Manipulacje, niejasności, mity, półprawdy i kłamstwa to w potężna broń, szczególnie w dobie powszechnego pozyskiwania informacji z mediów społecznościowych. Branża rolno-spożywcza stara się odpierać wszelkie ataki dezinformacyjne, jednak nie jest to proste zadanie.

Przedstawiciel branży = lobbysta?

Jak podkreśliła Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka, podczas konferencji zorganizowanej w ramach kampanii #StopDezinformacjiŻywnościowej, jednym z problemów jest fakt, że przedstawiciele sektora, reprezentujący konkretne organizacje czy branże, wdając się w dyskusję z anonimowymi internautami często nie są odbierani jako eksperci, lecz jako lobbyści, co negatywnie wpływa na odbiór przekazywanych przez nich informacji.

Eksperci są ograniczani regułami, zaś hejterzy nie

Maliszewska zaznaczyła także, że znacznym utrudnieniem jest to, że hejterzy mogą rozpowszechniać niemal dowolne treści, gdyż nikt nich nie kontroluje. Z kolei organizacje branżowe podczas tworzenia kampanii są ograniczane przez źródło finansowania. 

– Jeśli finansujemy działanie np. ze środków KE, jako działanie promocyjne, to przekaz musi być mocno przemyślany, ponieważ możemy narazić się na konsekwencje ze strony kontrolującej nas organizacji – mówiła Maliszewska.

– Nie możemy np. powiedzieć wprost, że mleko jest zdrowe, chociaż wszyscy wiemy, że mleko jest produktem najzdrowszym, jeśli chodzi o kwestie związane z żywieniem dzieci i młodzieży – dodała.

Powolne reakcje na nieprawidłowe nazewnictwo

Odniosła się ona również do niewłaściwego nazewnictwa wykorzystywanego przez niektóre organizacje. Jedna z nich w ubiegłym roku rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją mówiącą, aby w szkołach i przedszkolach zamiast mleka wprowadzić napoje roślinne. Petycja ta była dostępna pod adresem łudząco przypominającym program szkolny oraz pojawiało się w niej określnie typu „mleko roślinne”.

– Sprawdziliśmy powiązania ProVeg i wyszło, że za tym wszystkim stoi jedna firma, która specjalizuje się w sprzedaży produktów wegańskich – stwierdziła Maliszewska. – Zaalarmowaliśmy różne instytucje, w tym UOKiK, zwracając uwagę, że nie można stosować określenia „mleko roślinne” – dodała.

Maliszewska zaznaczyła, że długo trwało zanim UOKiK ustosunkował się do pisma, jednak niedawno Polska Izba Mleka otrzymała informację, że faktycznie jest to nadużycie i ProVeg nie powinien wykorzystywać tego określenia. Oczywiście po opublikowaniu odpowiedzi pojawiła się fala hejtu, jak dodała Maliszewska.

Podkreśliła również, że branża jest mocno kontrolowana przez różne instytucje i urzędy, np. gdyby na produkcie o zawartości tłuszczu na poziomie 81 proc. pojawiło się słowo „masło”, to od razu spotkałoby się to z reakcją, podczas gdy pewne kwestie w przestrzeni publicznej, jak np. nieprawidłowe nazewnictwo, pozostają niemal niezauważone