Rolnictwo jest nierozerwalnie związane z wieloma zmiennymi wpływającymi na efekty pracy rolnika. Najważniejszymi są ceny i pogoda. W obu tych przypadkach sytuacja może ulec znacznej zmianie w stosunkowo krótkim czasie. Od praktycznie pierwszych dni epidemii słyszało się o kolejnych obniżkach ceny i obawach hodowców o rentowność produkcji, zaś suchy kwiecień przysporzył niepokoju o produkcję pasz dla bydła. Jak dziś, gdy sytuacja zdaje się normować, a pierwszy pokos został zebrany, hodowcy opisują swoją sytuację?  

Ryszard Tomaszewski, hodowca bydła mlecznego z województwa mazowieckiego, pytany o ceny skupu i koszty produkcji, zaznacza że OSM Sierpc utrzymuje cenę w skupie i jak do tej pory żadnych obniżek nie wprowadzono. Gorzej sytuacja wygląda z ceną zakupu pasz treściwych, która wzrosła o około 200 zł na tonie. Tendencja wzrostowa charakteryzuje również dodatki jak kwaśny węglan sodu oraz śruty poekstrakcyjne. Ostatnio wiele się mówi również o wzroście kosztów zatrudnienia w rolnictwie, jednak jak Tomaszewski podkreśla, roboty udojowe, których posiada w gospodarstwie pięć, znacznie ograniczają niezbędny nakład pracy ludzkiej. Jeden lub dwóch pracowników wystarczy do zajęcia się gospodarstwem, a jak zaznacza jest to gospodarstwo rodzinne, więc pracą zajmują się on i jego dwaj synowie. Wzrost stawek za energię elektryczną również nie stanowi problemu, ze względu na wybudowaną nieopodal biogazownię. Jak stwierdza hodowca, koszt inwestycji był bardzo duży, jednak możliwe jest uzyskanie dofinansowania na nawet 40 proc. inwestycji. Zdaniem hodowcy na wzrost inwestycji trzeba będzie poczekać około 6-7 lat w zależności od stawek za sprzedane nadwyżki prądu.

Pierwszy pokos do najlepszych nie należał, jednak hodowca stwierdza, ze sytuacja nie jest jeszcze tragiczna.

– W tym roku pierwszy pokos to w sumie około 60 proc. Pozostałe 40 proc. wymarzło, ale nie jest jeszcze źle i dajemy radę. Są w okolicy gospodarstwa, które mniej zebrały, ale u większości było to około 60 procent. Dla nas nie jest to aż tak duży problem, bo mamy dwuletnie zapasy sianokiszonki. Kukurydzy też, zawsze ścinamy na półtora roku. Jeżeli trochę brakuje to można zakupić, gdy jest tania, a swoją zostawić na później, ale ja na ogół nie kupowałem – stwierdza hodowca. – Więcej niż połowę zebraliśmy, oczywiście powinno być więcej. Gdyby ceny nie poszły w górę to byłoby pół biedy, ale poszły. Dobrze że ceny za mleko nie spadły i mleczarnia daje sobie radę. Mogłoby być lepiej, ale na razie jest dobrze jak jest – dodaje.

Aktualną sytuację w swoim gospodarstwie opisuje również inny hodowca bydła mlecznego z województwa mazowieckiego, który wolał pozostać anonimowy. Niestety w jego okolicy obniżki cen w skupie nie ominęły.

– Od lutego ceny w okolicy spadły średnio o 12 do 17 groszy. W moim przypadku jest to 12 groszy mniej od ceny za luty. Trochę obniżyli w marcu, trochę w kwietniu, teraz okaże się jak będzie za maj, ale na razie nie zapowiada się dalszy spadek – informuje hodowca. – Z tego co się orientuję praktycznie wszystkie mleczarnie w okolicy obniżyły ceny – dodaje.

Pytany o sytuację paszową zaznacza, że choć na początku epidemii ceny zakupu pasz  i dodatków wzrosły średnio o 10-20 proc. to teraz zaczynają wracać do normy. Zadowolenie wzbudził również efekt pierwszego pokosu w jego gospodarstwie.

– Jeszcze dwa tygodnie temu zapowiadało się dość słabo, a teraz z kim by nie rozmawiał to każdy jest zadowolony. Wyszło dużo więcej niż w zeszłym roku. U mojego teścia jak w zeszłym roku z jednaj łąki wyszło niecałe 100 bel, to w tym roku zrobiliśmy ponad 140. Może te trawy nie są bardzo wysokie, ale trawy niskie zrobiły swoje i jest tego sporo – podkreśla nasz rozmówca.

Obawy hodowcy budzi jednak stan kukurydzy, która po zimnej Zośce marnie wygląda. Planuje on dokarmienie dolistne i ma nadzieję na poprawę.

– Jeżeli się nie poprawi to będzie spory problem z kukurydzą. Trawy zebrało się sporo, ale na razie kukurydza bardzo źle wygląda. Miejmy nadzieję, ze po odżywkach sytuacja się poprawi. Maj nie był zbyt ciepły, noce były chłodne, ale teraz zapowiadają ocieplenie i opady, więc mam nadzieję, że się zregeneruje.