Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie prok. Aleksandra Marańda, w związku ze sprawą policjanci zabezpieczyli w siedzibie firmy, której dotyczy zawiadomienie, dokumentację związaną z transportem zwierząt oraz nagrania monitoringu z rampy ubojni.

Rzeczniczka podała, że dochodzenie prowadzone jest w sprawie znęcania się nad zwierzętami, które polegało na zadawaniu zwierzętom bólu oraz cierpienia podczas ich rozładunku. Sprawcom grozi do trzech lat więzienia.

Prok. Marańda wyjaśniła, że ból i cierpienie miano zadawać "poprzez wykręcanie i łamanie ogonów zwierząt, nadużywanie poganiaczy elektrycznych, rażenie poganiaczami impuls za impulsem, używanie poganiaczy elektrycznych we wrażliwe miejsca ciała - między innymi w głowę, oczy, nos, brzuch". Zwierzęta miały być też dźgane poganiaczami i rurami między innymi w głowę, wymiona. Używano też nieprzepisowych przedmiotów, takich jak rury, pałki, kije.

Fundacja Viva, która złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Turku, opublikowała na swoich stronach w internecie fragment zarejestrowanego w rzeźni materiału filmowego, dokumentującego bicie i rażenie prądem zwierząt.

"Aktywiści śledczy zarejestrowali (...) rażenie prądem leżących krów, które nie mogą stać o własnych siłach. Rażące naruszanie prawa pokazuje w jaki sposób traktowane są zwierzęta w ostatnich chwilach swojego życia" - podkreśliła Viva!

Fundacja podała też, że złożone w prokuraturze zawiadomienie zawiera ponad siedem godzin nagrań. Według Vivy!, "na miejscu zarejestrowano w różne dni obecność pracowników Inspekcji Weterynaryjnej, którzy nie reagowali na nieprawidłowości przy rozładunku zwierząt".

Prokurator Marańda podała, że zabezpieczenie dokumentacji związanej z transportem zwierząt do ubojni oraz nagrań z zakładowego monitoringu nastąpiło pod koniec grudnia. Dodała, że "podjęto również działania mające na celu przesłuchanie zawiadamiających, (...) celem odniesienia się do wszystkich okoliczności podniesionych w zawiadomieniu".