym choćby w tradycyjnych zbożach wyglądem to zwłaszcza głownia kukurydzy czy kolbowiecha. Przyczyny obu do dziś nie zostały jednoznacznie wyjaśnione, natomiast co ciekawe, przyjmuje się, że głownia powstaje w warunkach suszy, natomiast kolbowiecha w miejscach dobrze uwilgotnionych, a w praktyce niejednokrotnie obserwujemy oba zjawiska na tej samej roślinie.

Niewielka narośl głowni guzowatej porażająca kolbo wiechę, fot. Maciej Sacha
Niewielka narośl głowni guzowatej porażająca kolbo wiechę, fot. Maciej Sacha

Głownia guzowata kukurydzy

Grzyb Ustilago maydis atakuje wszystkie nadziemne części rośliny. Galaretowate narośle widoczne są zwłaszcza na kolbach, gdzie przerastają ziarniaki, tworząc guzy o średnicy nawet kilkunastu centymetrów. Srebrna błona na powierzchni z czasem pęka, a z wnętrza wysypują się zarodniki. Narośle mogą występować również na łodygach, a każde z nich to osobna infekcja. Co ciekawe, guzy uznawane u nas za objawy choroby, w Meksyku są cenionym przysmakiem, zwanym huitlacoche.

Zarodniki chorobotwórczego grzyba roznoszone są przez wiatr, jak również pozostają w glebie wraz z resztkami pożniwnymi. Po przezimowaniu grzybnia wraz z wiatrem lub kroplami deszczu trafia na młode rośliny kukurydzy, przerastając jej organy. Rozwojowi choroby sprzyja żerowanie szkodników, takich jak mszyce, ploniarka zbożówka, wciornastki czy omacnica prosowianka, jak również uszkodzenia powstałe w wyniku zabiegów pielęgnacyjnych, przymrozków, gradobicia, suszy czy erozji wietrznej. W obecnym sezonie to właśnie gradobicie mogło wypłynąć na zwiększone porażenie roślin, gdyż w okolicach Grudziądza dwukrotnie na przełomie czerwca i lipca mieliśmy do czynienia z tym zjawiskiem.

Znacznie rozwinięta głownia guzowata przerastająca niemal całą kolbę kukurydzy, fot. Maciej Sacha
Znacznie rozwinięta głownia guzowata przerastająca niemal całą kolbę kukurydzy, fot. Maciej Sacha

Głownia guzowata rzadko powoduje wymierne straty, poważniejsze niż negatywne wrażenia estetyczne. W skrajnych przypadkach silnego porażenia straty w plonie mogą jednak sięgnąć nawet 15%. Warto natomiast pamiętać, że powierzchnia charakterystycznych narośli jest doskonałym miejscem rozwoju grzybów rodzaju Fusarium. Taka infekcja jest poważniejszym zagrożeniem ze względu na ryzyko spożycia mykotoksyn przez zwierzęta żywione kiszonką z kukurydzy.

Na rynku nie ma dostępnych środków, pozwalających zwalczać głownię. Kluczowa jest prawidłowa agrotechnika, zakładająca szybkie i dokładne zmieszanie z glebą rozdrobnionych resztek pożniwnych, na których mogłyby przezimować grzyby. W przypadku silnych porażeń warto wyłączyć kukurydzę z płodozmianu na danym stanowisku na 3-4 lata. Ryzykowne może być stosowanie do nawożenia kukurydzy obornika pochodzącego od zwierząt, które żywione były kiszonką z porażonych roślin. W praktyce obserwujemy, że większość plantacji, gdzie w tym roku stwierdziliśmy wystąpienie głowni guzowatej nawożona była obornikiem bydlęcym, a także kukurydza wysiewana jest od lat w monokulturze.

Kolbo wiecha na jednym z rozgałęzień wiechy, fot. Maciej Sacha
Kolbo wiecha na jednym z rozgałęzień wiechy, fot. Maciej Sacha

Kolbowiecha

Nietypowe zjawisko charakteryzuje się zdeformowanymi i słabo wykształconymi kolbami wyrastającymi na szczycie wiech. Czasem kolba wyrasta tylko na jednym rozgałęzieniu wiechy, w innym przypadku w całości zajmuje jej miejsce. Rośliny, na których występuje często są niższe niż większość łanu. Wspomniane kolby pozbawione są liści okrywowych, nie wykształcają znamion słupka, a także są słabo zaziarnione. Przez brak okrywy są szczególnie narażone na wyjadanie ziarniaków przez ptaki. Zazwyczaj występują w niewielkich ilościach, dzięki czemu nie generują zauważalnych strat w plonie.

Kolbo wiecha zastępująca całą wiechę, fot. Maciej Sacha
Kolbo wiecha zastępująca całą wiechę, fot. Maciej Sacha

Przyczyny wystąpienia zjawiska nie są do końca znane. Podaje się, że występuje zazwyczaj na obrzeżach pól, w miejscach silnie uwilgotnionych i zalewanych. Jeśli zagłębić się w fizjologię roślin, zjawisko jest powodowane zaburzeniami w gospodarce hormonalnej. Te najprawdopodobniej wywoływane są czynnikami stresowymi. Oprócz zalewania w określonych fazach rozwoju, jako potencjalne przyczyny podaje się również stosowanie herbicydów sulfonylomocznikowych w specyficznych warunkach, odbiegających od optymalnych.

W praktyce dużą część okazów faktycznie znaleźliśmy wzdłuż niewielkich lokalnych cieków wodnych, terenów podmokłych czy w miejscach, gdzie po ulewnych deszczach zazwyczaj występują zastoiska. Inne jednak znajdowały się na szybko wysychających wzniesieniach, choć być może jest to wyjątek potwierdzający regułę. Dość ciekawym zjawiskiem jest również kolbowiecha porażona głownią guzowatą. Kilka takich okazów udało się znaleźć i również one występowały na zróżnicowanych stanowiskach, a na żadnym z nich nasilenie nie było szczególnie duże.

Kolbo wiecha, fot. Maciej Sacha
Kolbo wiecha, fot. Maciej Sacha