Targi Ferma za nami. Na jednym z największych wydarzeń gromadzących fachowców zajmujących się produkcją zwierzęcą w Polsce można było spotkać się z przedstawicielami różnorakich firm oraz zdobyć wiedzę na wielu interesujących wykładach. Jednym z nich był wykład „Krowa a zmiany klimatyczne” poprowadzony przez prof. Kowalskiego.

W pierwszej kolejności profesor podkreślił, że w zakresie oceny wpływu bydła na klimat nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

– Nie będzie tu żadnych poglądów ekstremalnych, że krowa niczego nie robi względem klimatu, ani też że nie powinno być krów na Ziemi. Takich poglądów nie chcemy słyszeć – mówił profesor Kowalski – Ale wydaje nam się, że jeżeli będziemy więcej wiedzieć na ten temat, będziemy mądrzejsi, również ta wiedzą co z tym można zrobić. Bo powiedzieć, że krowa nie produkuje metanu to jest nieprawda, ale możemy powiedzieć, że możemy zrobić bardzo wiele, żeby produkowała mniej, a jeżeli będzie produkowała mniej to już jest dobrze – dodał.

Podstawowym sporem jest przyczyna zmian klimatycznych, ile wpływu mają działania człowieka, a ile wynika  z naturalnych procesów. Profesor Kowalski podkreślił konieczność rozróżnienia naturalnego efektu cieplarnianego występującego na Ziemi, który jest konieczny do życia (bez niego średnia temperatura na Ziemi byłby o 33 stopnie Celsjusza niższa), oraz nadmiernego efektu cieplarnianego, który prawdopodobnie wynika z nadmiernej emisji gazów cieplarnianych, ale również  z przyczyn astronomicznych, wulkanicznych i fizycznych, na które nie mamy wpływu (np. wzmożona aktywność Słońca w ostatnich 25 latach, zwiększona aktywność wulkanów).

Profesor zwrócił również uwagę na tempo wzrostu zawartości dwutlenku węgla atmosferze, które wzrastało stale od lat, ale od około 2000 r. gwałtownie przyspieszyło, choć w tym czasie nie odnotowano przecież nagłego wzrostu populacji bydła na świecie, za to obserwowano rozwój przemysłu i transportu samochodowego.

Jednak żeby mieć realny obraz sytuacji konieczne jest spojrzenie na udział poszczególnych gazów w globalnym ociepleniu, wielkość ich efektu oraz czas pozostawania w atmosferze. Największym udziałem charakteryzuje się dwutlenek węgla (około 60 proc.), zaś metan jest na drugim miejscu (około 20 proc.).

– Udział metanu w globalnym ociepleniu jest znacznie mniejszy niż dwutlenku węgla, to jest oczywiste, ale efekt cieplarniany jednej cząsteczki dwutlenku węgla jest 21, niektórzy mówią, ze 23, czy 28, razy mniejszy niż metanu, czyli metan powoduje efekt cieplarniany 21, przyjmijmy tę wartość, niż dwutlenek węgla. Czyli może być go mniej, ale efekt powoduje większy. Ale pozytywne jest to, że metan znika z górnej warstwy atmosfery szybciej. Jeśli od tej pory nie produkowalibyśmy metanu to za 10 lat zniknie on z atmosfery, natomiast jeśli chodzi o dwutlenek węgla to trwa to 100-200 lat – mówił profesor Kowalski.

– Z tym trzeba coś zrobić, ale my, rolnictwo, jesteśmy tylko fragmentem, np. przez produkcję, przez nasze zwierzęta, ale tez przez to, że pod uprawy np. soi w Brazylii wycina się lasy, a jak wycina się lasy to nie ma co pochłaniać dwutlenku węgla. Ze względu na susze zmniejsza się ilość użytków zielonych. Ale jeżeli popatrzymy na statystyki to zobaczymy, że efekt cieplarniany wynikający z rolnictwa to zakres 13-14 proc. całej puli gazów cieplarnianych. To nie jest ta wielkość która szokuje, nieprawdą jest, że my jesteśmy główni brudzący, są znaczenie gorsi, np. Ci co produkują energię, ale nie jest to mało, tylko nie jest to na pewno najwięcej. Rolnictwo nie jest jedynym powodem zmian klimatycznych i samo rolnictwo nie naprawi klimatu. Nawoływanie pseudoekologów jest nieuprawnionym gadaniem pod publikę, ale wcale nie znaczy, że z rolnictwa nie mamy gazów cieplarnianych  – zaznaczył profesor Kowalski.

Warto spojrzeć na przykład Stanów Zjednoczonych, w których, wedle danych pokazywanych przez profesora, metan w 2017 roku stanowił 10 proc. emitowanych gazów, jednak tylko 27 proc. z tego pochodziło z gazów jelitowych zwierząt hodowlanych, więc nawet z uwzględnieniem nie tylko jego objętości, ale i 20 razy większego efektu niż CO2, metan produkowany w związku z chowem i hodowlą zwierząt w Stanach Zjednoczonych nie wpływał na zwiększenie efektu cieplarnianego nawet w przybliżeniu tak jak emitowany CO2 (82 proc.).

Choć nie wszystkie zarzuty stawiane produkcji zwierzęcej są prawdziwe to zaprezentowane dane wskazują na dużą szansę ograniczenia globalnego ocieplenia poprzez ograniczenie emisji metanu, który stanowi koło 40 proc. gazów cieplarnianych z produkcji zwierzęcej. Przeżuwacze faktycznie należą do głównych źródeł metanu na świecie, choć nie plasują się na pierwszym miejscu, które zajmuje wydalenie metanu przez błota. Zdaniem profesora Kowalskiego nie powinno się sprzeczać z tymi danymi, lepiej zastanowić się jak ograniczyć emisję metanu. Ten kierunek powinien zostać obrany, nie zaś ograniczanie produkcji zwierzęcej. Jak zaznaczył, przyrost ludności na świecie generuje popyt na białko zwierzęce, a redukcja jego produkcji w Unii Europejskiej nie ograniczy globalnego ocieplenia, tylko spowoduje przeniesienie produkcji do krajów o mniej rygorystycznych wymaganiach.

Tematyka z tego zakresu będzie poruszana w czasie VI edycji konferencji „Farmera“  Nowoczesna Produkcja Zwierzęca – Mleko, która odbędzie się 27 lutego 2020 r. w Księżynie (woj. Podlaskie). Głównym hasłem konferencji będzie „Hodowla bydła w obliczu zmieniającego się klimatu“.

Serdecznie zapraszamy do bezpłatnej rejestracji.