Ciekawym wydarzeniem podczas 19. Międzynarodowego Forum Spółdzielczości Mleczarskiej była debata z udziałem Janusza Wojciechowskiego, komisarza UE ds. rolnictwa, Henryka Kowalczyka, wicepremiera i ministra rolnictwa, Jerzego Plewy, eksperta z Team Europe w Polsce, Andrzeja Babuchowskiego, prezesa zarządu Instytutu Innowacji Przemysłu Mleczarskiego oraz przedstawicieli ministerstw rolnictwa Unii Europejskiej. Panel moderowany był przez Agnieszkę Maliszewską, organizatorkę Forum i wiceprzewodniczącą Cogeca.

Rozmowy dotyczyły m.in. bezpieczeństwa żywnościowego, kształtu nowej Wspólnej Polityki Rolnej, wizji przyszłości unijnego rolnictwa oraz sposobów na zachęcenie młodych rolników do pozostawania na gospodarstwach.

Spółdzielczość jest rekomendowanym modelem funkcjonowania

Jak zaznaczyła Agnieszka Maliszewska, sektor musi skupić się na określeniu jakie kroki należy podjąć, aby poradzić sobie z obecnym kryzysem i przekuć ten trudny czas w sukces dla sektora mleczarskiego. Maliszewska wskazała również, że w czasie pandemii model spółdzielczy doskonale sprawdził się w kontekście współpracy na poziomie rolnik-przetwórca-konsument.

Zalety modelu spółdzielczego podkreślił również komisarz Wojciechowski.

– Model spółdzielczy w sektorze mleczarskim sprawdził się znakomicie. Sprawdza się również w innych sektorach, choć różnie jest z poziomem jego rozwoju, ale w UE to spółdzielczość mleczarska jest dominująca. Co ciekawe funkcjonują tak i duże, bardzo silne spółdzielnie, ale też i te mniejsze. Możemy tylko żałować, że w Polsce w wielu regionach te spółdzielnie się nie utrzymały i tam hodowla bydła mlecznego wręcz zanikła – mówił Wojciechowski. –  Spółdzielczość jest rekomendowanym modelem a wzmacnianie współdzielczości leży nie tylko w interesie samych rolników, ale i szeroko pojętym interesie społecznym, m.in. ze względu na bezpieczeństwo żywnościowe – dodał.

– Problemem w rolnictwie jest to, że cena płacona rolnikowi nie zawsze jest w bliskim związku z ceną, która płaci konsument. Po drodze pośrednicy przejmują większą lub mniejszą część zysku. Jednak dobrze zorganizowany system spółdzielczy powoduje, że rolnik ma uczciwe ceny za swoje produkty, dzięki czemu może mieć większe dochody, a z drugiej strony konsument może płacić mniej za żywność. To jest dobrze funkcjonujący system, rekomendowany dla innych sektorów – tłumaczył komisarz.

Potrzebujemy silniejszej WPR i większego budżetu

Komisarz odniósł się również do kwestii budżetu WPR. Jak zaznaczył, przygotowując założenia WPR na okres po 2027 r. będzie mocno walczył o zdecydowane zwiększenie budżetu.

– Bezpieczeństwo żywnościowe musi kosztować. Dziś jest ono na równi z bezpieczeństwem obronnym czy energetycznym, jako jeden z trzech filarów bezpieczeństwa jako takiego, a ile wydajemy w UE na bezpieczeństwo żywnościowe? PKB UE to ok. 15 bilionów euro a budżet roczny WPR to ok. 58 miliardów euro, więc to jest ok. 0,35 proc. KPB – wskazał komisarz Wojciechowski. – Za takie środki nie zapewnimy bezpieczeństwa żywnościowego w długim okresie, dlatego chcę zadeklarować, że przygotowując założenia WPR na okres po 2027 r., której pierwszy projekt powstanie niedługo, będę bardzo mocno zabiegał o to, żeby budżet WPR był zdecydowanie większy – dodał.

