Zielony Ład i nowa WPR będą źródłem zmian, jakich w polityce rolnej nie było od wielu lat. Jak mówił podczas debaty Leszek Hądzlik, prezydent PFHBiPM, hodowcy już od 30 lat cały czas inwestują, dostosowują się do nowych wymogów, mają kredyty, wiele zobowiązań, stale coś poprawiają, a otoczenie ich zaskakuje, bo cały układ geopolityczny i gospodarczy nie ułatwia im życia.

– Myślę, że jeszcze wiele rzeczy wymaga uwag, np. wydzielenie 20 proc. stanowisk, tego w Stanach nie ma. Jesteśmy krajem, który ma nadprodukcję, jeśli chodzi o zapotrzebowanie krajowe, przy tych ograniczeniach obawiam się, że to zejdzie do zera. Wiążemy nadzieję z tym, że w ramach konsultacji krajowych jeszcze wiele będzie można poprawić. Będziemy mieli jako Federacja propozycję, aby bydło, które jest pod zadaszeniami i na wybiegach, zostało uwzględnione w liczeniu powierzchni. Zabrakło mi w tych opracowaniach kubatury pomieszczeń dla bydła. Znamy przykłady, że na zmianę pomieszczeń, gdzie kubatura jest znacznie większa, zwierzęta reagowały zwiększoną produkcją. Trochę żal gospodarstw, które mają bydło na uwięzi, one od razu się nie przestawią, dla nich dużą sztuką była zmiana systemu doju. Należy jakiś sposób wsparcia im zaproponować (...).