Ceny bydła w skupie spadają w zastraszającym tempie, co z kolei dziwi rolników, którzy zauważają, że ostateczna cena sprzedaży mięsa dla konsumenta nie spadła, a wręcz wzrosła w ostatnich dniach.

Oburzenie rolników rośnie nie tylko z powodu samego spadku cen, ale również z uwagi na błędnie rozgłaszane w społeczeństwie teorie, jakoby za wzrostem cen produktów w sklepach stali producenci, czyli rolnicy, którzy wpływ na cenę sprzedaży mają ograniczony. Jedyne co mogą zrobić przy braku akceptacji oferowanych stawek, to po prostu wstrzymać się ze sprzedażą swoich towarów.

Problemem staje się również sama sprzedaż, bo wielu pośredników w związku z niższą podażą bydła postanowiło w ogóle nie wyjeżdżać w teren, a zakłady limitują dni uboju bydła. Handel zagraniczny został mocno ograniczony, problemem jest głównie odcięcie od rynku włoskiego, znaczącego odbiorcy polskiej wołowiny.

- Cena bydła mocno spadła. Mamy małe uboje, bo nie mamy gdzie sprzedać towaru – mówi kierownik jednego ze skupów. – Ograniczamy uboje, dziś pewnie będzie ostatni ubój w tym tygodniu – słyszymy w innym skupie.

Obserwujemy duże rozbieżności w podawanych przez skupy cenach. Obecnie cena za buhaje w klasie R wynosi od 10,6 do 12,4 zł/kg. Z kolei stawki w klasie O mieszczą się w zakresie 10,2 - 12 zł/kg (min. 11 zł/kg). Maksymalna cena samców skupowanych w wadze żywej to 6,8 zł/kg.

W przypadku jałówek obecne stawki w tej kategorii zwierząt w klasie R wynoszą 11,8 - 12 zł/kg, a w klasie O 11-11,8 zł/kg. Za jałówki skupowane na wagę żywą rolnicy mogą otrzymać do 6,8 zł/kg.

Spadły również ceny krów. W przypadku sztuk sprzedawanych w rozliczeniu na WBC obecnie cena wynosi 9,5 – 10,8 zł/kg. Za żywą wagę producenci zaś mogą otrzymać maksymalnie 5 zł/kg. (ceny netto).