Jak tłumaczył Wojciechowski, zwieszony budżet powinien dotyczyć m.ni. funduszy na reagowanie kryzysowe, gdyż obecnie rolnicy muszą być odsyłani do pomocy krajowej.

– Nie jest dobrą sytuacją, jeśli UE nie dysponuje odpowiednimi funduszami na reagowanie kryzysowe, jeśli rezerwa kryzysowa to tylko 500 mln euro na całą UE. To nie są wystarczające fundusze. Będę zabiegał, żeby były one zdecydowanie zwiększone. Jeśli chcemy poważnie traktować bezpieczeństwo żywnościowe, to musimy do tego podchodzić z poważnym budżetem. Potrzebujemy silniejszej WPR i większego budżetu na tę politykę – stwierdził komisarz.

Jak zachęcić młodych do przejmowania gospodarstw?

Jednak budżet na WPR to nie jedyne wyzwanie z jakim mierzy się rolnictwo. Coraz większym problemem staje się brak następców gotowych przejąć gospodarstwa. Jak więc zachęcić młodych rolników do wiązania swojej przyszłości z produkcją rolną?

W odpowiedzi na to pytanie wicepremier Kowalczyk wskazał na dwie istotne zachęty ekonomiczne przewidziane w krajowym planie strategicznym.

– Pierwszą jest 200 tys. zł na rozpoczęcie działalności rolniczej dla młodego rolnika – mówił wicepremier wspominając, że pierwotnie zachęta ta obejmowała 50 tys. zł. – Ponadto zachowujemy dla młodych rolników wsparcie płatności bezpośrednich dla młodego rolnika, to jest 60 euro do hektara przez 5 lat, jeśli rolnik przejmie gospodarstwo. Są to bardzo istotne zachęty ekonomiczne, ale obawiam się, że nie zawsze pozostanie na gospodarstwie zależy jedynie od warunków ekonomicznych. Między innymi produkcja mleka jest taką dziedziną, gdzie czasami jest bardzo trudno zachęcić następców do przejęcia gospodarstwa, ze względu na warunki pracy i zagospodarowanie czasu, do których niektórych żadne warunki ekonomiczne nie zachęcą. Natomiast staramy się stwarzać jak najlepsze warunki – mówił wicepremier Kowalczyk.

Z kolei Siim Tiidemann, zastępca sekretarza generalnego ds. polityki rybołówstwa i spraw zagranicznych z estońskiego ministerstwa spraw wiejskich, zaznaczył, że w tym aspekcie pomocna jest dbałość o wizerunek branży rolnej.

– To jest ogromne wyzwanie dla całego rolnictwa. Myślę, że musimy skupić się głównie na zmianie odbioru rolnictwa, co z resztą robimy już od dłuższego czasu. Musimy pokazać, że ludzie pracujący w sektorze rolnictwa zajmują się jedynie orką pol. Musimy pokazywać, że są ekspertami w dziedzinie nowych technologii i korzystają z zaawansowanych systemów. Musimy podkreślać jak ważna jest ich praca, szczególnie w obliczu zmian klimatycznych, ochrony środowiska i priorytetowego znaczenia bezpieczeństwa żywnościowego – mówił Tiidemann.

Średnie gospodarstwa na piedestale?

Zaś zdaniem Jerzego Plewy konieczne jest stwarzanie szans rozwoju i rozwinięcia pomocy finansowej dla średnich gospodarstw oraz skierowanie funduszy do rolników aktywnych.

