- Poprosiłem, żeby przeliczyć całą produkcję, która jest na rynku, pochodzącą z importu - mleka pełnego, mleka odtłuszczonego, koncentratu mlecznego, masła, serów, mleka w proszku, wszystkiego, na ekwiwalent mleka pełnego. Ponieważ, jak porównujemy poszczególne grupy, to się nam wszystko zaciera, nie wiemy, czy to jest dużo czy mało - mówił Ardanowski w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.

Minister podkreślił, że z pobieżnych danych, które są obecnie uszczegóławiane, wynika, że towar z importu stanowi jedną czwartą mleka i przetworów na rynku.

Ardanowski zaznaczył, że dzieje się to "w wielkim rolniczym kraju, mlekiem płynącym, gdzie produkcja wzrasta, gdzie rolników straszy się, że przestanie się od nich kupować, gdzie mówi się, że trzeba i ceny obniżać".

- To, że czynią to prywatne firmy, Boże cóż ja mogę im powiedzieć. Robią źle, ale rolnicy żadnego nacisku na nich nie mają. Czynią to jednak również spółdzielnie mleczarskie, czyli te, które są własnością rolników i powinny pilnować interesów swoich członków. Czynią demagogicznie, tłumacząc, że to jest taki rynek - coś sprzedajemy, coś kupujemy - dodał szef resortu rolnictwa.