Z jednej strony mamy bardzo niskie ceny skupu bydła, z drugiej suszę i obawy o bazę paszową. Jakie kroki można podjąć aby przetrwać ten trudny czas? Co mogą zrobić hodowcy i producenci bydła mięsnego, a jakie kroki powinna podjąć strona rządowa, czy też Komisja Europejska? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Jacka Zarzeckiego, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Ciężko jest walczyć ze zjawiskiem tak nieprzewidywalnym jak susza. Oczywiście są regiony mniej dotknięte, są gospodarstwa mające duży zapas bazy paszowej, jednak ogólnie obecną sytuację można określić jako dramatyczną.

– Mamy takie miejsca gdzie opadów deszczu nie było od 40 dni. Bydło często było o tej porze roku już wypasane na zielonej trawie, a dzisiaj te pastwiska wyglądają jakby było po sezonie, a nie przed. Mamy obawy czy uda się zgromadzić wystarczającą bazę paszową na cały rok, aż do następnego sezonu wypasu. Na pewno dzisiaj rolnicy, hodowcy powinni brutalnie i rzetelnie przeprowadzić kalkulację ekonomiczną – stwierdza prezes PZHiPBM.

Przy wyliczeniach powinniśmy przyjmować najbardziej pesymistyczne warianty, jak podkreśla nasz rozmówca. Problemy z suszą i brakami paszy pojawiają się rokrocznie już 3 lata. Konieczne jest obliczenie jakie pogłowie jesteśmy tak naprawdę w stanie wyżywić i utrzymać, ewentualnie rozważenie zmniejszenia obsady, choć na to zdaniem Zarzeckiego może być jeszcze za wcześnie.

W przypadku działań, które zostały lub zostaną podjęte przez stronę rządową prezes PZHiPBM podkreślił współpracę organizacji branżowych oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przykładem tego współdziałania są dopłaty do prywatnego przechowywania. Kolejnym wspólnym projektem są premie ubojowe do byków i jałówek. Ceny osiągnęły najniższy poziom od 2015 roku, produkcja żywca wołowego osiągnęła granicę opłacalności, a wielu przypadkach spadła poniżej tej granicy, jak podkreśla Zarzecki. Nie każdy ma możliwość przetrzymania zwierząt, ze względu na zobowiązania finansowe, czy konieczność utrzymania rodziny. Jeżeli KE zgodzi się na przesunięcie 4 mld zł z PROW na interwencję w poszczególnych sektorach produkcji rolno-spożywczej, da to rolnikom możliwość odetchnięcia.

Sektor wołowiny od wielu lat był jednym najbardziej stabilnych na rynku rolno-spożywczym. Pomimo wszelkich trudności, jak chociażby zeszłoroczne wahania związane ze sprawą nielegalnego uboju w jednej z ubojni, z roku na rok rósł, zdobywał kolejne zagraniczne rynki zbytu. Jak zaznacza nasz rozmówca, jeżeli obostrzenia zostaną zdjęte w ciągu dwóch miesięcy to istnieje możliwość powrotu do normalnych cen jeszcze w tym roku, jeżeli jednak czas ten będzie dłuższy to ciężko jest zakładać optymistyczne warianty. Zmniejszenie skali produkcji, niższe ceny, zahamowanie całego sektora, wydają się być najbardziej prawdopodobnymi konsekwencjami przedłużenia obwiązujących obostrzeń, jednak jak zaznacza nasz rozmówca sytuacja jest zbyt niepewna i przypomina wróżenie z fusów.