Ardanowski wziął udział w VIII Kongresie Eksporterów Przemysłu Rolno-Spożywczego. Jak poinformowało w komunikacie ministerstwo, szef resortu rolnictwa przypomniał o trudnościach transportowych, jakie wystąpiły w pierwszych tygodniach pandemii.

- Ubiegły rok przyniósł ok. 32 mld euro z eksportu polskich produktów rolno-spożywczych i jeżeli nic nadzwyczajnego się już nie wydarzy, to mamy szansę na podobny wynik również w tym roku - zaznaczył minister.

- Wydaje mi się, że idzie dobry czas dla polskiego rolnictwa, jeżeli oczywiście sami złymi ustawami go nie zniszczymy, w sposób administracyjny zakazując uboju rytualnego - powiedział cytowany w komunikacie Ardanowski.

Zwrócił uwagę, że "ubój rytualny, co do którego każdy może mieć różne zdanie, to bardzo wielu ludzi uważa, że jest on bardziej humanitarnym ubojem niż ubój z ogłuszaniem, który bardzo często powoduje ogromny ból".

Zdaniem ministra, "jest to dyskusja na poziomie aksjologicznym", a "prawo nie powinno ingerować w aksjologiczny obszar wartości podstawowych, przede wszystkim dobra i zła". Dlatego - jak wyjaśnił - martwi się, czy Sejm, "pomimo tego, że w nocy zostały naniesione rozsądne poprawki w komisji, in gremio nie odrzuci tego wszystkiego i za chwilę będziemy mieli realne problemy z utrzymaniem produktywności polskiego rolnictwa, bo nie będziemy mieli gdzie sprzedawać".

- My bez eksportu zadusimy się w ciągu kilku miesięcy. Trzeba będzie zwijać rolnictwo po prostu - dodał.