W tym roku stan użytków zielonych i upraw kukurydzy nie napawa optymizmem, jak podkreśla Wielkopolska Izba Rolnicza dodając, że susza dotkliwie odcisnęła piętno na tegorocznych uprawach, z czego - jak wynika z ostatniego raportu IUNG-PIB - największy zasięg suszy rolniczej wystąpił wśród upraw kukurydzy na ziarno i kiszonkę, w szczególności w województwach: lubuskim, zachodniopomorskim oraz wielkopolskim.

„Stan kukurydzy na polach jest nie najlepszy - małe kolby lub ich brak, niższy wzrost, zasychanie. To zwiastuje obniżenie wysokości i jakości plonowania, co kolejno przełoży się na mniejsze zaopatrzenie gospodarstw w pasze objętościowe” – czytamy na stronie WIR.

„Mimo ostatnich obfitych opadów, rośliny nie będą w stanie się już odbudować. Na złą sytuację w uprawach kukurydzy, mają wpływ także inne czynniki, które wystąpiły znacznie wcześniej tj. stosowanie uboższego nawożenia spowodowanego wysokimi cenami nawozów oraz zimna wiosna z lokalnymi, kwietniowymi przymrozkami, która wpłynęła na opóźnione siewy” – zaznacza Mariola Krusińska z WIR.

Ponadto, w wyniku wyżej wymienionych niesprzyjających okoliczności, ziarno będzie zawierało dużo mniej białka, co z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w obniżonej wydajności mlecznej krów, jak tłumaczy Krusińska.

Stan użytków zielonych również nie jest dobry, pierwszy pokos traw był mniejszy niż zazwyczaj o nawet 30 proc., jak informuje WIR dodając, że w wielu miejscach województwa wielkopolskiego, na słabszych glebach, drugiego pokosu jeszcze nie było z uwagi na ogromny deficyt wody i wypalenie trawy przez słońce. Nieco lepiej wygląda sytuacja w regionach położonych na terenach nadrzecznych, gdzie odbył się zarówno pierwszy, jak i drugi pokos, choć również uboższe niż w ubiegłych latach. Miejscami rolnicy zebrali już trzeci, co wskazuje, że najprawdopodobniej dojdzie do czwartego - jesiennego pokosu.

Sytuacja w Wielkopolsce nie jest tak dramatyczna, jak w województwie lubuskim, gdzie niektórzy hodowcy skarmiają pasze objętościowe z tegorocznego pierwszego pokosu, który miał stanowić zapas na zimę. Rolnicy już teraz obawiają się o przyszłą wiosnę. W wyniku istotnie mniejszych tegorocznych zbiorów traw i kukurydzy, zdaniem hodowców, prawdopodobnie dojdzie do deficytów pasz objętościowych w gospodarstwach – trzeba będzie dokupywać pasze” – podkreśla Krusińska dodając, że suszą została dotknięta cała Europa i uprawy, szczególnie kukurydzy, są w złym stanie, więc plony będą niższe niż w ubiegłych latach, co wpłynie na cenę pasz.

„Kiepska jakość ziarna o obniżonej zawartości białka wpłynie na mniejszą wydajność mleczną, czyli wygeneruje mniejsze zyski, dodatkowo dokupienie drogiej paszy to kolejne straty finansowe. Wysoce prawdopodobne jest, że w obliczu tych czynników, niektórzy rolnicy posiadający mniejsze gospodarstwa, będą zmuszeni podjąć decyzję o zmniejszeniu pogłowia” – czytamy na stronie WIR.

„Trudna jesień i problematyczna zima czekają również mleczarnie. Zapowiadane braki prądu czy gazu mogą unieruchomić zakłady przetwórcze a krowy nie da się tak po prostu wyłączyć z produkcji” – podsumowała Krusińska.