Tegoroczne aukcje produktów mleczarskich na nowozelandzkiej giełdzie Global Dairy Trade mają tendencję spadkową. Przekłada się to również na ceny mleka w Polsce. Powoduje to niepokoje wśród producentów mleka.

- Kiedy rozmawiam z mniejszymi rolnikami oni jasno mówią – jeśli cena mleka spadnie poniżej 2 zł będziemy rezygnowali z hodowli. Przy obecnych kosztach produkcji to się po prostu nie będzie opłacało. Dlatego jest potrzebna chociaż zapowiedź rządu, że będzie reakcja kiedy cena nadal będzie spadała. Rząd reaguje zazwyczaj po czasie – wystarczy popatrzeć na zboże – wjeżdża do Polski od pół roku i teraz nie będzie łatwo tego naprawić. Dlatego też obawiamy się przyszłości i już teraz głośno mówimy, że jest problem. – mówi Michał Zarzecki ze Związku Młodzieży Wiejskiej.

Rząd jednak uspokaja. Podczas debaty w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi Lech Kołakowski przypominał, że spadki cen nie są tak dotkliwe jak opisują rolnicy.

- Musimy pamiętać, że w fakturach grudniowych uwzględniona została premia, więc realnie jest to spadek na poziomie 5, 10 czy 15 groszy, a nie 40. Proszę to mieć na uwadze. Pomimo wahań cen światowych, produkcja mleczarska w naszym kraju jest najbardziej stabilną gałęzią w rolnictwie. Możemy mówić o polskiej specjalizacji mleczarskiej. Polskie mleczarstwo utrzymało się dzięki prawu spółdzielczemu, które bardzo pomogło w stabilizacji rynku. Obecnie nie ma powodu do niepokoju - zapewnia.

Czy ceny mleka nadal będą spadały?

- Realnie obawiamy się przyszłości – ripostuje Zarzecki. - Rząd jak zwykle uspokaja. W czerwcu premier Kowalczyk mówił o produkcji zbóż, żeby nie sprzedawać, bo w przyszłym półroczu cena wzrośnie, a na pewno nie spadnie. Jak widać cena spadła. To samo dzieje się teraz na rynku mleka – cena, która w tamtym roku rzeczywiście była dobra – nawet w stosunku do rosnących kosztów jego produkcji - spada. Można powiedzieć, że właściwie wszystkie mleczarnie, zaczynając od tych największych, obniżają ceny. Minister mówił o premii, która wypłacana była przez mleczarnie w grudniu. W wielu zakładach tej premii nie było, a cena spadła. Mlekpol obniżył cenę o 42 grosze, Mlekovita około 25 groszy, Polmlek 30 groszy w dół. Kolejne mleczarnie  - Piątnica, czy Giżycko jeszcze przytrzymały tę cenę, ale zapowiadają jednak także obniżki. To pokazuje, że ten rok niestety nie zapowiada się dobrze. Eksperci mówili, że to będzie kryzysowy rok dla mleka. Zapewne, nie są to chwilowe spadki, ale skończy się na znacznie większych. Przy tak wysokich cenach produkcji szybko utracimy płynność finansową.

Rolnicy nie chcą rozszerzać hodowli zwierzęcej

Jak podkreślają rolnicy - gospodarze, zwłaszcza młodzi, nie chcą iść w hodowlę zwierząt, gdyż jest to strasznie obciążające. Nie ma wolnych dni, świąt. To praca 365 dni w roku, okupiona dużymi wyrzeczeniami. W żaden sposób nie czujemy się uspokojeni zapewnieniami ministra, że wszystko jest dobrze – komentuje Zarzecki.

– Póki co każdy związek próbuje działać na własną rękę, ale brakuje zjednoczenia, które rzeczywiście mogłoby na rządzących wpłynąć. Takie rozdrobnienie często jest interpretowane jako działania polityczne – bo skoro protestuje tylko jeden związek, a inny nie to łatwo jest to podpiąć pod działania polityczne i zepchnąć na dalszy plan. Rolnictwo to wiele gałęzi, które od siebie zależą – takie naczynia połączone. Prędzej czy później, przy problemach tak wielu gałęzi, nastąpi to zjednoczenie. Mamy problem w hodowli bydła, świń. Mamy problemy w mleczarstwie. Jeżeli rząd nadal będzie mówił i obiecywał, a nie będzie podejmował realnych działań mających na celu zapewnienie stabilnej produkcji rolniczej to zostaną nam tylko protesty. Może wtedy do nich trafimy - podsumowuje.