Jak informuje portal Gazeta.pl, służby weterynaryjne mają pilnie skontrolować warunki bytowe zwierząt w państwowym instytucie w Falentach. To efekt dwukrotnej interwencji aktywistów Służby Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska, którzy oskarżają placówkę o nieprawidłowości i zaniedbania.

Pod koniec kwietnia br. działacze organizacji mieli znaleźć na terenie instytutu martwego cielaka ukrytego pod plandeką. Drugiego uśpiono ze względu na stan zdrowia - brak racicy. Sześć kolejnych cieląt było zaś bardzo wygłodzonych, co stało się powodem ich odebrania właścicielom. Zwierzęta z powodu wycieńczenia musiały być wynoszone na rękach. W trakcie kolejnej „kontroli” obrońcy zwierząt znów mieli zastać wychudzone zwierzęta. Bydło stać miało stłoczone i brodzić we własnych odchodach, bo z powodu awarii sprzętu wymagającej kosztownej naprawy obora była od wielu tygodni nie sprzątana.

„Jeden cielak klęczał na przednich nogach z tylnymi wyprostowanymi i nie zmieniał swojej pozycji przez co najmniej 30 minut, a kolejny 4 dniowy nie zakolczykowany cielak miał poważne problemy z oddychaniem. Nasz lekarz weterynarii stwierdził u pierwszego wadę ortopedyczną sprawiająca ból podczas chodzenia, zaś u drugiego zapalenie płuc oraz odwodnienie. Zwierzęta nie zostały odebrane interwencyjnie, gdyż na miejscu policja potwierdziła z lekarzem weterynarii obsługującym tą hodowlę, iż jakieś leczenie zostało wdrożone tego dnia. Dokumentacji weterynaryjnej nam jednak nie przestawiono.” – czytamy w relacji z drugiej wizyty działaczy Animal Rescue Polska w Falentach. Kosztowna awaria sprzętu dotyczyć zaś miała zwrotnicy osi w traktorze, która to część zamienna kosztuje około 350 zł.

Dyrekcja instytutu kategorycznie zaprzecza oskarżeniom obrońców zwierząt. Z opublikowanego oświadczenia wynika, że w Zakładzie Doświadczalnym w Falentach u niektórych cieląt zdiagnozowane zostało zapalenie płuc i oskrzeli, lecz "pozostawały one pod stałą opieką medyczną lekarza weterynarii współpracującego z Instytutem, miały dostęp do wody i były odpowiednio karmione". Potwierdza to również protokół Powiatowego Inspektora Weterynarii w Pruszkowie, który przeprowadził doraźną kontrolę w zakładzie. Z dokumentu tego wynika również, że pozostałe cielęta, w liczbie 42 sztuk, znajdowały się w dobrej kondycji fizycznej i zdrowotnej.

Na wniosek Animal Rescue Polska, sprawę bada policja, a resort rolnictwa zlecił inspekcji weterynaryjnej pilną kontrolę Zakładu Doświadczalnego w Falentach.