Burmistrz ogłosiła, że nie będzie już wydawać licencji na tradycyjne „corridas” po tym, jak podczas ostatniej imprezy zabito dwa byki o nazwach „Feministki” i „Nigeryjczycy”.

Mizoginia i ksenofobia

To było według niej przejawem stosowanie mizoginii i ksenofobii. Miasto, które wierzy w integrację i równość kobiet i mężczyzn, nie może na coś takiego pozwolić – podkreśliła socjalistyczna burmistrz Rodríguez. Zwłaszcza, że i tak jest coraz więcej głosów przeciwko walkom byków w Hiszpanii.

Na krytykę nie trzeba było długo czekać. Największa frakcja opozycyjna w hiszpańskim parlamencie narodowym w Madrycie, konserwatywna PP, ogłosiła podjęcie kroków prawnych i zbieranie podpisów przeciwko zarządzeniu burmistrz. Według partii, zakaz stanowi przejaw paternalizmu i ograniczenie wolności obywateli Gijón. 

Skarb narodowy

Gazeta „El Mundo” również pozwała burmistrz Rodriguez do sądu. Słynny torreador El Juli skrytykował decyzję, jako absurd i wstyd. Z kolei politycy lewicowi chwalili decyzję burmistrz.
Po tym, jak dziesiątki gmin i regionów w całym kraju uchwaliły zakazy walk byków, Trybunał Konstytucyjny w Madrycie orzekł w 2016 r., że tylko państwo może podjąć decyzję o zniesieniu takich wydarzeń – ponieważ w 2013 r. walka byków została uznana za dobro kultury narodowej.