Jak zauważa Grzegorz Rykaczewski, wyhamowanie wzrostów cen na rynku wołowiny zarejestrowano na początku maja, nie tylko w Polsce, ale również na rynku unijnym. Druga połowa miesiąca przyniosła spadek cen mięsa wołowego, co oddziałuje na ceny żywca. Jednak ten spadek był niewielki. Średnia cena tuszy wołowej na rynku UE na początku czerwca była niższa zaledwie o 2 proc. niż miesiąc wcześniej. Podobną dynamikę odnotowano również na rynku krajowym.

- Widać więc, że po szybkim wzroście, została osiągnięta pewna krótkookresowa równowaga popytowo-podażowa na rynku unijnym. W obliczu stabilizacji cen skupu, czy też spadku, choćby lekkiego, część rolników może podjąć decyzję o sprzedaży zwierząt w najbliższym czasie. W efekcie może pojawić się większa presja na ceny skupu. Nie musi to jednak oznaczać głębszych spadków na rynku – twierdzi analityk.

Jak przypomina Rykaczewski, historycznie drugi kwartał i początek trzeciego kwartału były okresem, w którym często odnotowano osłabienie cen. Należy też pamiętać o czynnikach, które powinny ograniczać skalę ewentualnych spadków cen w bieżącym roku. Nadal są to wysokie koszty w rolnictwie, które stanowią jedną z barier dla rozwoju produkcji. Dotyczy to nie tylko nawozów, czy środków ochrony roślin, ale też energii, paliw oraz kosztów realizacji inwestycji. A przecież na wschodzie cały czas trwa wojna, co wspiera ogólną niepewność w wielu sektorach gospodarki.

- Dodatkowo wsparciem dla cen wołowiny są tez wysokie ceny pozostałych rodzajów mięsa: wieprzowiny i drobiu. Wprawdzie w ostatnich tygodniach, również na pozostałych rynkach odnotowano stabilizację lub lekkie spadki cen, ale pozostały one historycznie wysoko. Na koniec maja średnia cena żywca wieprzowego wynosiła nieco powyżej 6,5 zł/kg. Powyżej poziomu 6 zł/kg pozostawały ceny kurcząt rzeźnych. Za indyki płacono ok. 8,5 zł/kg, a za gęsi ok. 13,5 zł/kg – wylicza Rykaczewski.