– Rolnicy muszą widzieć możliwość utrzymania się z działalności rolnej. Kiedyś wystarczało 10-20 ha dla gospodarstwa rodzinnego, aby żyć godnie na wsi, jednak teraz te wielkości się zwiększają. W związku z tym wydaje mi się, że aby przyciągnąć rolników trzeba stwarzać większe szanse dla tych, którzy mają nie tylko kilkanaście, ale i kilkadziesiąt hektarów, by byli oni traktowani również bardziej szczodrze, a nie żeby ich kosztem odbywało się finasowanie małych rolników, którzy często nie uprawiają ziemi. Gdybyśmy dobrze skierowali pomoc, tj. do rolników aktywnych, to na pewno byłoby większe zainteresowanie młodych, aby wiązać swoją przyszłość z wsią i rolnictwem – stwierdził Plewa.

Skansenizacja polskiej wsi?

Ekspert zaznaczył również, że ważne jest tworzenie odpowiednich warunków na wsiach, dlatego tak ważne są modernizacje i inwestycje.

– Młodzi rolnicy interesują się nowymi technologiami, rolnictwem precyzyjnym, a nie ma wsparcia dla rolnictwa precyzyjnego w naszym programie, chociaż chcę powiedzieć, że komisarz bardzo mocno to promował – mówił Plewa. – Te środki można by rozdysponować inaczej, natomiast to co mnie zaskakuje to to, że przy takim podejściu idziemy w kierunku „skansenizacji” polskiej wsi i to jest ryzyko, którego należy uniknąć – dodał.

Do wypowiedzi tej odniósł się komisarz Wojciechowski, który zaznaczył, że stwierdzenie o „skansenizacji” jest „pewnym nadużyciem”.

– Realizujemy politykę, w której tworzeniu zrębów pan również uczestniczył. Sygnał, że trzeba wspierać małe i średnie gospodarstwa, i nie dopuścić do ich upadku, był jednoznaczny z KE, więc to, że je wspieramy i chcemy, by zostały one częścią tego systemu rolnego, wcale nie oznacza, że to jest coś przeciwko nowoczesności. Wręcz przeciwnie, utrzymanie tych gospodarstw jest bardzo ważne i to jest ogólny kierunek polityki europejskiej. Wszystkie kraje są zobowiązane do okazania w jaki sposób wspierają małe i średnie gospodarstwa i było to planowane od lat. Nie używajmy się słowa „skansenizacji”, ponieważ dyskredytuje ono WPR, która na taką dyskredytację nie zasłużyła, podobnie jak polski plan strategiczny – odpowiedział komisarz Wojciechowski.

Strategia odbudowy polskiej hodowli

Komisarz nawiązał również do wcześniejszego wystąpienia Jerzego Plewy podkreślając, że w krajowym planie strategicznym jest bardzo wyraźna strategia odbudowy polskiej hodowli.

– Polska straciła w ciągu dekady 340 tys. gospodarstw hodowlanych, każdego dnia znikało ich prawie 100. Wsparcie do dobrostanu zwierząt, wsparcie produkcyjne, wsparcie ekstensywnego wypasu i wiele innych form wsparcia produkcji zwierzęcej jest mocno nakreśloną strategią odbudowy – zaznaczył Wojciechowski.

Spółdzielczość daje większe bezpieczeństwo

Następnie Andrzej Babuchowski wrócił do tematu zalet spółdzielczości wskazując, że jest ona zabezpieczeniem rolników w czasie kryzysu.  Zaznaczył również, że wielu młodych rolników obawia się przejąć gospodarstwa ze względu na niestabilną sytuację sektora i niepewną przyszłość.

Rozmawiałem z wieloma młodymi rolnikami, którzy chcieli zostać na gospodarstwie i oni pytali głównie czy to się opłaca, jaka jest sytuacja. Oni czują niepewność. Boją się wejść w coś, jeśli nie wiadomo jak to będzie funkcjonowało. Pół biedy jeśli oni lub ich rodzice są członkami spółdzielni, wtedy mogą liczyć na wsparcie i mogą inwestować, ale chcieliby jasno wiedzieć na co mogą liczyć i czy mogą się z tego utrzymać – mówił Babuchowski.