Poseł Kukiz`15 Jarosław Sachajko w interpelacji adresowanej do ministra rolnictwa, zwraca uwagę na problemy nadużyć finansowych i niegospodarności w spółdzielniach mleczarskich. Polityk uważa, że rząd winien nie tylko przeciwdziałać podobnym sytuacjom, lecz także skutecznie pomóc spółdzielcom, poszkodowanym w wyniku działalności osób, które zamiast dbać o interesy mleczarni, działały na ich szkodę.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa przywołuje przykłady mleczarni w Rypinie, Gostyniu i ostatnio w Bielsku Podlaskim. W jego opinii m.in. brak adekwatnych działań ze strony rządzących powoduje, że problem niegospodarności w spółdzielniach mleczarskich staje się coraz powszechniejszy. „Z niepokojem obserwuję doniesienia medialne o aresztowaniu osób, które działały na szkodę spółdzielni mleczarskich, proceder ów zdaje się mieć zasięg ogólnopolski” – stwierdza w interpelacji dr Sachajko. Świadczyć mają o tym głosy od rolników z różnych rejonów kraju.

Przykład Bielmleku

Polityk zwraca uwagę, że rolnicy odstawiający surowiec do źle zarządzanych mleczarni nie dość, że nie otrzymują należnej zapłaty, to w świetle prawa muszą jeszcze spłacać długi spółdzielni. „Niechlubny casus stanowi tu mleczarnia Bielmlek. W połowie października aresztowano byłego prezesa wspomnianej spółdzielni mleczarskiej. Człowiek ów, posługując się swym stanowiskiem, działał na szkodę spółdzielni, m.in. nieformalnie zajmując się sprawami majątkowymi, czym doprowadził do upadłości i wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości 80 mln zł. Ofiarami poczynań prezesa zostali przede wszystkim rolnicy, którzy nie otrzymali od spółdzielni pieniędzy za dostarczane w ramach umów mleko. Dla wielu rolników, którzy są jednocześnie członkami spółdzielni, jej bankructwo oznacza ryzyko udziału w długach, liczni zaś, ratując się przed bankructwem, gdyż mleczarnia nie płaciła im należności za dostarczone mleko, musieli sprzedać stada krów, teraz nie dostaną wsparcia” – napisał poseł w interpelacji.

Jarosław Sachajko zauważa, że dzięki ostatnim decyzjom rządu, 360 poszkodowanych rolników może liczyć na zapłatę za oddane mleko części należności. Wielu jednak poszkodowanych nie otrzyma pomocy w odpowiedniej wysokości, bo maksymalna kwota jaką może pokryć budżet państwa w ramach de minimis, w przypadku jednego gospodarstwa, to 40 tys. zł.

Prezes zawini a rolnik płaci

W opinii polityka Kukiz`15, upadłości czy tarapatom finansowym mleczarni dałoby się zaradzić, bo dostawcy-spółdzielcy wcześniej sygnalizowali o możliwych działaniach na szkodę mleczarni, podejmowanych przez członków rad nadzorczych i prezesów. Nadużyciom sprzyja niestety brak należytej kontroli nad działaniami osób zarządzającymi zakładami i majątkami spółdzielni. „Wobec tych faktów nie można pozostać obojętnym, gdyż poszkodowanymi w tym procederze zostali ludzie, którzy mieli umowy na dostarczanie mleka, a teraz pozostali z długami, zaś winnymi defraudacji potężnych pieniędzy są ci, którzy w pierwszym rzędzie winni o spółdzielnie się troszczyć” – pisze poseł w interpelacji.

Poseł zapytuje również szefa resortu rolnictwa, czy ministerstwo przewiduje jakieś rozwiązania, mające na celu wypłatę rekompensat pokrzywdzonym rolnikom, którzy nie otrzymali wsparcia. Pyta też, jakie działania ministerstwo zamierza podjąć, by podobnym nieprawidłowościom i nadużyciom w spółdzielniach w przyszłości zapobiec. Sachajko zapytuje także, czy ministerstwo zlecało przeprowadzenie kontroli finansowych dotyczących wykorzystania przez spółdzielnie środków publicznych.