Spotkanie dotyczyło aktualnej sytuacji w sektorze i na rynku mleczarskim. Minister zaznaczył, że produkcja rośnie, a znaczne zwiększenie krajowego spożycia mleka nie jest realne. Zostaje więc eksport.

– Pootwierane rynki, wszystkie możliwe. Wystaw targowych, KOWR, ministerstwo, parędziesiąt na wszystkich kontynentach, oferuje Wam. Proszę bardzo, jeździć, znajdować, szukać kupców, dogadywać się. Minister to może poklepywać się po plecach z drugim ministrem i mówić o odwiecznej przyjaźni. Natomiast to firmy sprzedają, a nie minister – mówi Ardanowski.

Minister podkreślił również, że otwieranie nowych rynków zbytu trwa długo i jest trudne do osiągnięcia.

– Wszystkie kraje, które mają pieniądze a brakuje im żywności, mają oferty z całego świata. W niczym ta nasza oferta nie jest lepsza i się nie przebije w stosunku do Nowej Zelandii lub do innych krajów. W Chinach, o których tak często się mówi, klęczą wszyscy i proszą żeby Chińczycy coś kupili, ja też byłem i klękałem. To na jakie nowe rynki zbytu tu liczymy? – podkreśla minister rolnictwa.

Co więc można zrobić w sytuacji rosnącej samowystarczalności? Gdzie ulokować nadwyżki? Zdaniem ministra rozwiązanie kryje się w dostosowaniu produkcji do wielkości zbytu.

– Trzeba realnie patrzeć! Produkcja musi być dostosowana do wielkości zbytu, bo za chwilę będzie to co w jednym z tych Państwa pytań, że zapasy rosną, więc niech państwo kupi, niech Unia kupi – mówi minister Ardanowski.