– Mamy ogromny, niewykorzystany potencjał agrarny. Możemy produkować więcej mleka, więcej mięsa wołowego, więc ciągle stoją przed nami jakieś zadania. Jesteśmy członkiem UE i niebagatelny wpływ na rozwój polskiej hodowli bydła i sektora mleczarskiego mają decyzje podejmowane przez UE. Jednak Polska ma dużo większe możliwości rozwoju i powinna z nich skorzystać, dla polskiego rolnictwa, dla polskiego sektora mleczarskiego, jak i dla UE, ponieważ jeśli mówi się w tej chwili o ograniczaniu hodowli, o ekologii i o sprawach ochrony przyrody, to porównując polskie i holenderskie, duńskie, niemieckie czy francuskie rolnictwo, to polskie mleko jest praktycznie w 90 proc. ekologiczne, nie mamy też wielkich problemów z ochroną powietrza i wody – mówił Cieślak. – Mamy wielkie możliwości, których po porostu nie wykorzystujemy. Zbyt łatwo poddajemy się Wspólnej Polityce Rolnej, którą UE nam niejako narzuca. Do tej pory różne rządy, wręcz wszystkie, nie bardzo stawiały rozwój polskiego rolnictwa na pierwszym planie. Ciągle szukaliśmy przemysłu, ciągle szukaliśmy innych możliwości rozwoju naszego kraju, zapominając, że jednak największe przychody, i to systematycznie rok po roku, pochodzą z eksportu polskiej żywności, która sama, bez żadnej wielkiej reklamy, zdobywa coraz to nowe rynki. Powinniśmy się tym szczycić – dodał.

Czy mleczarnie powinny inwestować w napoje roślinne?

Z kolei pytany o opinię na temat wprowadzania przez różne mleczarnie linii produktów roślinnych mających zastępować mleko jasno zaznaczył, że rynek ten będzie się rozwijał, jednak nie powinien ingerować ideologią czy reklamą w rynek mleka konwencjonalnego.

– Nie jestem przeciwnikiem wprowadzania nowości, w tym także produktów roślinnych zastępujących produkty mleczne, ale nie powinno się to odbywać na zasadzie jakieś wielkiej kampanii reklamowej czy wielkich pieniędzy wydawanych na ten cel, ani także poprzez zwalczanie mleka i produktów mlecznych. Niech ten rynek spokojnie się rozwija (…) tylko proszę nie zawracać głowy konsumentom mleka, że ono jest nie do spożycia, że jest trujące, że skraca życie. Od zawsze mleko nam, ssakom, towarzyszy od pierwszego dnia życia i jest podstawą konsumpcji codziennej dla każdego i na każdym stole, a więc jeśli mamy dopuszczać na rynek to jestem za, ale jeśli mamy popierać publikacje, które z prawdą nie mają nic wspólnego, które są za niemałe pieniądze specjalnie nadawane, specjalnie rozszerzane o te informacje przeciwko konsumentom mleka, to jest to niepotrzebne i szkodliwe dla Polski. Jestem przekonany, że nasi konsumenci z mleka i jego przetworów nie zrezygnują – stwierdził Cieślak.

Wszyscy mówią tylko o Zielonym Ładzie

W kwestii zagrożeń i szans związanych z Europejskim Zielonym Ładem oraz strategią „Od pola do stołu” podkreślił, że może on nie okazać się panaceum na wszelkie zło.

– Od pewnego czasu wszyscy mówią tylko o Zielonym Ładzie. Tak jakby dotychczas nie było ani Wspólnej Polityki Rolnej, ani jakiegoś programu żywnościowego. Dzisiaj ma Zielony Ład załatwić wszystko, jednak nie znam takiego cudownego lekarstwa, które leczyłoby wszystkie choroby, które byłoby panaceum na wszystko co dotychczas było złe. Chciałbym móc podyskutować o Zielonym Ładzie, ale także więcej o nim wiedzieć – zaznaczył nasz rozmówca.