– Jako rolnicy, właściciele gospodarstw, na których hodowane są norki amerykańskie, zgłaszamy pełną gotowość do wsparcia wszelkich działań państwowych lekarzy weterynarii i pozostajemy do ich pełnej dyspozycji – podkreślają w komunikacie organizacje reprezentujące polską branżę futerkową, tj. Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, Związek Polski Przemysł Futrzarski oraz Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych. – Chcąc jednak wykluczyć wszelkie wady prawne podjętych przez ministerstwo rolnictwa działań, oczekujemy rozwiania wszelkich wątpliwości, które od kilku dni budzą nasz niepokój. Przestrzegamy, przed pochopnymi i niemającymi podstaw prawnych działaniami, które mogą zakończyć się katastrofalnymi w skutkach decyzjami – dodają.

Przedstawiciele branży zwracają uwagę na to, że COVID -19 nie jest chorobą wpisaną na listę chorób zakaźnych zwalczanych u zwierząt z urzędu w rozumieniu Ustawy Zwalczania Chorób Zakaźnych Zwierząt, w związku z czym obecna decyzja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie ma mocy prawnej i nie gwarantuje bezpiecznego i zgodnego z prawem przeprowadzenia czynności na zwierzętach przez powiatowych i wojewódzkich lekarzy weterynarii.

– Obawiamy się, że resort rolnictwa zamierza iść w tej sprawie „drogą duńską”. Przypominamy, że rząd Królestwa Danii, kilka dni po ogłoszeniu uśmiercenia kilkunastu milionów norek amerykańskich z powodu podejrzenia mutacji COVID – 19 wycofał się ze swojej decyzji, uznając ją za przedwczesną i pozbawioną podstaw prawnych – podkreślają. – Podobnego zdania są lekarze – eksperci Światowej Organizacji Zdrowia. Jak powiedziała 6 listopada 2020 roku doktor Soumyai Swaminathan, główny naukowiec WHO, „jest za wcześnie, aby wyciągać pochopne wnioski na temat skutków mutacji wirusa znalezionego u norek. Musimy poczekać i zobaczyć, jakie są konsekwencje, ale nie sądzę, że powinniśmy dochodzić do jakichkolwiek wniosków na temat tego, czy ta konkretna mutacja wpłynie na skuteczność szczepionki. W tej chwili nie mamy na to żadnych dowodów" – przypominają.

Zdaniem organizacji reprezentujące polską branżę futerkową, brak należytych regulacji prawnych, w naszej ocenie ściąga potężne ryzyko, a co za tym idzie zagrożenie bezpieczeństwa zwierząt, pracowników i samych lekarzy weterynarii, którzy pozbawieni narzędzi prawnych płynących z ustawy do dziś nie przedstawili procedur bezpieczeństwa, które miałyby być stosowane podczas przeprowadzania badań.

Branża ma wiele pytań nie tylko odnośnie podstawy prawej planowanych badań, ale i sposobów zabezpieczenia ferm przed zawleczeniem nań wirusa przez samych Inspektorów, metod prowadzenia badań, ich zakresu i sposobu monitorowania ferm, postępowania w razie wykrycia wirusa na fermie, przewidzianych odszkodowań w razie nakazu uśmiercenia zwierząt czy możliwości przeprowadzenia drugiej serii badań w celu jednoznacznego potwierdzenia wyników.

Pełna lista pytań znajduje się w komunikacie zamieszczonym w załączniku.

– Szanowni Państwo, pragniemy raz jeszcze podkreślić pełną gotowość do współpracy z organami państwowymi w zakresie pobierania próbek krwi oraz wymazów od naszych zwierząt. Stoimy jednak na stanowisku, że jako obywatele, rolnicy i przedsiębiorcy mamy prawo znać podstawę prawną podejmowanych czynności. Jesteśmy w dobie poważnej pandemii, która zagraża całemu państwu. Chcemy czuć się bezpiecznie, chcemy zadbać o bezpieczeństwo naszych zwierząt, a w szczególności pracowników – podkreślają reprezentanci polskiej branży futerkowej.