• Średnia wydajność ze stada należącego do Jana Hendriksa wynosi 12,5 tys. kg w laktacji.
  • Najlepszym antidotum na stres cieplny w ocenie hodowcy są wentylatory.
  • Kwaśny bufor krowy otrzymują przez cały rok, nie tylko latem, gdy upały dają się im mocno we znaki.

Jan Hendriks, który utrzymuje blisko 400 krów dojnych, a swoje gospodarstwo ma w gminie Bukowiec w woj. kujawsko-pomorskim przyznaje, że sytuacja jest bardzo trudna i naprawdę nie jest łatwo przeciwdziałać stresowi cieplnemu u krów, szczególnie wtedy, gdy obok wysokich temperatur występuje bardzo wysoka wilgotność powietrza.

– Moją najlepszą inwestycją był zakup wentylatorów – przyznaje hodowca.

Rosnące temperatury bardzo obciążają metabolizm krów. Sytuacja staje się jeszcze gorsza, gdy obok wysokich temperatur jest właśnie duża wilgotność. Im cieplej, tym trudniej krowie (zwłaszcza krowom wysokowydajnym) oddawać ciepło bezpośrednio przez skórę. Wtedy samice odczuwają stres cieplny.

Pierwszym objawem stresu u zwierząt jest zwiększona częstość oddechów, a następnie ich dyszenie. Zwierzęta, które dotyka stres również rzadziej leżą, ponieważ starają się zwiększyć powierzchnię ciała wystawioną na przeciągi. Kolejnym objawem jest pocenie się, które z kolei powoduje ubytek ważnych minerałów. W konsekwencji samice produkują mniej mleka, a także pogarsza się jego skład.

– Od ubiegłego roku stosuje w żywieniu bydła specjalne dodatki, które miały poprawić równowagę kationowo-anionową i przeciwdziałać stresowi cieplnemu, wobec czego wydajność mleczna krów miała nie spadać w latem – oświadcza producent. – Na razie nie widzę pozytywnych rezultatów – dodaje.

Żywienie krów w upały jest i będzie jednym z największych wyzwań przed jakimi stoją producenci mleka
Żywienie krów w upały jest i będzie jednym z największych wyzwań przed jakimi stoją producenci mleka

Stres cieplny prowadzi do zmniejszonego spożycia paszy przez krowy. To z kolei potęguje u nich deficyt energetyczny, co w konsekwencji może objawić się ketozą. Wątroba samic jest również mocno nadwyrężona i powiększa się do granic swojej pojemności.

Doświadczenia pokazują, że słusznie podejmowane są przez hodowców próby zrekompensowania zmniejszonego spożycia paszy poprzez zwiększenie jej energetyczności, zwykle kosztem odpowiedniej podaży błonnika. Zwiększone spożycie skrobi i cukru zwiększają z kolei ryzyko wystąpienia kwasicy. Wtedy następuje spadek aktywności przeżuwania, dochodzi do zahamowania wydzielania śliny, a co za tym idzie mamy do czynienia ze zmniejszeniem pojemności buforowej żwacza. Kwasica może prowadzić do dalszych problemów. Spadek pH w żwaczu zmienia jego florę.

Ważne jest, aby używać wystarczającej ilości błonnika o strukturze efektywnej, aby utrzymać pH żwacza na odpowiednim poziomie. Jeśli pasza wysycha, czy to w silosie, czy na stole paszowym, należy rozważyć jej polewanie wodą. Krowy powinny być w upalne dni karmione częściej mniejszymi ilościami, a hodowcy powinni zwrócić szczególną uwagę na pobranie pasz treściwych często zadawanych automatycznie, czy to z automatów żywieniowych znajdujących się w oborach lub przy robotach udojowych.

­– Najważniejsze jest, żeby TMR nie zagrzewał się na stole paszowym, co w konsekwencji prowadziłoby do rozwoju mykotoksyn. Dlatego stosuję specjalny zakiszacz, który spowalnia powyższy proces – mówi Jan Hendriks.

W opinii wielu żywieniowców, w upalne dni krowy powinny dostawać drożdże i bufory żwaczowe, które mogą zmniejszyć ryzyko kwasicy poprzez pozytywny wpływ na pH żwacza. Zalecają oni wtedy tymczasowe zwiększenie dawek paszy, żeby nie odnotowywać niższej produkcji mleka. Jedną z opcji może być podawanie powyższych dodatków krowom wysokiego ryzyka, przede wszystkim tym, które są we wczesnej laktacji, gdy ich bilans energetyczny prawdopodobnie jest już ujemny, a zwierzęta są narażone na utratę kondycji.

– Kwaśny węglan sodu stosuję przez cały rok, nie tylko wtedy gdy występują upały, po to, żeby regulować pH żwacza i żeby on przez jak najkrótsze okresy pozostawał poaza zakresem „kwasicznym”.