Na tegorocznej wystawie bydła mlecznego w Szepietowie Stanisław Żochowski wraz z córką Anną oraz synem Maciejem otrzymali najwięcej wyróżnień.

Prezentowane przez nich samice rasy holsztyńsko-fryzyjskiej zdobyły w sumie dwa superczempionaty, pięć czempionatów, dwa wiceczempionaty i jeden tytuł II wiceczempiona. Nie pierwszy raz się zdarzyło, że jałówki i krowy z gospodarstwa Żochowskich zdominowały rywalizację w Szepietowie.

– Jestem bardzo zadowolony – mówił Żochowski śmiejąc się, że kilka wyróżnień pozostawił do zdobycia innym hodowcom. – Wszystkim naszym podlaskim hodowcom życzę jeszcze większych sukcesów w przyszłym roku – dodał.

Jak podkreślił Żochowski, tegoroczna wystawa przyciągnęła więcej odwiedzających niż ubiegłoroczna i została przez nich bardzo pozytywnie oceniona. Zdaniem naszego rozmówcy, dzięki temu można liczyć na powiększenie grona wystawiających.

– Po dzisiejszej wystawie, na której było bardzo dużo zwiedzających, na pewno przybędzie wystawiających. Przyjeżdżają, podpatrują i sądzę, że za rok zdecydują się wystawić – dodał Żochowski.

Gdy zapytaliśmy go, co poradziłby hodowcom chcącym osiągnąć podobny sukces, bez wahania wskazał kluczową kwestię.

– Trzeba zwiedzać, patrzeć i rozmawiać z nami, od tego jesteśmy. Ja, jako prezes Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka, chętnie wszystkim udzielę wskazówek jak to osiągnąć. W hodowli przesiedziałem 45 lat, z czego większość w oborze, jestem więc praktykiem. Dodatkowo wiedzę pozyskiwałem z różnych czasopism i wykładów, po czym praktykowałem to u siebie, co przyniosło owoce, ponieważ z każdej wystawy wyjeżdżam z jakimiś czempionami i superczempionami – tłumaczył Żochowski.

Stanisław Żochowski pytany czy w dobie rosnących kosztów produkcji pozyskiwanie białego surowca jest wciąż opłacalne zaznaczył, że Podlasie nie słynie z bardzo dobrych ziem, w związku z czym nie ma możliwości, aby rolnicy mogli utrzymać się z produkcji roślinnej, więc jedyną szansą na rentowną produkcję jest gospodarstwo mleczne. Nasz rozmówca zaznaczył również, że rodziny hodowców żyją godnie dzięki prężnie rozwijającym się mleczarniom.