Jak mówił podczas konferencji prasowej, na sytuację polskiego mleczarstwa wpływają duże zapasy mleka w proszku zgromadzone w ramach zakupów interwencyjnych przez Unię Europejską. Do tej pory KE nie podjęła decyzji co z nimi zrobić, mimo wyraźnych sugestii środowiska mleczarskiego o tym, by mleko to przekazać na pomoc dla uchodźców lub też przeznaczyć na cele paszowe.

Unijne zapasy wpływają na ceny mleka w proszku, a są one najniższe od piętnastu lat - podkreślił Broś. To przekłada się z kolei na ceny innych produktów mleczarskich. Relatywnie wysokie są ceny zbytu masła, ale i tak niższe niż przed rokiem - zaznaczył. Wskazał, że choć w sklepach za masło konsument płaci zbliżoną cenę do tej sprzed roku, to mleczarnie otrzymują za nie 18-19 zł za kg, podczas gdy rok wcześniej średnia cena zbytu była na poziomie 22-23 zł/kg.

Polska sprzedaje zagranicę ok 30-40 proc, produkcji mleczarskiej. Dlatego niezwykle istoty jest eksport. O ile ubiegły rok był rekordowy dla polskiego mleczarstwa - wywieziono bowiem produkty o wartości 2,1 mld euro (wzrost o ok. 32 proc. r/r), to w tym roku eksport może być na zbliżonym poziomie do ubiegłegorocznego.

80 proc. wywożonych polskich produktów mleczarskich trafia na rynek UE. Dominują sery masło i mleko w proszku. Zdaniem prezesa KZSM, w 2019 r. eksport polskich wyrobów mleczarskich będzie podobny jak w tym roku, bo wszystkie prognozy na świecie mówią, że zapotrzebowanie na żywność rośnie. "Produkcja i przetwórstwo mleka rośnie w tempie 2 proc. rocznie. Zagrożeniem jest jednak kapitał spekulacyjny, który wpływa na poziom cen, podczas gdy ceny powinny wynikać z relacji podaży i popytu" - dodał.

- Dzisiaj możemy powiedzieć, że te ceny są dość stabilne, poza mlekiem w proszku, można uznać, że są one na poziomie między średnim a dobrym - ocenił Broś.

Jeżeli chodzi o pozaunijne rynki zbytu, to najbardziej rokujące są rynki azjatyckie. Tu jednak występują bariery w postaci wysokich kosztów transportu i dlatego do Azji wywozi sie produkty suche ( mleko w proszku, serwatkę w proszku). Kolejnymi czynnikami hamującymi eksport do Azji są przyzwyczajenia tamtejszej ludności, sposób odżywiania czy kwestia nietolerowania laktozy.

Broś ocenia, że z tych powodów Polska powinna koncentrować się na sprzedaży produktów mleczarskich do najbliższych krajów m.in. do Europy Wschodniej - chodzi o rynek rosyjski, ukraiński czy nawet białoruski, choć ten ostatni pokrywa już swoje zapotrzebowanie.

- Jeżeli Komisja Europejska nie odwoła embarga, co jest błędem, to już są sygnały, że Federacja Rosyjska staje się samowystarczalna - zaznaczył Broś. Dodał, że obecnie Rosja jest największym importerem masła i serów, a Polska jest szóstym producentów serów na świecie i czwartym producentów masła w UE.

- Rosja jest dla nas najlepszym rynkiem, najbardziej stabilnym i jeśli będziemy czekać kilka lat, to najprawdopodobniej Rosjanie rozwiążą ten problem w ramach własnego kraju - ocenił szef Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

Konferencja prasowa odbyła się podczas XXVII Targów Mleko-Expo w Warszawie. Impreza potrwa do piątku.