Jak podkreślał w rozmowie Mirosław Borowski, wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, spełnienie wymogów dotyczących realizowania pewnych praktyk na gruntach rolnych będzie szczególnie trudne w gospodarstwach mleczarskich, gdzie dominują użytki zielone, a pozostała powierzchnia przeznaczana jest najczęściej pod uprawę kukurydzy na kiszonkę.

Wiceprezes zaznaczał również, że siła nabywcza dopłat bezpośrednich na przestrzeni lat dramatycznie spadła.

- W chwili wejścia do Unii Europejskiej płatności obszarowe stanowiły równowartość ok. 2 ton pszenicy, a dziś jest to 500 kg. Rolnicy zaczynają kalkulować i może się okazać się, że będą oczywiście korzystać ci, którzy figurują tylko jako posiadacze ziemi, a ci którzy produkują towarowo, ze względu na to, żeby się utrzymać, będą musieli w ogóle rezygnować z płatności. Oby do tego nie doszło, ale jest takie zagrożenie – ostrzegał Borowski.