Po serii obniżek w cennikach skupu bydła i zastoju w handlu żywcem wołowym, rynek zaczął odzyskiwać równowagę. Zwiększyła się podaż bydła na rynek, a ceny zaczęły odrabiać straty.

Przez kilka tygodni rolnicy wstrzymywali się ze sprzedażą, aby zminimalizować straty, co wywołało spory deficyt żywca, który z kolei przełożył się na wzrost cen. Obecnie zakłady twierdzą, że z zakupem towaru nie ma już większych problemów. Przede wszystkim jest dostęp do byka, którego najbardziej brakowało.

Większość ankietowanych zakładów systematycznie podnosi ceny skupu i choć nie jest to jeszcze poziom sprzed afery, to wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Obecnie cena za buhaje w ankietowanych zakładach w klasie R wynosi maksymalnie 13 zł/kg. Najwyższa stawka w klasie O wynosi zaś 12,60 zł/kg. Cena samców skupowanych w wadze żywej, w przypadku ras mięsnych dochodzi do 7,50 zł/kg.

Spadek cen w najmniejszym stopniu objął jałówki. Obecnie stawki oferowane przez zakłady za klasę R wynoszą maksymalnie 13,4 zł/kg. Ceny jałówek w klasie O dochodzą do 12,40 zł/kg. W przypadku zaś jałówek skupowanych na wagę żywą, stawki obecnie zatrzymują się na poziomie 7 zł/kg.

Wyraźnie podrożały też krowy. Ta kategoria zwierząt skupowana przez zakłady w rozliczeniu poubojowym wyceniana jest maksymalnie na 10,8 zł/kg. Jeśli zaś chodzi o sprzedaż na żywą wagę, najwyższe stawki wynoszą obecnie 5,10 (ceny netto). Prezentowane stawki są cenami wyjściowymi i przypadku większej liczby zwierząt o wysokiej wartości rzeźnej z pewnością podlegają dalszym negocjacjom.